Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Świat to nie poczekalnia

Świat to nie poczekalnia

20.11.2017
Czyta się kilka minut
PAWEŁ ROJEK, filozof: Dziś mamy do czynienia ze zdziczałymi formami związku religii, narodu i polityki. Wynika to także z tego, że bardzo długo w głównym nurcie odrzucaliśmy wszelkie ich związki.
Paweł Rojek / Fot. Adam Walanus
Paweł Rojek / Fot. Adam Walanus
M

MACIEJ MÜLLER: Myśli Pan czasem o Chrystusie jako królu?

PAWEŁ ROJEK: Naturalnie. Mam nawet obrazek Chrystusa Króla. To nie jest nic dziwnego. Chrześcijaństwo powinno przenikać całą rzeczywistość, zarówno życie prywatne, jak i publiczne. Skoro Bóg ma być wszystkim we wszystkich, to bądźmy konsekwentni.

Tylko że chcąc nadać Mu tytuł króla, powierzamy Mu ziemską funkcję polityczną.

Jasne, bardzo łatwo wykpić tę ideę. Nie chodzi przecież o to, że Jezus ma z nieba zajmować się naszymi sprawami. Idea intronizacji dotyczy fundamentalnych problemów teologicznych i filozoficznych. Nie należy jej lekceważyć, nawet jeśli ten postulat podnoszony był długo tylko w kręgach katolicyzmu ludowego. Przez lata większość katolickich intelektualistów i znaczna część hierarchii traktowała go pogardliwie.

To zresztą doprowadziło do pojawienia się...

16436

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

św. Cyprian z Kartaginy (III w) - "Jak może ktoś mówić, że wierzy w Chrystusa, nie czyni tego, co Chrystus nakazuje. Warto to przypominać przy takich okazjach, jak choćby ostatnie zawołanie "My chcemy Boga". Najwyższa pora "stanąć w prawdzie" a nie posługiwać się "prawdokłamstwem".

Ciągle nie mogę wyjść z podziwu. Jezus działał wśród prostego ludu, nauczał słowami zrozumiałymi dla rybaków, rolników ....Każdy ogarnięty człowiek nie ma problemu z rozumieniem przekazu Ewangelii. Skąd tu w kraju nad Wisłą namnożyło się uczonych w piśmie plotących bzdury niemające żadnego związku z przekazem ewangelicznym.Dla przypomnienia, Jezus był, jest i będzie Bogiem. Na krótką chwilę przybrał ludzką postać. Ten okres można ewentualnie obrazować, ale malowanie jakiegoś bałwana w purpurze i złocie oraz twierdzenie, że to obraz Boga to bałwochwalstwo. Dla przypomnienia:II. Nie będziesz czynił żadnej rzeźby ani żadnego obrazu tego, co jest na niebie wysoko, ani tego, co jest na ziemi nisko, ani tego, co jest w wodach pod ziemią! Nie będziesz oddawał im pokłonu i nie będziesz im służył, ponieważ Ja Pan, twój Bóg, jestem Bogiem zazdrosnym, który karze występek ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia względem tych, którzy Mnie nienawidzą. Okazuję zaś łaskę aż do tysiącznego pokolenia tym, którzy Mnie miłują i przestrzegają moich przykazań. Nie doszukałem się w Ewangelii negacji tego biblijnego przekazu. A co na to episkopat? W ubiegłym roku pokazał jak można obłudnie naginać rzeczywistość do woli suwerena, być za a nawet przeciw. Pasterze ludu Bożego (wielu z nich to raczej pastuchy) bezczelnie pokazują swoją obłudę. Protesty w obronie TK-zapadli się pod ziemię. Niewielu zachowało się przyzwoicie. Człowiek dokonał samospalenia z powodu dramatu rozgrywającego się w kraju- cisza, pojedyncze reakcje. Gmeranie przy ustroju sądów,prawie wyborczym-cisza. Ale niech no zadmą w trąby w Toruniu,stawią się tam tłumnie w wielkiej ilości. Mam takie wrażenie, że instytucje kościoła biorą przykład z instytucji państwa. Tam szary poseł ustala reguły, a tu szary klecha czyni to samo. Jest to upokarzające dla przyzwoitego chrześcijanina, gdy np w ub roku, w jednej dolnośląskiej bazylice stary proboszcz wraz z innym duchownym, w przeddzień święta Chrystusa Króla Wszechświata modlili się do obrazu o którym wcześniej wspomniałem, a Jezus na krzyżu spoglądał na to z za ich pleców.

artykułem. Czyzby zawierał prawdy uniwersalne, dobre do zastosowania na każdą okoliczność? I były to prawdy, z którymi się nie dyskusuje, tylko przyjmuje się jak objawionymi z Nieba, a przekazanymi zepsutemu światu przez Kanał Łączności? Tylko dyskusyjne Forum TP, to kiepskie miejsce na wózek z Teokratyczną Literaturą zawierajacą Prawdy Bezdyskusyjne.

