Reklama

Nasi bracia imigranci

Nasi bracia imigranci

10.08.2015
Czyta się kilka minut
Po lekturze rozmowy z Jarosławem Gowinem podziękowałem Bogu, że nie jestem politykiem.
B

Bo polityk, kierując się „weberowską etyką odpowiedzialności”, poczuwa się do obowiązku sprzeciwu wobec wpuszczania do Polski uchodźców wyznania islamskiego. „Nie jestem od troszczenia się o zbawienie ludzkiej duszy. Jestem od tego, by dbać o interes mojego kraju” – mówi polityk i dodaje: „Pojawienie się w Polsce znaczącej grupy imigrantów islamskich zwiększa zagrożenie atakiem terrorystycznym”. Trudno nie uznać powagi argumentów polityka i trudno nie wzdragać się przed ich konkluzjami: zamknąć drzwi przed muzułmanami? Czyjąś religię, a nie powiązania z terroryzmem mamy traktować jako kryterium wpuszczania do Polski?

Być może polityk musi tak rozumować. Zresztą to politycy (Unii Europejskiej) wzięli w swoje ręce problem kilkumilionowej rzeszy imigrantów, problem polityczny, ekonomiczny, a nade wszystko ludzki, obywateli krajów rozdzieranych wojną, jak Syria (5 milionów...

4226

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Proponuję, aby każda diecezja sprzedała po jednej nieruchomości/ruchomości (wszak to własność całej wspólnoty) i za te pieniądze zorganizowała systemową pomoc dla uchodźców. Jak będzie mało to można sprzedać kolejną. Też jestem za tym aby w miarę możliwości pomagać uchodźcom, a po majątku mojej wspólnoty widać, że możliwości są. Zacznijmy dzielić się tym, co przez wieki nagromadziliśmy; przecież do grobu tego nie weźmiemy ...

ostatni kawałek suchego chleba i łyk czystej wody?

pozyskiwania trzody do strzyży. To firma nastawiona na zysk a nie marnotrawienie bożych darów w nieruchomościach, ziemi i gotowiźnie. Kler z pokorą przyjmie od świeckiego państwa pieniądze na etaty kapelanów imigrantów i budowane dla nich świątynie.

Ks. Boniecki przytacza wypowiedź Kard. Antonio Maria Vegliò, w tym te słowa: "i jeszcze coś, o czym nie chcemy pamiętać: ograniczenie sprzedaży broni być może mogłoby zapobiec którejś z 52 wojen toczących się obecnie na świecie”." Jestem socjalistką i nienawidzę kapitalizmu, między innymi za tę właśnie jego cechę: całkowitą obojętność na skutki działania "dla maksymalizacji zysku" co jak wiemy, jest naczelnym "przykazaniem" każdej kapitalistycznej firmy. Nie będzie dobrowolnego ograniczenia produkcji broni, to państwa, czyli politycy, musiały by zawrzeć kolejne pakty wprowadzające ograniczenia. A państwa się boją... bo to utrata miejsc pracy, bo zmniejszenie podatków, a co gorsze, może my ograniczymy a inne państwa nie i co wtedy?? Stosunki między państwami to przecież stała gra pozorów (zwana dyplomacją), podszyta strachem, ksenofobią, zawiścią i wszystkimi innymi uczuciami, wyrażonymi w krótkim powiedzeniu "Człowiek człowiekowi wilkiem". Które to powiedzenie obraża wilki, bo człowiek jest o wiele gorszy. :(

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]