Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

My chcemy Boga

My chcemy Boga

20.11.2017
Czyta się kilka minut
Miarą wiary społeczeństwa nie jest liczba krzyży, kapliczek i kościelno-państwowych uroczystości, lecz wpływ wiary na życie i postępowanie ludzi.
W

W ważnym artykule „Bóg na tronie” Piotr Sikora, powołując się na niemieckiego biblistę Joachima Gnilkę, wyjaśnia często używane przez Jezusa określenie „królestwo Boże”, które raczej się powinno tłumaczyć „panowanie Boga”. Tu nawias, by uspokoić zatroskanych o ortodoksję czytelników: na Joachima Gnilkę wielokrotnie, w „Jezusie z Nazaretu”, powołuje się Benedykt XVI, wymieniając jego dzieła wśród „ważniejszych i nowszych książek o Jezusie” oraz zaliczając go do „autorów, których dzieła były mu pomocą”.

Sikora pisze: „W nauczaniu Jezusa o królestwie czy też panowaniu Boga nie chodzi ani o »oznaczenie« przestrzeni publicznej symbolami religijnymi, ani o instytucjonalnie zorganizowany porządek społeczny, ani tym bardziej o wydzielony w ten sposób fragment rzeczywistości kulturowej, a już w ogóle nie o żadne terytorium. Chodzi...

4157

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

perygrynacyjnych, to wychodzi że strefą najintensywniejszego oznakowania symbolami religijnymi są płd. Niemcy i Szwajcaria; a przynajmniej w porównaniu z Polską, jakoby "przesyconą ostentacyjną, bigoteryjną religijnoscią". Tylu kościołów(co prawda prawie permanentnie zamknietych), kapliczek, przydroznych krzyży, koscielnego dzwonienia-tego w całej Rzeczpospolitej nie uświadczysz. A podobnież Niemcy mają być w awangardzie "dojrzałego chrześcijaństwa", co to nie zewnętrzną obrządkowoscią, a wysoką wewnetrzną moralnoscią stoi.?. By sie za bardzo nie rozpisywać o tym b. złozonym problemie duchowegu progresu ku ewangelicznej pełni, to powiem tylko tyle, że to właśnie w Niemczech już kilkanaście lat temu na "prekariackim dole" powszechne było(choć dopiero po paru piwach) narzekanie na "bandycki liberalizm" i otwarcie niemieckiego kraju na "brudnych przybłędów"-w tej masie i Polaków; wtedy gdy jeszcze w Polsce wiara w neoliberalny globalizm, była powszechna i głęboka. Niemcom, co prawda łatwo jest narzucić kneblującą "poprawność polityczną", czy pozór otwartości na multi-kulti i akceptację masowej emigracji (przewaznie) zarobkowej. Ale pod tą przykrywką kryje się narastajaca frustracja "ksenofobów", która z braku wentylu bezpieczeństwa prawdziwej demokracji, może esklpodować rzeczywistym nazistowskim radykalizmem i brutalnością, przy której problem polskiej "nacjonalistycznej ksenofobii", będzie niewinną igraszką garstki rozbrykanej młodzieży.

Moze czegos nie doczytalam? Moze cos miedzy linijkami a moja inteligencja zbyt mala? Czy w tekscie bylo o panstwie niemieckim i "patrzcie jak oni sie miluja"? A moze ks. Boniecki wskazuje nam inne panstwa europejskie jako zrodlo naszego chrzescijanstwa ? Bo zrozumialam ze Jezus chce mnie przemienic. Co jest prosciej? Powiesic krzyz na scianie czy dostrzec potrzebujacego i mu faktycznie pomagac. Bo o tym jest ten tekst.

