Miejsce w szeregu

Dawno nie otrzymaliśmy tak dotkliwej lekcji tego, jak się kończy lekceważenie międzynarodowego kontekstu pozornie czysto krajowych działań. W stosunkach z zagranicą liczenie, że ktoś nas „zrozumie”, to błąd.
Czyta się kilka minut
Sekretarz stanu USA Antony Blinken (z prawej) i minister spraw zagranicznych Izraela Jair Lapid podczas spotkania w Rzymie, 27 lipca 2021 r. / FOT. ANDREW HARNIK / AFP / East News /
Sekretarz stanu USA Antony Blinken (z prawej) i minister spraw zagranicznych Izraela Jair Lapid podczas spotkania w Rzymie, 27 lipca 2021 r. / FOT. ANDREW HARNIK / AFP / East News /

Sekretarz stanu Antony Blinken wydał w zeszłą środę oświadczenie w dwóch sprawach, w których już wcześniej Waszyngton wywierał presję na Warszawę. Wyraża obawy co do nowelizacji Kodeksu Postępowania Administracyjnego – traktując ją (wbrew faktom, ale zgodnie z narracją prezentowaną przez Izrael) jako dokument w pierwszym rzędzie skierowany przeciwko interesom potomków ofiar Holokaustu – oraz zaniepokojenie uchwaloną przez Sejm ustawą zwaną potocznie lex TVN, którą (słusznie) uważa za wymierzoną „w najbardziej oglądaną niezależną telewizję informacyjną, a zarazem jedną z największych inwestycji amerykańskich”.

Amerykański rząd troszczy się o warunki działania ważnych korporacji amerykańskich na świecie oraz z empatią traktuje stanowisko władz Izraela w konfliktowych sytuacjach: nic w tym zaskakującego. Warto jednak zapamiętać ten dokument, bo dawno już nie było równie dotkliwej lekcji tego, jak się kończy lekceważenie kontekstu międzynarodowego działań pozornie czysto krajowych. Oraz zapominanie, że to często system naczyń połączonych. Wszczynając spór w jednym miejscu, można ponieść dotkliwe straty zupełnie gdzie indziej.

Patrząc tylko z punktu widzenia Warszawy, spraw wymienionych przez Blinkena nic nie łączy: pierwsza to dawno oczekiwane zamknięcie luki prawnej prowadzącej do haniebnych nadużyć. Zawiera wprawdzie wady, zasadnie wskazywane przez prawników zajmujących się reprywatyzacją, ale oni sami dodają, że rzecz dotyczy tylko w bardzo niewielkim stopniu ofiar Holokaustu (nie dotyczy bowiem kwestii tzw. mienia bezspadkowego). Ostra jej krytyka w Izraelu to w dużej mierze wynik tamtejszej wewnętrznej polityki, o czym piszemy obok. Z drugiej zaś strony, lex TVN to bubel prawny i próba politycznej ingerencji w rynek medialny – rzeczy, które krytykować ma prawo każdy demokratyczny sojusznik Polski.

A jednak widziane z zewnątrz stały się one pakietem, który teraz PiS musi rozwikłać łącznie. W relacjach międzynarodowych liczenie, że ktoś nas „zrozumie”, jest błędem. Zwłaszcza jeśli otwiera się pola konfliktu, uważając, że nie ma nic do stracenia, bo partner i tak nas lekceważy (np. dogadał się z Niemcami w sprawie dokończenia Nord Stream 2 kosztem Polski i Ukrainy) albo że w końcu machnie ręką, biorąc pod uwagę np. naszą rolę strategiczną na wschodniej flance NATO (czytaj: nie osłabi obecności wojskowej nad Wisłą). A także dlatego, że ma ważniejsze sprawy na głowie.

Faktycznie, od upadku władz w Kabulu Ameryka ma wielkie straty wizerunkowe do nadrobienia. Klęska dwudziestoletniej próby zabezpieczenia ładu w Azji Środkowej oznacza trudne dziś do przewidzenia przetasowania w globalnej strategii Waszyngtonu i dziać się będzie wysoko ponad naszymi głowami. Globalne strategie mają jednak swoje lokalne realizacje i trudno sobie wyobrazić, jaką korzyść może odnieść Warszawa z tego, że wchodzi w tę gorącą fazę w roli problematycznego, nieprzewidywalnego partnera, który nawet nie umie sensownie wybrać pola, na którym chce zaznaczyć asertywność. 

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 34/2021