Reklama

Nie pomogę wszystkim

Nie pomogę wszystkim

10.08.2015
Czyta się kilka minut
Gowin: Ani odwołaniem do Ewangelii, ani szantażem poprawności politycznej nie skłonicie mnie do ślepoty wobec faktów. Fakty są takie, że uchodźcy wyznania muzułmańskiego zagrażają bezpieczeństwu państwa.
Fot. Andrzej Lange / SE / EAST NEWS
P

PAWEŁ RESZKA: Powiedział Pan w Radiu Kraków, że wystarczą setki tysięcy muzułmanów, którzy nie są zasymilowani, żeby roznosić po Europie zarazę terroryzmu. To się zgadza?

JAROSŁAW GOWIN: Wystarczą tysiące... Nie oznacza to, że każdy muzułmanin, który nie jest zasymilowany, to fundamentalista religijny. A tym bardziej, że każdy fundamentalista to zwolennik dżihadu czy terroryzmu. Muzułmanie to 1,5 miliarda ludzi. Zwolennicy dżihadu to zapewne kilkanaście milionów.

W każdym razie Pan sprzeciwia się, by do Polski przyjmować uchodźców, którzy są wyznania muzułmańskiego?

To prawda. Wbrew opinii większości Polaków jestem zdecydowanym zwolennikiem przyjmowania uchodźców. Wymaga tego ogólnoludzka solidarność, już nie mówiąc o chrześcijańskiej tożsamości większości z nas. Przemawiają za tym także nasze doświadczenia...

20047

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Ksiądz Tischner w grobie się przewraca. A moja nadzieja jest taka, że Jarosław Gowin polegnie jako polityk w najbliższych wyborach.

Przerażająco rasistowskie wypowiedzi blokujące umiejętność racjonalnego myślenia i analizy faktów. Z wywiadu przebija pycha człowieka, który niewątpliwie chełpi się swoją pozycją polityka podejmującego "praktyczne decyzje" i wybierającego rzekome "mniejsze zło" odważając się odmawiać prawa do ratunku cierpiącym. Wstyd.

I to mówi ten pięknie myślący chrześcijanin Gowin. Zgroza!!!

"Nie jestem od troszczenia się o zbawienie ludzkiej duszy. Jestem od tego, by dbać o interes mojego kraju. " Jak to brzmi dziwnie z ust prawicowego polityka po tym jak prawica rozprawila sie z Prezydentem Komorowskim, ktory podpisal ustawe In Vitro. Ohydne to. Ale dobrze, ze taki wywiad sie ukazal bo wiadomo jest na kogo nie-glosowac.

J.Gowin już dość dawno udowodnił, że za obecność na listach wyborczych PiSu jest gotów nogi Jarosławowi "zbawicielowi" umyć a wodę wypić. Jego kanapowa partyjka przepadła by w wyborach jak amen w pacierzu a po Gowinie ślad wszelki by zaginął. Teraz "zasila " szeregi rzekomo zjednoczonej prawicy i paple byle co przy każdej okazji. Bez okazji również. Istotnie ks. prof. Tischner w grobie się zapewne przewraca...

Dopatruję się u Pana Panie Gowin jakiejś ogromnej hipokryzji.Pan Prezydent Komorowski podpisując ustawę o in vitro powiedział że nie jest " prezydentem sumień" lecz wszystkich Polaków to Pan grzmiał.a tutaj gdy Papież Franciszek prosi o okazanie miłosierdzia m.in.braciom muzułmańskim to Pan grzmi że nie jest Pan "osobą duchowną tylko politykiem". Myślę że po spiknięciu się z PiS-em Pan sam już nie wie kim jest.

Dziękuję za ten wywiad - jest fajnie wiedzieć, że są w Polsce politycy poważnie myślący o Polsce. Jako ojciec trójki dzieci nie chciałbym martwić się za ćwierć wieku, że na przykład na pasterce u mnie na wsi może coś wybuchnąć w imię allaha. A pomoc i miłosierdzie - cóż, polecam wolontariat w jakimś hospicjum, otwiera oczy na to, że mamy tutaj w Polsce wokół siebie OGROM nieszczęścia i nie trzeba otwierać granicy, żeby móc pomagać po chrześcijańsku. Tylko że wielu ludziom (mam wrażenie, że głównie singlom nie potrafiącym myśleć praktycznie o Polsce w kategoriach budowania wspólnoty również dla przyszłych pokoleń, dla pokolenia swoich dzieci, sic!) wygodniej jest gardłować przed komputerem - to taka aktywność dająca poczucie bycia dobrym człowiekiem, tymczasem cierpiących ludzi masz wokół siebie i trzeba tylko ruszyć cztery litery, a nie gardłować o wpuszczaniu islamistów do Polski.