Nie nic łatwiejszego niż być deklaratywnym chrzescijańinem, który chce dla swiata jak najlepiej, a nawet byłby w stanie coś konkretnie zrobić, gdyby ci INNI chcieli się porządnie zaangazować. Problem z uchodzcami w Europie, nasilił się szczególnie po słynnym stwierdzeniu kanclerz Merkel, że "Wir schaffen es" i w ogóle "Wilkommen"-każdego, kto chce. Tylko czy były przewidziane koszty tego gestu miłosierdzia, w przypadku, gdy w Europie, a nawet samych Niemczech, z roku na rok narastał problem-braku nie tylko miłosierdzia, ale realnej sprawiedliwosci w ramach społecznego solidaryzmu. To jest oczywistym, ze chrzescijaństwo to nie jest program polityczno-społeczny, ale personalne przsłanie nawrócenia, metanoi, przebudowy serca itp. Dlatego chrześcijaństwo jest też politycznie mało uzyteczne-tak każdej strony-czy tej walczacej o sprawiedliwość, czy tej zachowujacej uprzywilejowaną pozycję społeczną. Kanclerz Merkel w imieniu Niemców, w akcie jakieś obligatoryjnej ekspiacji(?) za zło wojny światowej, chciała zadośuczynić pokrzywdzonym w nowej wojnie? Jeżeli tak, to czy mozna ten akt miłosierdzia przrzucać na cudze barki? Dlatego też strona systemowo wykorzytywana (m.in,wiekszość polskiego narodu) zbuntowała się, takze z chrześcijańskim Panem Bogiem na ustach i do z całą swojską tradycją "bogoojczyznianą".Po pierwsze: "Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną". Niestety-cudzobożenie idzie na całego, po obu stronach barykady partykularnych interesów.

No właśnie, o tym był tekst. Po co kluczyć, szukać wątpliwie usprawiedliwiających okoliczności, jak to czynią polskie władze i 70% ludu, by przysłonić wstydliwą prawdę, że miłości bliźniego, solidarności z biednymi i słabymi - za grosz, gdy poczucia wyższości, jak to mówią - do licha i jeszcze trochę. Pan Nejno ma problem z Allahu Akbar? A jego problem. z samym sobą. Taki, jak tego pana "separatysty rasowego", czyli rasisty pełną gębą.

miedzy ludźmi, to "polski rząd i 70% narodu" ma o wiele mniej, niż np. taki naród ameykański(USA), który przejada relatywnie najwiecej z globalnej produkcji, nie będąc ani ludnosciową, ani produkcyjną większością. W roku 2016 62 najbogatszych ludzi na swiecie, dysponowało środkami nabywczymi jak najbiedniejsze 3 500 000 000 innych: wśród tych 62 nie ma zadnego Polaka, zaś w grupie drugiej-pewnie grube tysiące. I żadne poczucie wyższości każe mi być wyczulonym na "Allahu Akbar", tylko potrzeba bezpieczeństwa i elementarnego porządku publicznego. Możliwe, że dzięki temu "ksenofobicznemu" Bóg-Honor-Ojczyżna, to w Polsce (jak do tej pory) nie eksplodują bomby w miejscach publicznych, nie padają strzały do przypadkowych ludzi na ulicy, ciężarówki nie masakrują ludzkich tłumów i kobiety nie są tak zagrożone brutalnymi gwałtami. Wg mnie warta jest skórka publicznego bezpieczeństwa za wyprawkę "nacjonalistycznej zadymy"

Panie Nejno wyglada blady strach przed tymi niewinnymi "igraszkami rozbrykanej mlodziezy",ktore tak sobie lekcewazysz.Mam jednak nadzieje,ze znajdzie sie wreszcie ktos odpowiedzialny i przywroci spokoj w naszym kraju,moze jeszcze nie wszyscy zwariowali.

