Niepublikowany wywiad

z Edmundem Niziurskim
Czyta się kilka minut

CEZARY POLAK: Czytelnicy wciąż chętnie sięgają po książki, które napisał Pan kilka dekad temu. Wygląda na to, że zmienił się ustrój, ale młodzież ma te same problemy, które mieli bohaterowie „Sposobu na Alcybiadesa” czy „Niewiarygodnych przygód Marka Piegusa”.

EDMUND NIZIURSKI: Dobrze napisane książki zawsze znajdą swojego czytelnika, one się nie starzeją. A problemy są stare jak świat, dotyczą i młodych, i dorosłych. Tyle że sposób wnikania w nie jest nieco inny w książkach dla młodzieży i w książkach dla dorosłych.

W Pańskich powieściach sprzed 1989 r. przaśne PRL-owskie realia sąsiadują z niesamowitymi, sensacyjnymi fabułami. Łączył Pan realizm z fantastyką w obawie przed cenzurą?

Mariaż realizmu z fantastyką nie wynika z obawy przed cenzurą i nie jest moim wynalazkiem, lecz służy pogłębieniu tajemnicy, broni przed banalnym spojrzeniem na rzeczywistość.

Miał Pan w ogóle kłopoty z cenzurą?

Nie miałem kłopotów z cenzurą, ale bywały kłopoty ze strony nadgorliwych działaczy – chodziło o przełomową w tamtych czasach „Księgę urwisów”.

Kiedy pisało się Panu łatwiej: wtedy czy w wolnej Polsce?

Pisząc książki, zawsze męczyłem się jednakowo. Nigdy nie było to łatwe – ani w czasach PRL, ani teraz. W wolnym kraju czuję się lepiej, ale żyje mi się trudniej.

Skąd czerpie Pan dziś pomysły?

Pomysłów dostarczały mi własne dzieci oraz wspomnienia z lat szkolnych. Miałem troje niesfornych dzieci i dom pełen ich kolegów; obecnie mam sześcioro wnuków. Nie podsłuchuję rozmów na ulicy, nie czytam prasy młodzieżowej, ale ciągle jestem wśród młodych. Czasem staram się uciec przed ich problemami na łono natury, do podwarszawskich lasów.

A czyta Pan współczesne książki dla młodzieży?

Nie czytam. Pod tym względem jestem samowystarczalny.

Młodzież posługuje się dziś bardziej dosadnym językiem niż Pańscy bohaterowie. Wydaje mi się, że z premedytacją ich Pan idealizuje.

Obywałem się w czasie mojej młodości bez dosadnego języka, obywam się i dzisiaj.

Dlaczego poświęcił Pan swoją twórczość problemom nieletnich?

W tamtych trudnych czasach chciałem dać dzieciom trochę radości i uśmiechu. Dzieci nie mogły być ofiarami złych czasów.

Jakie jest Pana pisarskie credo? Wyznaczył Pan sobie jakąś misję?

Jeśli moi czytelnicy wyrośli na dzielnych i uczciwych ludzi, to spełniłem swoją misję.

Co będzie tematem kolejnej Pańskiej książki?

Nie przewiduję dalszego pisania. Razem z moimi bohaterami jadę na zasłużone wakacje.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 42/2013