JP II za swojego pontyfikatu nazwal muzulmanow " siostrami i bracmi " w wierze Abrahama. Czesto slyszelismy glosy z Watykanu , ze Kosciol spoglada na nich z szacunkiem. Zastanawiam sie – jesli w obrebie jednego narodu ( Polska ) , jednego koloru skory i jednej kultury , jedni nie daja prawa innym do posiadania odmiennych pogladow, to jak tu rozmawiac o tolerancji do imigrantow z Afryki i Bliskiego Wschodu. To po pierwsze . Po drugie - mieszkam w Niemczech juz kilkadziesiat lat i wiem, ze proby zbudowania spoleczenstwa wielokulturowego w Niemczech zdecydowanie nie powiodly sie. Kazdy deklaruje, ze nie ma nic przeciwko cudzoziemcom, ale nikt nie chce ich u siebie, w swojej dzielnicy lub nawet w swojej okolicy. Oczywiscie wiekszosc obywateli czy politykow oficjalnie chwali sie wielka tolerancja, ale po cichu przyznaje , ze imigrantow jest za duzo. Z jednej strony na pierwszych stronach gazet czy oficjalnych wypowiedziach slychac wielkie poparcie dla pomocy uciekinierom z Afryki i Azji, z drugiej pojawia sie spoleczny protest skierowany glownie przeciwko islamizacji kraju i Europy. Polska przyjela ok. 2 tys. uchodzcow, w Niemczech w jednym tylko wiekszym miescie przyjeto ok. 3 tys. Problemem z jakim spotykamy sie w Niemczech jest to, ze muzulmanie nie chca byc obywatelami tego kraju. Tworza swoje spolecznosci zamkniete dla innych. Pojawiaja sie powazne problemy kryminalne. Sa tereny (np. arabskich rodzin z Libanu), gdzie policja boi sie interweniowac , poniewaz cudzoziemcy sa uzbrojeni i atakuja policjantow. Spoleczenstwo coraz czesciej domaga sie zaostrzenia przepisow o przyznawanie azylu oraz surowych kar (az do deportacji z kraju) dla tych uchodzcow, ktorzy wchodza w kolizje z prawem. Moze warto zastanowic sie nad forma pomocy dla uchodzcow, zeby nie popelniac podobnych bledow.

Szanowny Panie - mieszkam w miesie niemieckim, ktore tylko w czerwcu przyjelo znacznie wiecej uchodzcow, niz Polska w ciagu roku... I nie zgodze sie z twerdzeniem, ze muzulmanie nie chca sie stac obywatelami Niemiec. Podczas ostatniej konferencji zorganizowanej przez Polska Rade Spoleczna, zastanawialismy sie, dlaczego szefem jednej z partii parlamentarnej jest potomek migrantow tureckich, dlaczego imigrantow tych (w drugim pokoleniu) mozna znalezc w Bundestagu, czy w mediach, za to nas, Polakow, prawie tam nie widac. Podczas moich studiow na berlinskiej uczelni mialam mnostwo koelezanek-muzulmanek, w chustach i bez. Studiowaly medycyne, socjologie, prawo. Dlaczego nie widzi Pan tych ludzi? To tak, jakby oceniac wszystkich Polakow na podstawie liczby polskich bezdomnych w Berlinie (zreszta najwieksza liczba cidzoziemcow). Oczywiscie, ze czesc z nich nie zintegruje sie niegdy, tak jak i Polacy nie integrowali sie, pozostajac na Jackowie. To w obu przypadkach ludzie bez wyksytalcenia, konserwatywni, patriarchalni, ktorzy w fundamentlizmie znajduja oparcie. Nie ulatwia sie integracji, postrzegajac ich natychmiast jako "obcych", "innych", "nieintegrujacych sie", "zyjacych z zasilkow". Prosze mi podac konkretny przyklad zaatakowania policji przez uzbrojonego muzulmanina. Moze jeszcze z nienawisci wobec chrzescijanskiego policjanta? No wlasnie - muzulmanina, czy przestepcy? Ilu z przestepcow, bylo chrzescijanami? Ilu Polakami? Czy nalezalobz w zwiazku z tym przestrzegac przed chrzescijanstwem? I prosze nie pisac o oficjalnzch wystapieniach i spolecznych protestach. Wiekszosc protestujacych wystepuje przeciwko wszystkim cudzoziemcom, Pegida atakowala Serboluzyczan. Obrona przed islamem to dla nich tylko ladna przykrywka. Prosze spojrzec na inne spoleczne zachowania: przyjemowanie uchodzcow do wlasnych domow, uczenie ich niemieckiego przez emerytow i wolontariuszy, demonstracje przeciw neonazistom.

