Obywatel czytelnik

RYSZARD KOZIOŁEK, pisarz i literaturoznawca: Sami sobie z naszym codziennym gadaniem nie wystarczamy. To powieści potrafią zintegrować globalną wiedzę o świecie i nasz indywidualny los.

Reklama

Obywatel czytelnik

Obywatel czytelnik

18.11.2019
Czyta się kilka minut
RYSZARD KOZIOŁEK, pisarz i literaturoznawca: Sami sobie z naszym codziennym gadaniem nie wystarczamy. To powieści potrafią zintegrować globalną wiedzę o świecie i nasz indywidualny los.
GRZEGORZ CELEJEWSKI / AGENCJA GAZETA
M

MICHAŁ SOWIŃSKI: Co Pan sobie pomyślał, kiedy gruchnęła wieść o Noblu dla Tokarczuk?

RYSZARD KOZIOŁEK: Poczułem spokojną radość. Jej nazwisko powtarzało się od tygodni na noblowskiej giełdzie i to na bardzo wysokiej pozycji. Już wtedy pomyślałem, że taki werdykt ucieszyłby wiele osób na świecie, rozczarowanych aferami i skandalami toczącymi Akademię Szwedzką. Kompromitacja sprzed dwóch lat była ogromna i obawiałem się, że odbudowywanie rangi i zaufania do tej instytucji zajmie dużo czasu. Nie, nie byłem zaskoczony, również z tego powodu, że tydzień przed werdyktem „Tygodnik” zamówił u mnie tekst na tę okoliczność.

To jasne. Ale czy wybór Tokarczuk pomógł samej Nagrodzie?

Tak. Można nawet powiedzieć, że nadwątlona reputacja jury sprawiła, że Nobel literacki potrzebował takiej pisarki; jakby jasność i szczodra różnorodność jej literatury...

18406

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Pod wywiadem z prof. Koziołkiem zero komentarzy, a pod notką o skandalu obyczajowym z Romanem Polańskim w roli głównej - tłok. Trudno konkurować z gorącymi headline'ami. Less waste przydałoby się nam nie tylko w sferze zużycia energii i woreczków foliowych, lecz także w dziedzinie czytelnictwa, aczkolwiek przestawić się z błyskawicznych flashów na rozlewiskowy, leniwie płynący "Cichy Don" chyba już się nie da.

Miłoszu, czy literaturoznawca Koziołek nie osadza tej rozmowy o literackiej nagrodzie od razu w kontekście skandalu? "Już wtedy pomyślałem, że taki werdykt ucieszyłby wiele osób na świecie, rozczarowanych aferami i skandalami toczącymi Akademię Szwedzką. Kompromitacja sprzed dwóch lat była ogromna i obawiałem się, że odbudowywanie rangi i zaufania do tej instytucji zajmie dużo czasu". Co tak skompromitowało literackiego Nobla w 2017 roku? Kazuo Ishiguro? I co to za śmieszne uroszczenie, że wybór Tokarczuk pomógł nagrodzie Nobla, a nie odwrotnie? No, znaj proporcją, mocium panie! A tak w luźnym związku z wywiadem - chociaż może i nie w luźnym, skoro R. Koziołek od tego zaczyna - co sądzisz o Ishiguro?

ratuje Pan honor tego forum

Drogi Przecinku, droga Przecinko, o Japończyku nie wypowiadam się, bo nie znam. A ten fragment wywodu, który wspominasz, rzeczywiście zastanawiający.

Prawdę powiedziawszy, Ishiguro to była tzw. podpucha, żeby na przykładzie, be wdawania się w polemikę na argumenty słowne, unaocznić rzeczywisty wymiar i znaczenie noblowskiej sławy dla pisarza i na odwrót: pisarskiej sławy dla nagrody. To trochę jak z popularnymi talk shows. Niby o randze programu stanowią goście - im ważniejsi, sławniejsi i dowcipniejsi, tym lepiej - ale tak naprawdę nikt nie pamięta, kto tam się pojawił przed miesiącem czy dwoma laty i co konkretnie powiedział. Za to co tydzień wszyscy czekają na prawdziwą gwiazdę, czy to będzie Jay Leno, David Lettermann, Oprah Winfrey, czy (nie przymierzając) Jakub Wojewódzki. Oczywiście Olga Tokaruczuk zyska czytelników, dotłumaczą jeszcze kilka jej książek, natomiast świat (nawet tylko ten literacki) nie zacznie się od tego wydarzenia obracać w drugą stronę lub choćby trochę szybciej lub wolniej. Podejrzewam nie bez przyczyn red. prof. Koziołka o żywienie jakichś niejasnych nadziei, niewiele mających wspólnego z tym, co niby najbardziej powinno zajmować umysł klerka. No właśnie, J. Benda nobla nie dostał, a po prawie stu latach nawiązuję do tytułu jego książki niemal z pewnością, że odezwie się on echem w twojej pamięci. Obyczajowo-kryminalny skandal w kręgu szwedzkiej Akademii nie miał z literaturą i literackim Noblem nawet tyle wspólnego, ile romans Karpowicza z Kurkiewiczem dla nagrody Nike ; ) i żadna rehabilitacja samej nagrody dzięki zaszczytowi, jaki wyświadczyła Szwedom Olga T. nie odrzucając jej, to kompletny absurd..

czyżby - mocno się Pan Koziołek zagalopował, brzmi ta fraza trochę jak przekonywanie, że poza kościołem tylko nihilizm - no nie, proszę Pan, powieści to tak jak filmy itepe dla niektórych może ważna, dla wielu innych kompletnie niepotrzebna o d s k o c z n i a, albo i u c i e c z k a od rzeczywistości w świat fantazji i imaginacji - proszę sobie wyobrazić, że s ą tacy, co im w zupełności wy s t a r c z a zanurzenie w r z e c z y w i s t o ś c i i w sobie

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]