medialnej propagandy. Dlatego też najlepiej jest wg zalecania Pisma św.:"Patrzeć własnymi oczami, słuchać własnymi uszami". Albo korzystać z medialnego wieloźrodła-np.posłuchać przekazu TVPis i TVNiemcy dla równowagi. A z własnego doswiadczenia to mogę powiedzieć o przezyciu nie bladego, a "ciemnego" strachu, gdy w holenderskiej mieścinie Halmond(k.Eindhoven)siłą musiłem się przebijać przez grupę "ciemnych" wyrostków, którzy tarasowali ściezkę rowerową na całej szerokości-w sforsowaniu tej przeszkody(ci wcale nie mysleli ustapić z drogi) pomogła mi moc głosu pastucha kóz i siła garści drwala; a przede wszystkim, to chyba efekt zaskoczenia, że jakiś "giaur" może zdecydowanie egzekwować swoje prawo, zamiast się wycofać. A na koniec musiałem jeszcze wykazać sie talentem w nogach kuriera rowerowego, by się mozliwie szybko oddalić od tej grupy młodych-gniewnych, wrzeszczących niczym stado pawianów. Dlatego się nie dziwię, że na polski Marsz Niepodległości przyjeżdża tylu cudzoziemców, by dać upust swoim antyislamskim frustracjom

A gdyby biali nieletni tarasowały Panu drogę, to byłoby ok? Wtedy czułby się Pan bezpieczniej? Kolor skóry powoduje, że ktoś jest bandziorem? Brawo.

Hans Frank przyjechał przed wojną do Warszawy po to, by dać upust swoim antyżydowskim frustracjom?

"Hans Frank przyjechał przed wojną do Warszawy..."-jeżeli to fakt historyczny, to jest mi nieznany-wiec do niego nie odniosę. Zaś podciąganie postulatu przywrocenia porządku publicznego(naruszonego przez islamskich emigrantów) pod antysemityzm, kojarzy mi się z retorycznym gniotem, że praworządność=faszyzm. Po co wchodzić w te znoszone i zagrzybione buty?

Jeśli nie słyszał Pan o wizycie Hansa Franka w Warszawie w 1938 r. i jego wykładzie na uniwersytecie warszawskim to nic dziwnego, że nie zrozumiał Pan aluzji. W takim przypadku wchodzeniem w znoszone i zagrzybione buty jest sugestia, że wrogość wobec islamskich imigrantów i prześladowanie ich jest przywracaniem porządku publicznego.

„Kościół ma przybliżać człowieka do Boga, który jest miłością” Bardzo się cieszę, że Ksiądz, mimo wieku ciągle jest idealistą. W pewnym sensie się zgadzam z poglądem, że nie zewnętrzna szata świadczy o kościele. Rzeczywistość dość mocno odbiega od naszych oczekiwań. Przykładów można mnożyć bez liku, począwszy od niechlubnych historycznych epizodów w życiu kościoła. Przypomnę tylko okres inkwizycji, wypraw krzyżowych, nawracania mieczem ludów pogańskich,niewolnictwa, reformacji… Czy pierwsi chrześcijanie rzeczywiście świecili przykładem wzajemnej miłości, tego tak na prawdę nie wiemy. Prawdą historyczną zaś jest, że ekspansję chrześcijaństwa zapoczątkował cesarz Konstanty I Wielki i bynajmniej nie za sprawą miłości się ono rozprzestrzeniało. Nie trzeba zresztą sięgać zbyt głęboko w przeszłość, aby udowodnić, że polityka jest bardzo mocno powiązana z hierarchią kościelną, jedno z drugim się przenika i współgra, nawet kosztem przelewu krwi. Za komuny jaką ja pamiętam, nie było tak źle na linii partia - kościół. Oczywiście pojawiały się zgrzyty i incydenty, ale samo to, że opozycja miała w kościele bezpieczne schronienie, wiele mówi. W czasach Gierka budowano bez problemu kościoły, a księża dostawali talony na samochody, nie pamiętam też aby usuwano krzyże z przestrzeni publicznej. Oczywiście był widoczny podział na władzę świecką i duchową, tego nam chyba bardzo brakuje dziś, bo w wielu wypadkach kościół mocno wchodzi i ingeruje tam gdzie nie powinien. Jest jak jest, problemem nie jest ucieczka młodych z kościoła, czy powracający nacjonalizm z Bogiem na sztandarach. Wydaje mi się, problem stanowią nasi biskupi tkwiący w zupełnym wyalienowaniu z dzisiejszej rzeczywistości. Większość z nich to staruszkowie, wywodzący się z wiejskich małorolnych rodzin. Urządzili sobie w swych pałacach zapiecki, skąd rządzą i dzielą i kupczą z władzą. Nie mają pomysłu na to co dalej. Skostniała hierarchiczna struktura blokuje awans młodych, upada przez to prestiż zawody i coraz gorszy jakościowo i ilościowo nabór na seminaria. Przepraszam, ale kto ma porwać parafian za ideami chrześcijaństwa jak nie proboszcz z wikarym i to własnym przykładem. Tymczasem są oni zagonieni administrowaniem majątkiem kościelnym, lekcjami religii w szkole i szeroko pojętym urzędowaniem. Ta młodzież z owego sławnego marszu, Boga ma tylko na Transparentach, nie sądzę aby ich proboszcz z parafii kojarzył ich z uczestnictwa w eucharystii. Myślę, że ten kawałek przestrzeni też się wymknął z pod kontroli kościoła.

