„Zachodzi głęboki związek pomiędzy drogą a nadzieją. Kiedy człowiek ma nadzieję, powstaje droga. Kiedy człowiek traci nadzieję, nie ma drogi. Kiedy człowiek traci nadzieję, wtedy ziemia pod nogami zamienia mu się w grób. Są rozmaite drogi, tak jak rozmaite są nadzieje człowieka”.
Od tych słów księdza Józefa Tischnera, wypowiedzianych przez niego samego z ekranu, rozpoczęła się w czwartkowy wieczór 21 listopada gala nagrody, która nosi jego imię.
Drogi tego dnia były trudne: padał śnieg na przemian z deszczem, wiał silny wiatr, jezdnie były śliskie. Mimo to na uroczystości, zorganizowanej w Nowohuckim Centrum Kultury, zjawiło się kilkaset osób. I nic dziwnego. Nagrodę Znaku i Hestii im. ks. Józefa Tischnera, ustanowioną niedługo po śmierci jej patrona, wręczano już po raz dwudziesty czwarty. Lista jej laureatów jest imponująca, są na niej postaci takie jak Barbara Skarga, Jan Nowak-Jeziorański czy Wojciech Jagielski, i takie jak siostra Małgorzata Chmielewska, Janina Ochojska czy Lidia i Jerzy Owsiakowie.
Przestrzeń spokoju i mądrości
„W naszych czasach jest bardzo mało przestrzeni na spokój i na mądrość”, mówiła prowadząca galę dziennikarka Justyna Dżbik-Kluge. I dodała, że taką przestrzeń tworzy właśnie postać patrona nagrody. Przywołała przykład kolegi z pracy, którego przypadkiem zagadnęła o Tischnera, a on z pamięci przywołał jeden z ważnych dla niego cytatów. „Są ludzie, którzy w swojej codzienności żyją myślami ks. Tischnera i to jest jego moc”, dodała.
Do dwóch wybranych myśli Tischnera nawiązała też prezeska SIW Znak Dominika Kozłowska, opowiadając o idei nagrody. Najpierw przywołała słowa: „Im więcej między ludźmi prawdy, tym więcej między nimi wolności”, a następnie fragment mówiący o solidarności, która „rodzi się z dobrej woli i budzi w ludziach dobrą wolę. Ona jest jak ciepły promień słońca: gdziekolwiek się zatrzyma, pozostawia ciepło, które promieniuje dalej, bez przemocy”. „Te dwa wymiary są dla nas szczególnie ważne – dodała – budowanie świata wolności, świata bez przemocy i kształtowanie wrażliwego i solidarnego społeczeństwa”.
Przypominając historię nagrody, jej sekretarz Łukasz Tischner zwrócił uwagę, że jego stryj nie chciałby pomników, chciałby natomiast „widzieć ludzi kontynuujących wartości, które były dla niego ważne”. Podkreślił, że autor „Etyki solidarności” był filozofem i publicystą, który uczył krytycznego myślenia, a jednocześnie człowiekiem wrażliwym na rozmaite biedy tego świata. „Unikał ludzi ponurych, zawistnych, »ogólnie męcących«, cenił natomiast takich, którzy lubią myśleć, lubią innych ludzi i lubią dobry, przekorny dowcip”. I takich ludzi szuka i znajduje od lat jury nagrody.
Proces uzdrawiania
Wykład Tischnerowski wygłosiła w tym roku psycholożka i poetka Natalia de Barbaro. Nosił on tytuł: „Dyktatura czy demokracja? Jak osobiste »ustroje wewnętrzne« kształtują naszą codzienność”. Człowiek żyjący w stanie wewnętrznej dyktatury, mówiła prelegentka, pozostaje w nieustannym napięciu, tropiąc i w sobie, i w świecie wszelkie odstępstwa. Staje się w ten sposób swoim własnym więźniem, „nawet jeśli jest to więzienie o złagodzonym rygorze”, podkreśliła. „W dyktaturze nie liczy się bowiem to, co jest wypisane na sztandarach, ale to, że wiszą one wszędzie”. Dopiero pojawienie się jakiegoś kryzysu stwarza szansę na zmianę tej sytuacji. Człowiek zaczyna współczuć najpierw sobie, a potem innym. „Kiedy dostrzeże w sobie trzcinę nadłamaną, zaczyna się proces uzdrowienia”.
