Miłość jest dla mnie najmocniejszym dowodem na istnienie Boga

Jak mam miłować bliźniego, który wyrządził mi krzywdę? Są przecież ludzie, którzy tak nas zranili, że nie jesteśmy w stanie myśleć o nich bez tych wspomnień.
Czyta się kilka minut
Ks. Adam Boniecki // Fot. Grażyna Makara
Ks. Adam Boniecki // Fot. Grażyna Makara

Jakże łatwo o pomyłkę, kiedy się mówi o miłości. Nie dlatego, że sprawa sama w sobie jest skomplikowana, ale dlatego, że samo słowo ma wiele znaczeń. Miłość i pociąg fizyczny nie są od siebie daleko, łatwo się jedno bierze za drugie. Ludzie zafascynowani sobą wiążą się i po jakimś  czasie fascynacja znika. Czasem są sobą znudzeni lub po prostu rozczarowani, bo życie bywa nudne, trudne, albo po prostu całkiem inne, niż myśleli, że będzie. Ale mnie tu, w Adwencie, o inną miłość chodzi.

Miłość w życiu codziennym tropią Katarzyna Kubisiowska i Małgorzata Lebda w pierwszej rozmowie z adwentowego cyklu o cnotach Boskich – bo w intuicji Kościoła miłość jest cnotą. Ale ja chcę się chwilę zastanowić nad przykazaniem miłości. Obejmuje ono wszystkich bliźnich. Sformułowanie „a bliźniego swego, jak siebie samego” wydaje się nie do zrealizowania. A jednak bywa miłość większa niż miłość do samego siebie. Wystarczy pomyśleć o rodzicach, którzy gotowi są oddać swoje organy choremu dziecku, ryzykując zdrowie i nawet życie. Ale to przykazanie – uważamy, że jest to przykazanie największe – mówi o bliźnim w ogóle. Tu też mamy żywe dowody na to, że nie jest to czysta teoria. Ludzie potrafią zaryzykować swoje życie, by ratować nawet kogoś całkiem obcego. Nie twierdzę, że jest to doświadczenie codzienne, lecz jednak mieści się w zasobach ludzkich możliwości.

A jeśli taka moja gotowość okaże się potrzebna wobec kogoś, kogo nie znoszę, wobec kogoś, kto wyrządził mi krzywdę? Są ludzie, którzy tak nas zranili, że nie jesteśmy w stanie myśleć o nich bez tych wspomnień. Zaobserwowałem jednak, że z upływem czasu, nieraz długiego, wydobyte z zakamarków pamięci wspomnienia krzywd tracą na ostrości. Pamiętamy fakty, lecz ich znaczenie wygląda już zupełnie inaczej. Nierozdrapywana rana się goi. Pamiętam świństwo, lecz wspomnienie o nim zupełnie nie boli. Wiem z doświadczenia, że wtedy spotkanie z człowiekiem, na którego trudno mi było kiedyś nawet patrzeć, jest zupełnie pozbawione odrazy. Ale to wcale jeszcze nie znaczy, że jesteśmy lepsi, że jest w nas większy ładunek miłości bliźniego. Znaczy to raczej, że po czasie odnaleźliśmy właściwe proporcje. Rzecz, która przesłaniała inne sprawy, odzyskała właściwą skalę, ból i wściekłość odeszły. I dlatego czas jest w tym wszystkim ważny.

Miłość w rozumieniu chrześcijańskim to co innego niż przyjaźń, nawet – zaryzykujmy to stwierdzenie – co innego niż ogólna życzliwość do ludzi. Miłość to początek takiego widzenia drugich, jak ich widzi Pan Bóg (dla ludzi niewierzących to może brzmieć jak fikcja, ale i oni przecież czerpią z uniwersalnych wartości). Dla świętych to sposób istnienia. Bez złudzeń, ale też i bez uprzedzeń. Jest w tym widzeniu pewność, że w każdym jest obecna zdolność do miłości. Dlatego Bóg nikogo nie przekreśla.

Miłość do człowieka, dziecka, męża, żony, partnerki, partnera, jest śladem tego, o czym mowa w przykazaniu miłości. Miłość, o której mowa w naszym przykazaniu, jest wyciągnięciem konsekwencji z faktu, że człowiek jest do miłości zdolny. Jest też zakreśleniem drogi, którą idzie miłość zagrożona przez ludzki egoizm. „Swego nie szuka” – tak mówi o jej szlaku św. Paweł w Hymnie o miłości. Wydaje się, że w tych trzech słowach jest jej sekret. O to, że miłość, o jakiej mówi Ewangelia, istnieje wśród ludzi, jestem gotów walczyć do ostatniej kropli krwi. Bo dla mnie jest ona najmocniejszym dowodem na istnienie Boga.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 48/2024

W druku ukazał się pod tytułem: Dowód na istnienie