Reklama

Nadzieja w Nabucco

Nadzieja w Nabucco

18.06.2008
Czyta się kilka minut
Sama dywersyfikacja nie rozwiąże problemów Polski z paliwami.
R

Ropa i gaz

Węglowodory nie odgrywają obecnie dominującej roli w polskim bilansie energetycznym, najważniejszym nośnikiem pozostaje węgiel, na który przypada ponad 60 proc. w krajowej strukturze zużycia energii. Ropa i gaz pokrywają jedynie 37 proc. zapotrzebowania. Polski bilans energetyczny różni się tym samym od bilansu całej UE, gdzie sama ropa stanowi 40 proc. całości zużycia energii pierwotnej, a gaz 25 proc. Poziom zużycia węglowodorów, zarówno w Polsce, jak i w Europie ma stopniowo rosnąć w najbliższych latach, jednak nie należy się spodziewać zasadniczych i nagłych zmian w udziale poszczególnych nośników.

Praktycznie całość krajowego zapotrzebowania na ropę naftową (które w 2006 wyniosło ok. 24 mln t) zaspakajana jest poprzez import z Rosji. Odmiennie wygląda sytuacja w przypadku gazu ziemnego: Polska wydobywa surowiec w kraju, co pokrywa nieco mniej niż 1/3 zapotrzebowania (konsumpcja ok. 16,4 mld m3). Pozostałe ilości sprowadzane są przede wszystkim z Rosji (prawie 70 proc.), oraz za pośrednictwem Rosji z krajów Azji Centralnej (ok. 22 proc).

Co znaczy zależność od importu

Polska jest więc w dużym stopniu uzależniona od dostaw z zewnątrz, a najważniejszym źródłem zaopatrzenia w węglowodory pozostaje Rosja. Nawet całkowita zależność od importu nie musi być czymś negatywnym. Jest też czymś powszechnym - węglowodory ulokowane są jedynie w niektórych częściach świata i większość państw sprowadza surowce energetyczne. Ropa i gaz są jednak specjalnym rodzajem towaru, o strategicznym znaczeniu. W szczególności powszechna, rosnąca zależność od importu surowców, pojawiające się co i raz informacje o malejących zdolnościach produkcyjnych największych eksporterów ropy i gazu, silna konkurencja ze strony szybko rozwijających się gospodarek państw azjatyckich (w szczególności Chin i Indii) oraz związane z tym rosnące w niespotykanym tempie ceny ropy prowokują pytania o bezpieczeństwo dostaw surowców.

W przypadku państw Europy Środkowej i Wschodniej problematyczna jest silna zależność od jednego eksportera, a przede wszystkim możliwe negatywne konsekwencje tej zależności np. na rozwój wolnego rynku, możliwość dostępu alternatywnych dostawców, tempo i stopień integracji z rynkiem unijnym. Duża zależność od jednego dostawcy to także większe ryzyko w przypadku wystąpienia nieprzewidzianej przerwy w odstawach. Pojawiają się wreszcie pytania, czy i w jaki sposób możliwa jest polityzacja kwestii dostaw surowców - w szczególności jeśli chodzi o gaz ziemny i dostawy z Rosji.

Dyskusja na temat bezpieczeństwa energetycznego trwa. Rozważane są różne metody zwiększenia bezpieczeństwa - wzrost efektywności wykorzystania energii, wzrost udziału odnawialnych źródeł w bilansie energetycznym, tworzenie rezerw strategicznych, zwiększanie solidarności wśród państw europejskich Poczesne miejsce zajmuje dywersyfikacja źródeł i szlaków dostaw. Dywersyfikacja miałaby z jednej strony ograniczać ryzyko nagłych przerw w dostawach, ale także redukować możliwość nadużywania monopolistycznej pozycji na rynku przez dominującego dostawcę.

Próby dywersyfikacji

Istnieją zasadnicze różnice w charakterystyce rynku ropy i gazu. Rynek naftowy to rynek globalny, handel ropą i jej produktami jest zliberalizowany, a transport surowca - względnie prosty. Polska ma możliwość sprowadzania ropy nie tylko rurociągami, ale też przez gdański Naftoport, a w przypadku mniejszych dostaw koleją. Pomimo silnej zależności od rosyjskiego kierunku dostaw istnieją więc możliwości sprowadzania surowca z innych źródeł i łagodzenia skutków nagłych i krótkotrwałych przerw w dostawach.