Owszem, ale Sz.P. jak widzę stały bywalec tego forum, chyba nie zauważył, że pod edytorialem ks. A.B jest link do tego tekstu. Czy to przypadek? Swoją drogą proszę o wskazanie który fragment odebrał Pan jako próbę objawienia jakiejś prawdy. Będę wdzięczny i na pewno to przemyślę.

Bogoojczyzna wołając "My chcemy Boga" posłużyła się wizerunkiem Chrystusa w koronie cierniowej; wizerunki Chrystusa Króla z tiarą z ze sceptrem były jakby w tle. Czyzbyśmy ewangeliczną Tradycję zaczęli identyfikować w nurcie wspólnoty narodu? Wiecej mamy powodów do radości, niz do smutku i obaw...

"Przez lata większość katolickich intelektualistów i znaczna część hierarchii traktowała go [postulat "Chrystus na Króla"] pogardliwie." I bardzo dobrze, i był to złoty, racjonalny wiek roli religii w społeczeństwie. Dziś poglądy prezentowane przez pana Rojka powodują, nawet u katolików, ze nóż się w kieszeni otwiera. Pan Rojek chyba nie zauważył lub zapomniał, ze Polska jest krajem zarówno fanów księdza Natanka, jak i ateistów, nie mówiac o formach pośrednich. Ten totalistyczny sposób widzenia roli religii jest prosta droga do sekularyzacji społeczeństwa, które w dużej mierze sobie nie zyczy natykania się na każdym kroku na symboliczne podporzadkowanie kraju religii katolickiej. Grozi nam poza tym - i już to się dzieje - degeneracja systemu wskazań religijnych. Społeczeństwo teoretycznie katolickie postępuje w sposób nie mający z chrześcijaństwem nic wspólnego, a hasła "My chcemy Boga" wykrzykiwane przez żuli gotowych zabić kogos o ciemnym kolorze skóry jest tego dowodem. Zaczynam inaczej patrzeć na endeków z początku XX wieku, którzy przynajmniej dokonywali uczciwie podziału etyki na chrześcijańska i narodową. Wskazania etyki chrześcijańskiej miały obowiązywać wyłącznie w relacjach prywatnych, zaś etyka narodowa miała obowiązywać tam, gdzie wchodził w grę "interes narodu". Czyli dla "interesu narodowego" można było dopuszczać się czynów nieetycznych z punktu widzenia etyki chrześcijańskiej. Ale ta refleksja była udziałem mężów stanu na wysokim poziomie intelektualnym. Dzis, niestety, mamy do czynienia ze spoleczenstwem wyzbytym jakiejkolwiek głębszej refleksji, a jakie spoleczenstwo, takie i elity

Szanowny Panie redaktorze Rojek, po lekturze tekstu podpowiadam Panu nową, absolutnie świeżą koncepcję przedstawiania sobie Pana Boga na obrazkach i nie tylko. Proponuję by czcił Pan i wielbił Wszechmocnego jako a/: Chrystusa Prezesa Polski; b/: Chrystusa Naczelnika Polski; c/: Chrystusa I Sekretarza Polski. Opcje a - c do wyboru, w zależności od Pańskich preferencji ideologicznych. Zresztą wyobraźnia podpowie Panu być może coś bardziej wysublimowanego - na przykład Chrystus Czcigodny Mistrz Polski, w nawiązaniu do wiadomo czego i kogo. Celowo nie proponuję Chrystusa Prezydenta Polski - muszą pokolenia przeminąć, by ten tytuł znów coś w Polsce znaczył. Jako filozof zapewne Pan rozumie, że pojęcie króla czy królowej jest już dziś dla wiernych mocno anachroniczne i trąci zdecydowanie muzealna myszką. Ba, dla młodszej części to termin żywcem wyjęty z supernudnych lekcji historii, bajek dla dzieci, ewentualnie figura szachowa. Pozdrowienia dla dumnego posiadacza królewskiego obrazka.

trendy są i takie nowe w teologii, że Pan Bóg nie ma płci, luteranie w Szwecji już ponoć temat przebadali i tak właśnie ustalili - a Szanowny Pan redaktor tak z grubej rury wali, po prostu "król" i nie ma dyskusji - a król no to 'chłopczyk' przecież, co nie?... a skąd Pan Redaktor wie, że to 'chłopczyk'? Oczywiście z moimi propozycjami podobny ambaras....