Potrzeba wielu lat mieszkania / funkcjonowania w okreslonym spoleczenstwie, zeby moc wypowiadac sie na temat niuansow dotyczacych codziennego zycia i moc oceniac . Bardzo nieliczni Turcy maja stala prace, tylko ok. 20%. Pozostałe 80% zyje na tzw. Hartz IV. 70% dzieci imigrantow nie posiada matury, rezygnuja z nauki przed ukonczeniem sredniej szkoly. W samym Berlinie ok. 45% osob w wieku produkcyjnym nie pracuje nawet dorywczo czy na czesc etatu. Swiadczenia socjalne staly sie podstawa zycia nie tylko tureckiej spolecznosci w Niemczech. Tak uwazaja naukowcy z uniwersytetu w Monachium. Jednoczesnie jedna czwarta muzulmanow w Niemczech nie ma ochoty z Niemcami sie integrowac.I tak kolo sie zamyka. Odnosnie integracji- to nie tylko moje spostrzezenie ale tez wypowiedz politykow np. H. Seehofera z CSU , ktory stwierdzil, ze "jest oczywistym, iz imigranci z Turcji i krajow arabskich trudniej sie integruja“. Prosze mi powiedziec ile jest mieszanych malzenstw niemiecko-muzulmanskich. Ile kobiet nawet tych wyksztalconych moze sobie pozwolic na poslubienie nie muzulmanina. Wychodzac za maz i rodzac dzieci musza sie podporzadkowac mezowi, religii. Znalam wiele takich pieknych, nowoczesnych, wyksztalconych dziewczat bez chusty – ale to rodzice wybierali im meza. Potem jako mezatki, matki byly zmuszone przychodzic do pracy w chustach. Zgadzam sie, ze postrzeganie Turkow (muzulmanow) zmienia sie – posrod nich sa takze ludzie majetni, wyksztalceni, wladajacy nienaganna niemczyzna– ale wyjatki stanowia regule. I prosze mi wierzyc, mentalnosci wiekszosci nie uda sie zmienic. 58 proc. Niemcow obawia sie islamizacji kraju (czytaj muzulmanskich imigrantow). Do podobnych wnioskow dochodze po prywatnych rozmowach z niemieckimi znajomymi czy sasiadami. W Niemczech mamy 1.527.118 obywateli tureckich a Polakow duzo mniej bo - 674.152 . 11 Turkow jest w Bundestagu. W Bundestag sa rowniez osoby z Polski tzw. Spätaussiedler- czyli przesiedlency majacy korzenie w Polsce, czesto majacy dwa obywatelstwa – Polski i Niemiecki. Zgadzam sie z tym, ze wszedzie spotykamy ludzi dobrych i zlych. Jak pani pisze zlych czy dobrych chrzescijan, muzulmanow itd. Na kazdym kroku mozna spotkac organizacje, ludzi,ktorzy pomagaja. Nie o to chodzibo, bo to jest tylko pomoc dorazna. Tylko co potem ...? Proby zbudowania spoleczenstwa wielokulturowego w Niemczech „zdecydowanie nie powiodly sie", powiedziala kanclerz Niemiec Angela Merkel. O jej wypowiedziach - informuje BBC- link ponizej http://www.bbc.com/news/world-europe-11559451 Czy nie slyszala pani o mordach kebabowych ? w 2011 „Spiegel“ bardzo duzo pisal na ten temat . Czy o krwawych konfliktach turecko-kurdyjskich w wielu wiekszych miastach niemieckich. Nie chce sie jeszcze bardziej rozpisywac. Ponizej linki http://www.focus.de/panorama/welt/polizei-oft-machtlos-gewaltiges-problem-das-steckt-hinter-der-blut-fehde-der-libanesischen-clans_id_4522739.html Pozdrawiam z miasta gdzie w ostatnim czasie przyjeto ok. 3 tys. emigrantow.

