Nie bój się (z)wątpienia

Katolicy boją się własnych wątpliwości i często się z nich spowiadają. Czy słusznie? W "Ewangelii według Piłata", powieści Erica-Emmanuela Schmitta, jest scena, w której Piłat skarży się w liście do brata, że dotąd był Rzymianinem, który wie; teraz stał się Rzymianinem, który wątpi. Piłat przytacza zaraz wypowiedź swojej żony Klaudii Prokuli: "Wątpić i wierzyć to jest to samo, Piłacie. Tylko obojętność jest ateistyczna".
Czyta się kilka minut

W tej perspektywie wątpienie staje się wiarą ? rebours, wiarą pytającą, szukającą zrozumienia, wiarą, która nie zaspokaja się sama sobą, szukając intelektualnych fundamentów. Wątpienie jest przede wszystkim dowodem na nieobojętność. Ma rację powieściowa Klaudia Prokula mówiąca, że to obojętność jest ateistyczna. Jeśli wyznaniem ateisty miałyby być słowa "nie wierzę", to w gruncie rzeczy jest to wyznanie dokonane w perspektywie wiary. Najpierw trzeba założyć istnienie Boga, by móc Go później odrzucić. Ci, którzy demonstrują niechęć (a może nawet nienawiść) do Boga, mylą się twierdząc, że są ateistami: są w gruncie rzeczy ludźmi, dla których Bóg jest istotny, skoro uważają za słuszne podejmować z Nim walkę, wchodzić z Nim w spór. Prawdziwym ateizmem jest niezauważanie Boga, odrzucenie możliwości Jego istnienia i podejmowania jakiegokolwiek dyskursu o Bogu.

Człowiek wątpiący nie jest więc od razu wrogiem Pana Boga. To raczej ktoś, kto nie zadowala się znanymi mu motywacjami i argumentami. To w gruncie rzeczy człowiek wierzący, który poszukuje zrozumienia. Wiara wątpiących sytuuje się na przeciwległym brzegu wobec naiwnego fideizmu. W obu przypadkach może jednak dojść do niebezpiecznych skrajności: z jednej strony do postawy, która nie pozwala uwierzyć już w nic, z drugiej - do możliwości uwierzenia praktycznie we wszystko.

Od wątpienia trzeba odróżnić zwątpienie, które już nie jest aktem intelektualnej weryfikacji tego, w co się wierzyło bądź wierzy. Zwątpienie sytuuje się w opozycji wobec nadziei i jest przedsionkiem rozpaczy. Jeśli wątpienie jest niejakim zachwianiem się wiary w Boga i Jego istnienie, to zwątpienie jest zachwianiem wiary Boga. Zwątpić w Boga, to żyć w przekonaniu, że o nas zapomniał, że gdzieś się zapodział, że nas pozostawił, że Jego zapewnienie o trosce o nas jest niczym innym jak pustosłowiem.

Historia świętości pokazuje, że zwątpienie w Boga może być udziałem ludzi świętych. "Ciemna noc" zwątpienia jest stanem, gdy Bóg pozbawia nas wszelkich podpórek intelektualnych i emocjonalnych; gdy Boga już ani nie rozumiemy, ani nie odczuwamy w naszym życiu Jego działania. Pozostaje wówczas czyste pragnienie, akt woli, modlitwa chcenia. "Panie Boże, ja Ciebie chcę" - jak zwykł się modlić sługa Boży bp Wilhelm Pluta. A gdy nawet tego nie potrafimy, gdy nie ma już zupełnie nic, pozostaje jeszcze modlitwa Jezusowa: "Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił?" - ten krzyk ludzkiej nieobojętności wobec Boga.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 23/2008