Król to król. Rozmawiać z niektórymi tu w tym miejscu Sieci - to jest dokładnie równie sensowne, jak na przykład próbować dyskutować z prowadzącym bloga Toyah. Ten sam poziom. Szkoda czasu i energii. Patrząc na zaangażowanie Czytelników w polemiki - jest to powszechnie rozumiane. Szkoda jednak, że moderatorzy (???) tego miejsca dają przyzwolenie na pseudofilozficzny ateistyczny bełkot cyników, odpychający stąd ludzi wrażliwych i wierzących. To nie jest "powszechna" postawa, przyzwolenie na ton żywcem przypominający mi Jerzego Urbana...

Przyjmuję Szanownego Pana szorstką uwagę do wiadomości. W niczym jednak nie zmieni mojego zapatrywania na bzdurną i nonsensowną ideę "ukrólawiania' Boga. Passus o odpychaniu ludzi 'wrażliwych i wierzących' uważam za całkowicie nieprzemyślany. Jedynie niewrażliwa głowa nie jest w stanie pojąc, że wrażliwość ma przeróżne wymiary. Co do wierzących - wielu jest takich, także na TP forum, co prawdziwie wierzą w Boże przykazanie zakazujące tworzenia jakichkolwiek podobizn Najwyższego - to jeden z wielu możliwych przykładów na wykazanie niestosowności takich uogólnień. Od "Chrystusa Króla" do "My chcemy Boga" na sztandarach ONR-owskich demonstracji czy "Gott mit Uns" na klamrach żołnierzy Wehrmachtu odległość mikroskopijna, często iluzoryczna. Polecam świeże teksty TP także i na ten temat - "Bóg na tronie" Piotra Sikory; "My chcemy Boga" ks. Adama Bonieckiego. Może coś rozjaśnią i uruchomia głębsze pokłady wrażliwości. Na pozostałe komplementy, w szczególności przyrównanie do [bez dwóch zdań, ponad średnią inteligentnego] Urbana, moim zdaniem nie zasłużyłem - ale rozumiem, że nie było Pańską intencją łaskotać moją próżność. Ze swej strony wrażliwemu i wierzącemu sugeruję zagłębieni się w szczerej modlitwie i kontemplowanie przykazania miłości bliźniego raczej niż studiowanie i cenzurowanie internetowych forów.

W kolędzie śpiewamy:"czy żeś nie mógł sobie, ku większej ozdobie, obrać pałacu drogiego, nie w tym leżeć żłobie?" Skoro Bóg -Jezus postanowił, że urodzi się i będzie działał wśród ubogich,ubieranie Go na siłę w koronę jest chyba wbrew Jego intencjom. Uczniowie mówili do Niego "Nauczycielu"; my śpiewamy:"Jezus mym przyjacielem...".Czy do przyjaciela mówi się "Wasza wysokość?"padając przy tym na kolana? Czy w wieku XXI stosowni decydenci wciąż uważają, iż na lud boży trzeba działać poprzez wzniosłe tytuły, złote szaty, trony? W czasach gdy król płaci mandat za nieprawidłową jazdę? Jest coś "nie tak" z naszym odbiorem Ewangelii bo głosił ją zwykły syn cieśli.Gdyby tak książę ....Chyba, że - modląc się do Boga-Króla- "Ojcze nasz.."podnosimy własną marność do godności książęcej. PS Autor poświęca kilka zdań polskiemu mesjanizmowi.Gdyby nie głupota i egoizm tamtej "klasy politycznej" czyli rodzimej szlachty ,mesjanizm by nie zaistniał.Co też można odnieść i do na czasów obecnych.Ale to już Kochanowski.

W ukrólowieniu Jezusa tak naprawdę interes mają ci, co się już dziś głoszą jego namiestnikami i jedynymi prawowitymi kapłanami. Reszta chętnych to otumaniona ich bełkotem i kadzidlanym dymem, bezmyślna gawiedź. I niech nikt nie mówi, że może się czuć urażony taką opinią - zbyt dobrze znam Ewangelie, by mieć jakiekolwiek wątpliwości w tym temacie.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]