Wnioskuję o utworzeni eksterytorialnej i samorządnej strefy dla fundamentalistów katolickich. Coś jak strefa dla kiboli na stadionie, rezerwat albo zoo (byle nie getto, bo nazwa się źle kojarzy). To wszystko w imię obrony Polaków przed radykalną i agresywną mniejszością, która nie chce się integrować z kulturą europejską.

Łatwo jest obrażać innych i prawić komunały z sofy w jednolitej etnicznie Polsce. Nie wiem, ilu z autorów agresywnych komentarzy powyżej mieszkało kiedyś pod jednym dachem z Murzynem, Arabem, Azjatą, muzułmaninem, żydem, hinduistą czy buddystą. Ja mieszkałem, i chociaż wszyscy z nich to byli przemili ludzie, nie da się zaprzeczyć istniejącym między nami różnicom kulturowym, nie da się też zaprzeczyć, że te różnice w jednych wypadkach były sporo większe niż w innych. Gdyby Polska mogła pomóc wszystkim, może i byłoby pole do polemiki, ale skoro i tak pomożemy tylko garstce, pomóżmy tym, którzy są nam kulturowo najbliżsi. Muzułmanie skupiliby się na pewno na pomocy przede wszystkim muzułmanom, to czyni ich społeczność silną. Komentując wybór Barack’a Obamy na prezydenta jeden z amerykańskich politologów stwierdził, „Tylko dla białych te wybory nie miały nic wspólnego z rasą, dla Afroamerykanów i Latynosów chodziło przede wszystkim o rasę, 98% Murzynów głosowało na niego i 66% Latynosów, kiedy Latynosi tradycyjnie popierali Republikanów.” Polityczna poprawność nie zrodziła się z empatii, ale z tchórzostwa i obojętności, tolerāns w łacinie oznaczało znosić, nie akceptować, jesteśmy za słabi i zbyt tchórzliwi, żeby bronić własnych wartości, więc „znosimy” obcych, których zresztą i tak najlepiej potem chcemy izolować w ich gettach. Oczywiście zawsze trzeba najpierw widzieć konkretną osobę, a potem płeć, rasę czy religię, ale nie mając luksusu poznania każdego osobiście, trzeba posiłkować się uogólnieniami, i to jest tylko jedna, logiczna decyzja. Przykre jest to, iż po raz kolejny „liberałowie” tak dobitnie okazali pogardę i agresję wobec ludzi o odmiennych poglądach. Zwykle popierałem pana Gowina i dlatego przeczytałem powyższy artykuł z lekkim niepokojem, bo też nie uważam się za rasistę, ale tym bardziej popieram pana Gowina po lekturze artykułu, trzeba mieć odwagę, żeby w dzisiejszym Świecie powiedzieć to, co on.

W dyskusji nad problemem migracji i uchodźców mamy do czynienia z istnym pomieszaniem języków. Politycy mówią własnym językiem i powołują się na własne argumenty, obawy i lęki natury społecznej, politycznej, gospodarczej. Gdy papież wzywa do otwartości wobec potrzebujących nie mówi tego jako polityk, ale jako duszpasterz przywołując nakaz Ewangelii (i w tym jest nieomylny, bo nieomylna jest nauka Jezusa). My chrześcijanie mamy być gotowi na ofiarną pomoc. Czy jednak będzie nam dana możliwość jej niesienia tu w Polsce, w naszych wspólnotach parafialnych, zależy od decyzji polityków - czy w ogóle i w jakiej mierze uchodźcy i migranci znajda się u naszych drzwi. Nie należy tych dwóch języków mieszać. Nie można więc powołując się na przesłanki polityczne negować Ewangelii (błąd Gowina). Papież natomiast apelując do chrześcijan o pomoc, niczego nie wymusza od polityków - to był apel do Kościoła. Ewangelia stawiając wymogi odnosi się do nas wyznawców w sprawie konkretnych osób. Gdy staniemy twarzą w twarz z potrzebującymi nie wolno nam odwracać się od nich. Politycy natomiast mówią o problemie - w Polsce o wciąż abstrakcyjnym problemie.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]