Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Moi mistrzowie – Małgorzata Rejmer

Moi mistrzowie – Małgorzata Rejmer

16.09.2013
Czyta się kilka minut
Był taki czas, gdy czytałam tylko kobiety: Jane Bowles, Hertę Müller, Anaïs Nin i Alice Munro.
P

Potem był czas, gdy czytałam tylko specjalistów od końca ludzkości i świata: Thomasa Bernharda, Cormaca McCarthy’ego, Williama Faulknera. Potem, po pierwszych podstawówkowych wzruszeniach, znowu odkryłam Dostojewskiego i Kafkę. Oniemiałam.
A potem miesiącami czytałam „Dziennik” Máraia. Po kawałku, po akapicie, po jednym roku i jednym dniu. Wszyscy ci pisarze i pisarki byli jednakowo ważni, każdy na różnych etapach mojego życia zostawił po sobie zdanie czy frazę, które na wyrywki mogę wywołać z pamięci.
Ale przypomina mi się taki obrazek. Mam 7 lat, przyjechałam z ojcem do babki, która mieszka w starej, biednej izbie z kuchnią. Czeka na nas wielkie drewniane łóżko ze stertą kołder, przykryte żółtą kapą, z plastikową lalką na pierzynowej górze. Nie idziemy spać, bo ojciec przez całą noc czyta mi opowiadania Zoszczenki, na zmianę z Czechowem. Płaczę ze śmiechu. Śmieję się tak bardzo, że nie mogę oddychać.
Wracam do tych tekstów, ilekroć chcę poprawić sobie nastrój. Zoszczenko to moje różowe pigułki na depresję, moje dzieciństwo. Jego narracja tak bardzo wrosła w moje myślenie, że nigdy nie rejestruję, kiedy piszę Zoszczenką. On po prostu wymościł sobie we mnie izbę. I siedzi.

MAŁGORZATA REJMER (ur. 1985) opublikowała książki „Toksymia” oraz „Bukareszt. Kurz i krew”.

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]