Wychynęli oni ze stepów Azji i wstrząsnęli kontynentem euroazjatyckim.
Zwolennicy teorii, że jednostka może odegrać kolosalną rolę w dziejach, chętnie przywołują jego przykład: Dżyngis Chan (Temudżyn) zjednoczył plemiona koczownicze i poprowadził na podbój połowy świata. Przez 20 lat, do jego śmierci w 1227 r., Mongołowie zajęli większość Azji (od Pacyfiku po Morze Kaspijskie, w tym Chiny) i Ruś Kijowską; w 1223 r. nad Kałką zmasakrowali armię książąt ruskich. Podbijali, niszczyli, mordowali.
Po śmierci Dżyngis Chana jego następcy podzielili między siebie imperium i kontynuowali podbój. W 1241 r. Batu Chan uderzył na Polskę i Węgry. Mongołowie rozbili wojska polskie w kilku bitwach (Chmielnik, Tarczek, Legnica), ale ostatecznie wycofali się, zostawiając spaloną ziemię. Kolejne ich duże najazdy na Polskę miały miejsce w 1259 i 1287 r., ale także one nie zakończyły się trwałym zajęciem ziem polskich.
Mongołowie/Tatarzy, którzy po rozpadzie ich imperium zostali na Krymie (chanat krymski), niepokoili Królestwo Polskie i Litwę jeszcze przez kilkaset lat. Ale ich rajdy, choć pustoszące wschodnie województwa, nigdy nie zagroziły państwu tak, jak w 1241 r. – gdy ówczesnym ludziom wydawało się, że nastąpił koniec świata...
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.



















