Reklama

Nie idźmy tą drogą

Nie idźmy tą drogą

10.08.2015
Czyta się kilka minut
Mimo szlachetnych intencji organizatorów mszy za byłego prezydenta w kościele sióstr Wizytek wydarzyło się coś niepokojącego.
/ fot. Grażyna Makara
M

Mogło być tak: kościół sióstr Wizytek w Warszawie. Msza w intencji Bronisława Komorowskiego i jego rodziny. Odprawiona jak każda inna. Bez oświadczeń i komentarzy. Były prezydent przyjmuje komunię. Przecież nawet według kierującego Komisją Prawną Episkopatu abp. Andrzeja Dzięgi sprawa jest delikatna i bez jednoznacznego rozstrzygnięcia ordynariusza nie sposób odmówić Eucharystii.
Sapienti sat. Mądremu by wystarczyło. Głupi i tak nie pojmie. Są rzeczy na niebie i na ziemi, którym szkodzi nadmiar słów – a sprzyja cisza.


TEMAT NUMERU: Polska mszami podzielona. Kościół Dudy kontra Kościół Komorowskiego.

Przeczytaj także:

Ks. Kazimierz Sowa w rozmowie z Błażejem Strzelczykiem:...

7110

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Nie sadzę aby w polskim kościele była jeszcze jakaś jedność do uratowania – od dawna mamy grupy o radykalnych poglądach, które nie chcą dialogu i drugą stronę, która raczej zasklepia się w ciszy – bo co tu komentować. Dzięki temu Kościół coraz częściej staje się jedynie tłem fotografii. Jeśli osoby skryte w sferze ciszy nie zaczną publicznie manifestować braku głupoty, nie przekonamy się że takie w Kościele w ogóle istnieją a instytucja ta będzie postrzegana przez pryzmat jej najgłośniejszych trębaczy. Co do przeprosin w Kościele Wizytek – przywróciły mi wiarę istnienie ciał rozumnych w masie katolickiego tłumu, gdyby – jak Pan sugeruje – poprzestać na milczącym czynie – pewnie nikt by się o tym nie dowiedział, gdy tymczasem zgorszenie spowodowane wypowiedzią Episkopatu było udziałem wielu. W Pańskim tekście oburzył mnie jednak fragment który odczytuję jako sugestię, że podpisanie ustawy obciąża B.K. moralnie i że winien on skonfrontować swoje czyny z nauką JP II. To sugeruje bowiem, że polityk- katolik jest pasterzem moim a ja sama mogę być co najwyżej gęsią, której ustawodawca dyktuje co ma robić, żeby w konflikt z nauką kościoła nie popaść. Tymczasem życzyłabym sobie, żeby nauki tej nie traktować jako podstawy tworzenia prawa – skoro zabiegi in-vitro popiera większość społeczeństwa to należy je dopuścić jako wolę ludu - niezależnie od tego co w tej kwestii mają do powiedzenia duchowni wszelkich wyznań. W ramach prawa, ludzie kierujących się religią sami wybiorą swoją drogę. W tym chyba powinna się wyrażać wartość religii i świeckość państwa. Szanuję zatem B.K. że usiłował oddzielić świeckość urzędu od religijności osobistej i z trwogą patrzę w przyszłość.

Marek Zając zbyt pochopnie stawia znak równości między nagonką w Radio Maryja, a wypowiedziami księży i rekcją wiernych u Wizytek. Zapewne nie takie były jego intencje, ale tak wychodzi. Chętnie powołujemy się na słowa Zbawiciela o nadstawianiu drugiego policzka, ale zapominamy o Jego reakcji na uderzenie przez sługę arcykapłana: jeśli nieprawdę powiedziałem, daj świadectwo, a jeśli prawdę, dlaczego Mnie bijesz? (cytuję z pamięci). A teraz co do abdykacji króla Belgów: jestem już stary i dobrze pamiętam swoją reakcję na to wydarzenie. Pomyślałem wówczas, że Baudouin I - człowiek skądinąd świątobliwy - zachował się jak hipokryta. Co innego, gdyby na dobre zrezygnował z tronu na rzecz brata, co się zresztą stało po jego przedwczesnej śmierci. Natomiast prezydent Komorowski istotnie mógł - co mu zresztą doradzał w wysłanym liście abp Gądecki - odesłać ustawę o in vitro do TK bez podpisywania. Trzeba jednak tu podkreślić, że ta ustawa chroni - choć w niedostatecznym stopniu - poczęte życie ludzkie. Natomiast znając przewlekłość pracy Trybunału, jeszcze przez rok lub dłużej mielibyśmy w zakresie procedur in vitro wolną amerykankę. Oczywiście, rząd PiS mógłby tę ustawę zmienić w duchu projektu Gowina. Ale prawdopodobnie i tak to zrobi, co akurat przyjmę z aprobatą. Pytanie tylko KIEDY to zrobi? Bo jak wiadomo, PiS jest ultrakatolicki w słowach, ale już czynach niekoniecznie, że przypomnę casus Marka Jurka.