Handel gazem odbywa się na innych zasadach - rynek jest w dużej mierze regionalny, dostawy odbywają się przede wszystkim na podstawie długoterminowych kontraktów, a transport gazu to głównie transport rurociągowy. Tym samym rynek jest dosyć sztywny, a połączenia odbiorcy surowca z dostawcą - trwałe. Sytuacja stopniowo się zmienia - wraz z rozwojem rynku gazu skroplonego i liberalizacją sektora gazowego w UE - jednak w najbliższych latach przełomu nie będzie. Pomimo tego, że gaz nie odgrywa w polskim bilansie bardzo istotnej roli, jest kluczowy dla niektórych gałęzi przemysłu. Jednocześnie jest jednym z najczystszych nośników energii, i zwiększenie jego udziału w strukturze zużycia umożliwiłoby spełnienie unijnych wymogów środowiskowych.

Polska obecnie stara się zdywersyfikować szlaki i źródła dostaw ropy i gazu: zabiegając o powstanie niezależnych od Rosji tras eksportu surowców z regionu kaspijskiego (m.in. projekt ropociągu Odessa-Brody-Gdańsk), starając się zapewnić dostawy gazu norweskiego (poprzez przedłużenie do Polski planowanego gazociągu łączącego Szwecję i Danię z Norwegią, którym płynąłby surowiec z Morza Północnego) czy gazu skroplonego (projekt budowy terminalu LNG w okolicach Świnoujścia, umożliwiającego kupno surowca od któregoś ze światowych producentów skroplonego gazu, np. Kataru). Wszystkie te projekty znajdują się jednak w fazie początkowej: nie ma podpisanych wiążących kontraktów z producentami, potrzebne wydaje się również zapewnienie odpowiedniego rynku zbytu dla planowanych dostaw - co byłoby możliwe, gdyby do projektów dołączyli inni środkowoeuropejscy odbiorcy. Realizacja projektów nie jest więc jeszcze przesądzona.

Walka o nowe szlaki

Polskie starania pozyskania alternatywnych źródeł dostaw dobrze wpisują się w działania ogólnounijne - w szczególności jeśli chodzi o dostawy gazu. Najważniejszym projektem UE jest trasa Nabucco, którą miałby popłynąć do Europy (przez terytorium Turcji) gaz kaspijski i bliskowschodni. Gazociąg kończyłby się w austriackim hubie gazowym w Baumgarten, więc nie docierałby bezpośrednio do Polski.

Pomimo tego powstanie tego typu szlaków leży jak najbardziej w interesie tak Warszawy, jak i wszystkich państw unijnych.

Import gazu z regionu kaspijskiego (bądź z Bliskiego Wschodu) zwiększa konkurencję na unijnym rynku surowca i polepsza sytuację europejskich odbiorców finalnych gazu. Jednocześnie postępująca liberalizacja unijnego rynku gazu i rozbudowa wewnątrzunijnych sieci gazociągowych mogą oznaczać dla Polski wzrost możliwości kupna gazu na wspólnym rynku europejskim.

Tymczasem, podobnie jak w przypadku polskich projektów, unijne próby dywersyfikacyjne napotykają także na szereg problemów związanych z niepewnością co do faktycznego zapotrzebowania na gaz z alternatywnych źródeł (wobec silnej konkurencji gazu rosyjskiego i podpisywanych kolejnych długoterminowych umów), brakiem umów z producentami, wreszcie nieporozumieniami związanymi z tranzytem.

Dywersyfikacja to nie wszystko

Budowa któregokolwiek z nowych projektów rurociągowych - polskich czy też ogólnounijnych - zwiększyłaby bezpieczeństwo dostaw i konkurencję na rynku gazowym. To ważne, bo w związku z prognozami rosnącej konsumpcji i spadku wydobycia w UE rosnąć będzie zależność od dostaw z zewnątrz. Ale sama dywersyfikacja nie rozwiąże wszystkich problemów związanych z kwestiami bezpieczeństwa energetycznego. Powstanie konkretnych projektów i uruchomienie dostaw z alternatywnych kierunków nie doprowadzi też do marginalizacji pozycji Rosji na europejskim czy krajowym rynku energetycznym. Rosja zarówno w Polsce, jak i całej UE, szczególnie wobec rosnących potrzeb importowych, pozostanie najważniejszym dostawcą węglowodorów (przede wszystkim gazu), a dobre relacje energetyczne rosyjsko-unijne czy rosyjsko-polskie będą ważnym elementem bezpiecznych i relatywnie tanich dostaw surowców. ?c

Agata Łoskot-Strachota pracuje w Ośrodku Studiów Wschodnich. Specjalizuje się w tematyce bezpieczeństwa energetycznego.

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]