Reklama

Nieco archeologii

Nieco archeologii

17.04.2017
Pan Tymiński wydaje się idealnym kandydatem na miejsce zdymisjonowanego właśnie pana Misiewicza.
P

Przechadzając się po luźno zadrzewionych murawach polskiej myśli politycznej, zaglądając pomiędzy świeżo nasadzone zakrzaczenia, patrząc popod łopiany, rozgarniając psiankowate, jednoroczne i sezonowe pędy inicjatyw bądź to partyjnych, bądź obywatelskich czy ideowych, natknęliśmy się na pieniek. Z wyglądu pieniek ów wydał nam się martwym już próchnem, więc dla zabawy kopnęliśmy weń energicznie czubkiem bucika, licząc, że rozsypie się efektownie jak – dajmy na to – purchawka. Ból palucha głównego uświadomił nam, że ten pieniek jest twardy jak beton, że – do diaska – żyw jest. Szkła przetarłszy, przyjęliśmy pozycję kuczną i przyjrzawszy się teraz pieńkowi bacznie, zobaczyliśmy, że oto pędy zielone z niego wystają, że wyłazi zeń mnóstwo przeróżnych owocników bądź nasion, jakby ziemniaków, bulw, bananów, pestek, agreścików i ogóreczków, że jakby jest on też żywą grzybnią wszystkiego....

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Komentarze

Ooo pamiętam pana Tymińskiego, dobrze pamiętam. Wtenczas gdy kandydował, uwydatnił się w całej rozciągłości stan ducha narodu naszego niepokalanego. Moja rodzina, o czym nie miałem jeszcze wtedy pojęcia, również prezentowała dwa fronty. Pierwszy był za postępem i nowoczesnością wykuwaną pracą rąk własnych. Drugi podszyty malkontenctwom, obliczony był na - mi się należy. Pierwszy front nie miesza się specjalnie do polityki, skupiony na robieniu tego co do niego należało, nie oglądał się na rozgrywki na szczytach władzy, szukał powstających możliwościach zrobienia pieniędzy. Nasi malkontenci prowadzili ożywione dyskusje polityczne, ratowali kraj przed upadkiem i murem poparli Tymińskiego. Dopiero dobrze spreparowany program TV, jak to pan S bije żonę, czy żony ostudził ich entuzjazm. Mimo znacznych różnic światopoglądowych, żon w naszej rodzinie się nie biło. Minęło sporo czasu, a powstałe pęknięcia przeobraziły się w rowy trudne do pokonania. Opcja pierwsza dorobiła się kasy i pozycji, może nie tak spektakularnej jak Kulczyk, ale stać ich na dobry samochód, całkiem nieźle prezentujące się domostwa. Wyjeżdżają na wczasy zagraniczne, czy też pielgrzymki do ziemi świętej. Drugi front stoi murem za Prezesem i to nie bynajmniej dla 500+ czy innych profitów. Dzieci im pouciekały do miasta a w ich domostwach niewiele się zmieniło od czasów Tymińskiego, dalej próbują zbawić nasz kraj i nadal nie życzę im sukcesów w tym zbożnym celu. Nie o Misiewiczów ani Tymińskich wszak chodzi, ale o lud i jego aspiracje. Takich mamy Misiewiczów na jakich nas stać, ich nigdy nie zabraknie.

Nic dodac, nic podzielic. Swietne!

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]