Wydaje mi się, że problem stanowią niektórzy biskupi i księża. Oni są takimi samymi ludźmi ze swoimi słabościami i wadami jak my. Wśród nich są dorobkiewicze oraz tacy, którym zamarzyła się władza. Kiedy działania takich osób nakierowane są nie na wypełnianiu swojej misji, ale na zebraniu jak największego majątku lub walkę o jak największe wpływy to katastrofa to tylko kwestia czasu. Przy takim postępowaniu trudno mówić o moralności. Jeżeli ludzi pouczają, jak postępować to są to nauki skierowane do realizacji swoich partykularnych interesów.

Jesli PiS umocni swoja wladze przejmujac sady i ograniczajac prawo wyborcze to znajac historie dyktatorow, po rozprawieniu sie z dzisejsza opozycja zajma sie narodowcami bo do niczego nie beda juz potzebni.

Raczej narodowcy zajmą się nimi.

bo powoli zaczyna mi się wydawać ze oficjalną miarą chrześcijaństwa jest świętoszkowatość, klękanie na pokaz i przysypianie w kościelnej ławie na dłuuuugiej mszy okraszonej gęstym i profesjonalnym śpiewem. Ta Przynależność do kościoła jest oczywiście równoznaczna ze świadectwem moralności i zezwoleniem na wszystko czego dusza zapragnie- bo przecież wyklęczano już swojej i opłacono wszelkie odpusty. Taka powszechna strategia na poczucie się lepszym - niż ten celnik.

"My chcemy Boga", ale czy Bóg nas chce? Jest to o wiele ważniejsza kwestia. Naszym zadaniem w życiu jest realizacja planu, który przygotował dla nas Stwórca. Boskiego planu dla nas, a nie takiego na siłę wymyślonego przez nas samych, na własny użytek. Jak możemy ten plan poznać? Nie jest to łatwe i różni się dla każdego z nas. Po pierwsze, musimy poznać swoje mocne i słabe strony. Przede wszystkim uzdolnienia, potem cechy charakteru i nasze możliwości. Nie możemy się w tym procesie oszukiwać, trzeba nauczyć się patrzeć prawdzie prosto w oczy. Po drugie, powinniśmy tak się modlić, by docierał do nas przekaz od Boga. Zamiast wygłaszać monologi lub petycje, zamiast targować się z naszym Ojcem, zamiast szantażować Boga - w modlitwach nastawiamy się na odbiór. Kiedy nauczymy się tego, głos Boga będzie nas zadziwiać. Po trzecie, nie wolno nam wątpić w słuszność odbieranych poleceń. Musimy je wykonywać, chociaż inaczej wyobrażamy sobie swoje szczęście w życiu. Takie postępowanie przynosi nam dar bezcenny - nabieramy pewności, że Bóg nas chce.

