Nauka w salonie kosmetycznym

Komunikaty o przyjętym przez rząd projekcie reformy szkół wyższych pozwalają przypuszczać, że pani minister Kudrycka serwuje nam kosmetyczne zmiany. Dobrze, że zachowana została habilitacja w uproszczonej postaci, ale nic to ani nie dodaje, ani nie odbiera nauce. Źle się dzieje, gdy minister decyduje, na ilu etatach mogą pracować nauczyciele akademiccy. Traktuje się ich trochę jak nieznośne dzieciaki, trochę jak cwaniaków, którzy wykorzystują tytuły do wyciągania forsy. Wielu z nas bierze drugi etat nie z miłości do pieniędzy, ale dlatego, że pensje akademickie są śmiesznie niskie w porównaniu z pensjami uzyskiwanymi na rynku przez niezłych specjalistów. O poziomie dochodów i budżetach uczelni pani minister ani się zająknęła.
Czyta się kilka minut

Wprowadza się ograniczenie dla studiowania jednej osoby na wielu kierunkach. Po co? Przy obecnym modelu studiów warto skłaniać studentów do szukania zajęć poza macierzystym wydziałem, bo potrzebujemy wiedzy interdyscyplinarnej, bo lepiej jest, gdy studentom dana jest możliwość uczenia się na różnego rodzaju kierunkach. Po wprowadzeniu nieszczęsnego modelu bolońskiego następuje zagęszczenie zajęć na pierwszych trzech latach studiów i wrzuca się studenta od razu w dość wąsko pojętą specjalizację. Projekt pani minister raczej wzmacnia niż osłabia tę tendencję. Poza tym wygląda, jakby tylnymi drzwiami pani Kudrycka wprowadzała do szkół publicznych czesne. Może nadszedł czas na tego rodzaju rozwiązanie, ale pomówmy o nim w sposób otwarty.

Ministerstwo wymyśliło wiodące centra naukowe typu KNOW (Krajowe Naukowe Ośrodki Wiodące), w które będzie się inwestować spore pieniądze. Na początek ma być ich pięć. To rodzaj eksperymentu bez większego znaczenia. Są też liczne głosy przeciwne tworzeniu tego rodzaju centrów, uznające, że w nauce powinny obowiązywać konkursy i system grantowy. Pani minister chce, by uczelnie współpracowały z przemysłem i administracją. Ten postulat krąży od dziesiątków lat, ale niewiele jeszcze znaczy. Zapowiada się większy zakres autonomii uczelni. Świetnie. Można się z tego tylko cieszyć, ale postulat ten jest na tyle oczywisty i na razie pusty, że nie sposób o nim w ogóle dyskutować.

Dyskutować możemy o wielu innych kwestiach, o budżetach uczelni chociażby. Jest to powód do sporego bólu głowy rektorów i kwestorów. Warto gadać dalej o modelu uczelni, bo masowy model kształcenia w podzielonych na małe jednostki instytutach bywa mało produktywny. Zastanówmy się, czy nie przywrócić egzaminów wstępnych i tym samym zachować wpływ na to, kto jest w stanie i ma studiować. Porozmawiajmy o tym, jak zbliżyć nauczycieli akademickich do studentów, by powstała realna wspólnota akademicka. Jak rozbudzać na uczelniach ducha postaw prospołecznych. Warto gadać dalej o systemach stypendialnych, punktach za zajęcia, nadmiarze biurokracji. Tematów ważnych i bardzo ważnych jest wiele i jak sądzę, pozostały one całkowicie poza zainteresowaniem małej reformy minister Kudryckiej.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 45/2009