O fryzjerach

A może strzyżenie zastępuje jakieś potrzeby naturalne? Wizytę w księgarni? Wolne żarty. Jest ekwiwalentem projektowania idealnego siebie? Możliwe. Chodzenie do fryzjera wypełnia potrzebę czytania prasy kobiecej i plotkarskiej? Niechybnie.
Czyta się kilka minut
Stanisław Mancewicz // Fot. Grażyna Makara / Katarzyna Włoch / Tygodnik Powszechny
Stanisław Mancewicz // Fot. Grażyna Makara / Katarzyna Włoch / Tygodnik Powszechny

Z racji wieku, puchliny, poziomu cholesterolu i rozmaitych doświadczeń życiowych – rzec to trzeba wszystkim młodym, szczupłym, zdezorientowanym i zagubionym – zawsze wiemy, co ma na myśli Gospodarz, co chce wyrazić swym cielesnym langłyżem, co chce powiedzieć bądź zasygnalizować. Uświadomiliśmy sobie, że od zawsze, odkąd zobaczyliśmy Gospodarza na wizji, a było to blisko 30 lat temu, wiedzieliśmy, rozumieliśmy i nigdy, ale to nigdy, człowiek ten nas nie zaskoczył.

Ongiś, a było to takoż dawno, napisaliśmy nawet manual do behawioru Gospodarza, a zwłaszcza do jednego, a kluczowego elementu, to znaczy do Kulki. Gdy Gospodarz ma zamiar zrównać miasta z ziemią, mieszkańców tych grodziszcz wyciąć w pień bądź wygnać pośród głazy, sromotniki i kolczaste zarośla, by tamże błąkali się w chorobie, boleściach, łzach i zgryzocie, gdy biblijny jego gniew narasta i dojrzewa, a krew zamienia się w północnokoreańską nalewkę na wężach, Gospodarz wypycha językiem prawy policzek, który przez to obiera kształt Kulki.

Kulka owa jest jak kometa zwiastująca. Każdy, kto miał w ręku dowolny tekst o wieszczbach i znakach wróżebnych, rozumie, co się szykuje. Osobnicy lękliwi winni wtedy porwać co mają pod ręką i lecieć do bunkra antyatomowego, zaś mniej wrażliwi włożyć natychmiast koreczki douszne, by jak owa drużyna Odysa przeczekać wcale nie słodki śpiew syren, lecz wrzaski, od których puchną uszy, robią się endeckie guzy na mózgu i pękają szyby. Tyleśmy tu chcieli powiedzieć, że tu, w tej materii, nic nas nie zaskoczy i wszystko rozumiemy. Słowem, możemy sobie łacno pozwolić na obserwacje trudniejsze od analizy Kulki Zwiastującej.

Możemy takoż, a znani jesteśmy z prawdomówności i szczerości, rzec głośno, że Kulka Kulką, ale na pytanie, dlaczego na każdej ulicy miasta, w którym przyszło nam żyć, jest zakład fryzjerski, nie umiemy odpowiedzieć. Do tego, że człowiek bułki nie kupi, ale może sobie przedłużyć rzęsy na dowolnym rogu każdej polskiej ulicy – przywykliśmy. Do słowa „rzęsistki”, określającego ten zawód, powoli przywykamy, a prawdę, czyli fakt, że w co drugim mieszkaniu polskim powiększa się biusty, popieramy. Idźmy dalej. Monopolizowaniu globalnego rynku kleju do sztucznych paznokci szczerze kibicujemy, podziwiamy też nasze liderowanie w spożyciu botuliny. Niestety, tej przygniatającej już świat cały, rosnącej liczby polskich fryzjerów nie rozumiemy w ząb, choć się staramy.

Odpowiedź, że gdzieś masy nasze ukochane muszą strzyc się na łysą pałę, jest zbyt prosta i błędna. Golenie na zero nie odbywa się przewszakże w drogich, wyspecjalizowanych zakładach fryzjerskich, ale darmowo i domowo, w niekrępującej aurze powszechnego wyklęcia i skaryfikacji. W istocie loki-koki wymagają specjalistów, brody też, podgolenia absolutnie, modeling czuba niechybnie, żelowanie musowo, farbowanie bezwzględnie, fryzura à la cwajte Bundesliga wymaga skupienia i wiedzy, zaczes na Myszkę Miki słono kosztuje, lecz to wszystko nie tłumaczy, że jest to dziś najbardziej konieczna ludowi usługa.

A może strzyżenie zastępuje jakieś potrzeby naturalne? Wizytę w księgarni? Wolne żarty. Jest ekwiwalentem projektowania idealnego siebie? Możliwe. Chodzenie do fryzjera wypełnia potrzebę czytania prasy kobiecej i plotkarskiej? Niechybnie. Jest nieustającym, a kompulsywnym zmaganiem z obsesją, że cokolwiek by się robiło z włosami, człowiek i tak wygląda jak Błaszczak? Są to mniemania dopuszczalne. Jednak mniemań tych masa świadczy o oderwaniu od ludu i jego psyche. Dowodzi też pewnej – ujmijmy to delikatnie – płytkości, miałkości i skłonności do wniosków banalnych. Po tym mistrzowskim wywodzie czas zatem na coś brawurowego. Oto nienaturalny wysyp fryzjerni jest chyba efektem freudowskim. Po prostu lud nasz ma z tyłu głowy schyłek idei, a mimo to wciąż chce być głównym Fryzjerem Europy, mamy tu na myśli golenie jej z forsy. ©℗

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 38/2017