+

Ciągle nie mogę wyjść z podziwu. Jezus działał wśród prostego ludu, nauczał słowami zrozumiałymi dla rybaków, rolników ....Każdy ogarnięty człowiek nie ma problemu z rozumieniem przekazu Ewangelii. Skąd tu w kraju nad Wisłą namnożyło się uczonych w piśmie plotących bzdury niemające żadnego związku z przekazem ewangelicznym.Dla przypomnienia, Jezus był, jest i będzie Bogiem. Na krótką chwilę przybrał ludzką postać. Ten okres można ewentualnie obrazować, ale malowanie jakiegoś bałwana w purpurze i złocie oraz twierdzenie, że to obraz Boga to bałwochwalstwo. Dla przypomnienia:II. Nie będziesz czynił żadnej rzeźby ani żadnego obrazu tego, co jest na niebie wysoko, ani tego, co jest na ziemi nisko, ani tego, co jest w wodach pod ziemią! Nie będziesz oddawał im pokłonu i nie będziesz im służył, ponieważ Ja Pan, twój Bóg, jestem Bogiem zazdrosnym, który karze występek ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia względem tych, którzy Mnie nienawidzą. Okazuję zaś łaskę aż do tysiącznego pokolenia tym, którzy Mnie miłują i przestrzegają moich przykazań. Nie doszukałem się w Ewangelii negacji tego biblijnego przekazu. A co na to episkopat? W ubiegłym roku pokazał jak można obłudnie naginać rzeczywistość do woli suwerena, być za a nawet przeciw. Pasterze ludu Bożego (wielu z nich to raczej pastuchy) bezczelnie pokazują swoją obłudę. Protesty w obronie TK-zapadli się pod ziemię. Niewielu zachowało się przyzwoicie. Człowiek dokonał samospalenia z powodu dramatu rozgrywającego się w kraju- cisza, pojedyncze reakcje. Gmeranie przy ustroju sądów,prawie wyborczym-cisza. Ale niech no zadmą w trąby w Toruniu,stawią się tam tłumnie w wielkiej ilości. Mam takie wrażenie, że instytucje kościoła biorą przykład z instytucji państwa. Tam szary poseł ustala reguły, a tu szary klecha czyni to samo. Jest to upokarzające dla przyzwoitego chrześcijanina, gdy np w ub roku, w jednej dolnośląskiej bazylice stary proboszcz wraz z innym duchownym, w przeddzień święta Chrystusa Króla Wszechświata modlili się do obrazu o którym wcześniej wspomniałem, a Jezus na krzyżu spoglądał na to z za ich pleców.

[1] Potem przyszedł jeden z siedmiu aniołów, mających siedem czasz, i tak odezwał się do mnie: "Chodź, ukażę ci wyrok na Wielką Nierządnicę, która siedzi nad wielu wodami, [2] z którą nierządu się dopuścili królowie ziemi, a mieszkańcy ziemi się upili winem jej nierządu". [3] I zaniósł mnie w stanie zachwycenia na pustynię. I ujrzałem Niewiastę siedzącą na Bestii szkarłatnej, pełnej imion bluźnierczych, mającej siedem głów i dziesięć rogów. [4] A Niewiasta była odziana w purpurę i szkarłat, cała zdobna w złoto, drogi kamień i perły, miała w swej ręce złoty puchar pełen obrzydliwości i brudów swego nierządu. [5] A na jej czole wypisane imię - tajemnica: "Wielki Babilon. Macierz nierządnic i obrzydliwości ziemi". [6] I ujrzałem Niewiastę pijaną krwią świętych i krwią świadków Jezusa

"Jak Trwoga to do Boga", ale nie obcego trwoga moja trwoga lub moich najbliższych, strach i materialistyczne postrzeganie codzienności nie dopuszczają do zezwolenia zobaczenia w tym potrzebujących Chrystusa. Boimy sie skali. Lęk nas paraliżuje. Tak! Wierzymy ale na własne potrzeby. Właśnie obserwujemy kolejne święto " Święto Black Friday".....

W DZISIEJSZEJ EWANGELII JEST ODPOWIEDZ NA PYTANIE CZY MY NA PRAWDE CHCEMY BOGA

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]