Wewnętrzna demokracja to zupełnie inny krajobraz. Jest ona poszukiwaniem i afirmacją wieloznaczności, zarówno w sobie, jak i na zewnątrz. Nie znaczy to, że człowiek pozbawiony jest czegoś, o co mógłby się oprzeć. Obowiązuje go wewnętrzna konstytucja, czyli wartości, istnieje również sąd, czyli sumienie. Wszystkie elementy tworzą płynny, pulsujący, a jednocześnie stały ład. Istotne jest to, że człowiek pozbywa się wspomnianego napięcia. Nie przeszkadza mu własna wielowątkowość, tak jak nie przeszkadza mu, że inni są naprawdę inni.
Wykład Natalii de Barbaro nie był jedyną ozdobą wieczoru. Na scenie pojawiali się też trzykrotnie młodzi artyści – uczniowie krakowskiej szkoły muzycznej, uczęszczający do klasy akordeonu prowadzonej przez Janusza Patera: Łukasz Rogóż, Miłosz Trzópek oraz Natalia i Jakub Kaperowie. Ich brawurowe wykonania utworów m.in. Bacha i Scarlattiego nagradzano gromkimi brawami.
Długie brawa towarzyszyły też samemu wręczeniu tegorocznych Nagród Znaku i Hestii im. ks. Józefa Tischnera. Piękne i ciężkie statuetki zaprojektowane przez Mariana Gromadę oraz czeki o wartości 50 tysięcy złotych wręczały prezeska SIW Znak Dominika Kozłowska oraz reprezentująca Ergo Hestię i Fundację Artystyczna Podróż Hestii Natalia Wiercińska.

Laureaci Nagrody
W kategorii pisarstwa stanowiącego kontynuację tischnerowskiego „myślenia według wartości” nominowani zostali: Jarosław Hrycak za książkę „Ukraina. Wyrwać się z przeszłości” (opublikowaną w przekładzie Katarzyny Kotyńskiej i Joanny Majewskiej-Grabowskiej), Wacław Radziwinowicz za książkę „Putin, car Atlantydy. Droga do wielkiej wojny” oraz kard. Grzegorz Ryś za książkę „Chrześcijanie wobec Żydów. Od Jezusa po inkwizycję. XV wieków trudnych relacji”.
Jury zdecydowało, że nagroda trafi do Jarosława Hrycaka. „Jego opowieść jest wiarygodna, ukazuje losy Ukrainy w szerokim kontekście, a zarazem nie pomija wszystkiego, co trudne i kontrowersyjne. Jednocześnie kluczowym motywem jest w niej motyw przezwyciężenia przeszłości, uporania się z rozmaitymi mitami, uprzedzeniami i kompleksami”, podkreślono w laudacji. „Dostałem sporo nagród ukraińskich i zagranicznych – wyznał autor – ale gdybym miał wskazać taką, którą najbardziej chciałbym dostać, byłaby to Nagroda Tischnera”. Dodał, że Ukraina przeżywa dziś chwile wielkiej grozy, ale jest też „wielka nadzieja, która bierze się z wielkiej miłości”. Dlatego finansową część nagrody laureat postanowił przeznaczyć dla tych, którzy walczą o wolność na froncie.
W kategorii drugiej – za inicjatywy społeczne lub duszpasterskie wyrażające czynem wartości bliskie ks. Tischnerowi – nominowano: Roberta Drogosia, prezesa Centrum ds. Katastrof i Klęsk Żywiołowych „Tratwa”; ks. Radka Rakowskiego i Parafię Łacina w Poznaniu, nowoczesną, działającą bez własnej świątyni, w oparciu o entuzjazm i zaangażowanie wiernych; oraz Tośkę Szewczyk – osobę, która doświadczyła przemocy seksualnej ze strony duchownego, skutecznie i wytrwale działającą na rzecz upodmiotowienia osób skrzywdzonych w Kościele. Jury zdecydowało się nagrodzić Roberta Drogosia, który – jak zauważono w laudacji – „od przeszło 30 lat działa aktywnie w obszarze pomocy humanitarnej: wśród osób w kryzysie bezdomności, młodych ludzi potrzebujących wsparcia i inspiracji, wreszcie – ofiar katastrof naturalnych oraz konfliktów wywołanych przez człowieka”. „»Tratwa« to tysiące wolontariuszy, którzy w ten sposób odnajdują sens własnego życia – powiedział wyraźnie wzruszony laureat. – Tę nagrodę dedykuję właśnie im”.
Ostatni obrazek, jaki zapamiętałem z tego wieczoru: ludzie wychodzący z NCK-u w zimną, choć już bezśnieżną noc z mnóstwem książek pod pachą – zarówno książek-nominatek, jak i książek samego Tischnera.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.


















