Reklama

Nigdy się nie cofam

Nigdy się nie cofam

17.04.2016
Czyta się kilka minut
Były współpracownik: – Z nim jest jak z Wałęsą. Głównym wrogiem ks. Stryczka jest ks. Stryczek. Jacek Santorski: – Gdyby nie szedł czasami po bandzie, nie rozmawialibyśmy o nim.
Ks. Jacek Stryczek inauguruje kolejną edycję „Szlachetnej Paczki”, Kraków, 16 listopada 2013 r. Fot. Wojciech Matusik / FORUM
P

Podczas półtoragodzinnej rozmowy cztery razy powie, że „nie bardzo rozumie pytania”. Dwa razy, że jeśli „dobrze odczytuje zarzut, to...”. Powie też, że na krytykę jest odporny, choć zaznaczy, iż niektórych adwersarzy nie uważa za partnerów do rozmowy (od miesięcy odmawia wywiadu jednemu z dziennikarzy „TP” – to z powodu jego krytycznych wpisów na blogu).

Zapewni, że nie ma problemu z odmiennymi poglądami („Tym się różnię od »Krytyki Politycznej«, że »Krytyka Polityczna« krytykuje mnie, a ja »Krytyki Politycznej« nie krytykuję”). Ale też zapatrywania swoich adwersarzy nazwie swoim ulubionym słowem: „katomarksizm”.

Ks. Jacek Stryczek, twórca „Szlachetnej Paczki”, przyjmuje w siedzibie Stowarzyszenia Wiosna. Obszerny gabinet, za oknem ruchliwa uliczka krakowskiego Kazimierza, po drugiej stronie wejście do Biedronki.

Zapytany, czy lubi, jak po jego wypowiedziach...

22949

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Bardzo ciekawy, wyważony tekst.

Dzięki Bogu ze istnieje taki Ktoś jak ks. Stryczek! Zgadzam się ze wszystkimi tezami które głosi. Sama w swoim życiu je sprawdziłam na własnej skórze żeby nie powiedzieć dosadniej... Szukajcie a znajdziecie. Proście a będzie wam dane. Pukajcie a otworzą wam.Bogactwo wszystkiego jest nieograniczone. Warunek jest jeden trzeba być aktywnym a nie pasywnym wyciągaczemu rączki wtedy się jest bogatym zarówno duchowo jak i matrialnie

Ciekawe, wielowymiarowe, spojrzenie na człowieka.

No to moze obrazić sie na całą naukę społeczną katolickiego koscioła. A te jego wypowiedzi, to rzeczywiście mozna skwitować jako "ultraliberalne brednie". wiec moze tylko jedno zdanie w tej kwestii: żródłem bogactwa w sensie kapitałowej kumulacji, jest lichwa praktykowana przez system kreacji pieniadza poprzez oprocentowane kredyty bankowe. Lichwa jest sposobem przejmowania społecznie wytworzonych dóbr przez "elitę" wykorzystują lichwiarski przywilej.Istotą tego elitaryzmu jest brak hamulców moralnych, by okradać drugiego. Nalezy ewangelizować także tych "celników", a moze przede wszystkim ich. Ale nie mozna przecież głaskać ich uszu, oszukiwać ich sumienia i tak zagłuszonego narcyzmem, i to jeszcze w perwersjynym ujęciu ewangelicznego przekazu. Chyba,że oto pojawia się "światło nowej wiary" afirmowanej przez ks. Jacka Stryczka-to już poważniejszy problem... Oby tylko z tym "światłem" nie nastąpiło też prozelickie nawiedzenie jego wyznawców i imperatyw krucjat przeciw innowiercom i heretykom-np. takim katomarksistom. Na przykład przeciw takim domom Wspólnoty Chleb Życia, założonych i prowadzonych przez s. Małgorzatę Chmielewską,tą heretyczkę-biedacelebrytkę. Ludzka bieda(jako niedostatek materialny) ma podwójne dno-na okradanie przez innych nakłada się jeszcze wykluczenie: pogarda społeczna i krytyka w duchu ideologii narcystycznego samospełnienia. Dlatego ludzie się wkurzyli(bo wiekszość jest okradana przez mniejszość) i wybrali "dobre zmiany"...

Świetna robota dziennikarza.Gratuluję.Wreszcie bez przegięć typu laurka, lub potępienie i oburzenie.W mojej opinii ks zaplątał się bardzo na pewno na poziomie słów które wypowiada(z pewnością mało wyważonych)ale i również swojej "filozofii"i podejścia do rzeczywistości.Dużo by tu pisać...Sprzeczności chce teraz ukazać jako własny atut, rozbijanie stereotypów, nietuzinkowość...Podstawowa sprawa to ostatnio główny nurt wypowiedzi ks to Ja,ja,ja...Najbardziej odrzucające jest to poczas homilii...

Gdyby przyjąć ufnie perspektywę księdza Jacka, należałoby się zdziwić, dlaczego Ktoś o takich możliwościach jak Jezus Chrystus pozwolił przybić się do krzyża, zamiast wskrzesić potęgę Izraela,osadzić apostołów na namiestniczych stanowiskach (czego gorąco pragnęli), zatrudnić uzdrowionych paralityków, zarobić dość pieniędzy, by pokonać Rzym bez czekania na barbarzyńców itp. To treść Nowego Testamentu - nieprawdaż? Równocześnie redukowane jest, a może nawet unieważniane duchowe znaczenie Szlachetnej Paczki i Ekstremalnej Drogi Krzyżowej, które widziane z tej perspektywy zmieniają się w kupowanie sobie dobrego samopoczucia przez bogatych i w dziwaczny sport. Jest w tym nieporozumienie, dysonans. Przypomina on sytuację, która wydarzyła się w kościele św. Józefa w Krakowie, podczas wieczornej mszy, rozpoczynającej tegoroczną Ekstremalną Drogę Krzyżową. Odprawiał ją wysłannik papieża Franciszka, arcybiskup Celestino Migliore, poświęcając homilię sile modlitwy słabych i chorych, na przykładzie kobiety cierpiącej na łamliwość kości, której nikt nie może uścisnąć, ponieważ ją zmiażdży. Na to ksiądz Jacek odpowiedział w stylu własnym, tym samym, którym posłużył się w ww. artykule, po czym zawezwał grupę dorodnych podopiecznych, którzy wyszli przed ołtarz i na dany znak ryknęli zawołanie SWOJEJ i księdza Jackowej drogi krzyżowej: "SIŁA!". A echo pobiegło i powróciło, jakby to była jednostka paramilitarna, a nie pątnicy wielkopostni i kościół pod wezwaniem Stolarza, który milionerem nie został.

Dzięki za ten komentarz, Fabiopot... No właśnie, co z tym Stolarzem...

Problem na tym polega, że wierni w kościele pw. owego Stolarza niemal jak jeden mąż łakną i pragną - ale dóbr doczesnych, nie miłości bliźniego, którą głosił syn owego stolarza.Zresztą łakną tak samo (choć mniej skutecznie), jak ich duszpasterze, biskupi i arcykapłani. Ks. Stryczek moim zdaniem wyciąga nauki z życia, które obserwuje i próbuje głosić Ewangelię dla ludzi, a nie dla świętych z obrazków.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]