Tyle się mówi o "grzechu"Prezydenta,a nie poświęca w ogóle lub poświęca marginesowo uwagę tym co skorzystali lub skorzystają z procedury in vitro.Warto by było,aby katolik miał jasną wykładnię,taką jaką zrobiono prezydentowi.Dodam,że zauważyłem właśnie w Kościele tendencję do obarczania winą za aborcję-rząd,kobieta dokonująca aborcji i osoby ją wspierające są jakby niewinne.A Kodeks Postępowania Kanonicznego jasno to określa.

"To wszystko prawda. Tylko co z tego? Czy damy sobie wmówić, że cel uświęca środki, a pięknym odpłaca się za nadobne?" To jest absurdalne postawienie sprawy na głowie, nie na nogach. To wszystko jest prawda - ale milczmy gdy kłamcy, hipokryci zawłaszczają mój kościół? Tak, długo czekałem kiedy wreszcie od ołtarza padną słowa głęboko chrześcijańskie w opozycji do jadu wygłaszanego także od ołtarza. To zupełnie nie o to chodzi, że coś jakimś IM ktoś pokazał; w ogóle mnie to nie obchodzi. Ja usłyszałem wreszcie chrześcijańską przyzwoitość i szlachetność. Dokładnie tam, gdzie czasem powinna wybrzmieć. I wmawianie, że to my, jesteśmy/będziemy odpowiedzialni za cenę flirtu Kościoła z polityką jest po prostu nie fair. Milczenie w obliczu oczywistego, postępującego i niestety czasem obrzydliwego flirtu ale purpuratów, zarozumiałych arogantów - jest zaniechaniem. jest brakiem obrony Kościoła, nad poniżaniem którego tak wytrwale ci aroganci pracują.

Nie bylo tu mowy o naszej odpowiedzialnosci za "flirt kosciola z polityka", a jedynie, bysmy nie przykladali do niego reki.

to bardzo madry, choc trudny artykul Marka Zajaca. Z jednej strony bardzo dobrze rozumiem osoby oczekujace takich slow, jakie padly w kosciele siostr Wizytek, z drugiej jednak nie jestem pewien czy miejsce i sposob ich wypowiedzenie sa droga, ktora powinnismy kroczyc.

"Za flirt z polityką Kościół już wkrótce zapłaci straszną cenę". Tyle tylko, że flirt ten uprawiają przede wszystkim purpuraci, a jego skutki spadają na całą wspólnotę!!! Gdybym nie był chrześijaninem-katolikiem, takie wygodne/bezpieczne/korzystne podejście też byłoby mi na rękę. Ale jestem i brzydzę się takim wykorzystywaniem stanowisk.

Panie Marku, chyba trzeba wziąć po uwagę niepodważalną wartość "prawdy" o którą wszyscy powinniśmy się upominać. To przecież prawda ma nas wyzwolić, bez niej nic nie będzie dobre, powinniśmy milczeć? A upomnienie Brata, własne świadectwo wiary? Inaczej, w co mamy Wierzyć? pozdrawiam

Czy te porównanie kwestii aborcji do invitro to przypadek czy celowa zagrywka? bo wyszło niemal jak z porównaniem pana prezydenta do Hitlera, ale cóż, tak procentuje katolicki fanatyzm nawet w wersji łagodnej.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]