Reklama

Miasto z oddechem

Miasto z oddechem

08.07.2019
Czyta się kilka minut
To był ostatni moment! W 2019 r., kiedy na serio przestraszono się skutków zmian klimatu, w Krakowie na dobre zaczęła się zielona rewolucja.
Akcja sadzenia drzew w Parku Krakowian, maj 2017 r. MICHAŁ ŁEPECKI / AGENCJA GAZETA
C

Choć daleko nam jeszcze do zielonego ideału, to dziś, w roku 2050, można już śmiało napisać: trafne decyzje podjęte w latach 20. i 30. XXI w. pozwoliły Krakowowi zdobyć status najbardziej zielonego dużego miasta Polski. Przy okazji udało się odpowiedzieć na drugie wyzwanie: coraz większy odsetek starszych mieszkańców.

W roku 2020 dobrze wiedzieliśmy, co robić, żeby przygotować się na mało optymistyczną przyszłość. W Krakowie, jak i w innych miastach Polski, trwały już równolegle i niezależnie od siebie dwa bardzo niebezpieczne procesy – globalne ocieplenie i starzenie się społeczeństwa. Działania samorządów i władz centralnych wciąż były niemrawe. Jedną ręką wydawano coraz hojniej pieniądze na zieleń, drugą – na lanie kolejnych kilometrów asfaltu, wbrew opiniom naukowców i zdrowemu rozsądkowi promując transport samochodowy.

Czerwiec 2019 roku okazał się być najgorętszym czerwcem od początku prowadzenia pomiarów, ale już od 2023 r. każdy kolejny czerwiec bił ten rekord, aż do roku 2048. Także w 2019 r. odnotowaliśmy poważne niedobory mocy energetycznej, na tyle groźne, że aż 10 proc. energii przez kilka dni musieliśmy kupować od naszych sąsiadów. Kraków tego problemu wówczas uniknął – news o chwilowych kłopotach prześlizgnął się przez media i szybko został zapomniany. W stolicy Małopolski przypomnieliśmy sobie o nim w 2024 r., kiedy połowa szkół cały miesiąc ledwo funkcjonowała na pracujących pełną parą nowiutkich klimatyzatorach, które mimo swojej energooszczędności chłonęły takie ilości mocy, że mieszkańcy przez tydzień mieli prąd tylko przez 6 godzin w ciągu doby. A rachunki płacili już wówczas trzykrotnie wyższe od tych z 2010 r.

Zakup klimatyzatorów do szkół, finansowany w ramach kilkuletniego projektu z udziałem kapitału miasta, województwa i rad rodziców, był ostatnim dużym aktem magistratu, nakierowanym na reagowanie na skutki rosnących temperatur, a nie na eliminowanie ich przyczyn. Braki prądu w 2024 r., seria burz powodujących podtopienia o nieznanej najstarszym mieszkańcom intensywności (niektóre ulice dzielnicy Zabłocie były zalewane wodą po kolana przez osiem dni w ciągu sezonu), wiosenna powódź 2025 – ta, która zniosła most Dębnicki – i na koniec pojawienie się komara tygrysiego wytworzyły masę krytyczną dla naprawdę dużych zmian. Zieleń była wówczas w ich awangardzie, od połowy lat 20. XXI w. stała w ich absolutnym centrum.

Przełomowym momentem było zawalenie się w 2025 r. mostu Dębnickiego, które niespodziewanie przyspieszyło proces całkowitej zmiany funkcjonowania Alei Trzech Wieszczów. Brak przeprawy przez Wisłę sprawił, że straciły one swój walor tranzytowy. Przez dwa lata korki były horrendalne, ale kiedy w 2027 r. miasto było bliskie decyzji o odbudowie drogowej wersji mostu, ludzie gwałtownie zaprotestowali. Trudno było wówczas uwierzyć, że ledwie dekadę wcześniej, w roku 2017, równie emocjonalnie wystąpili przeciwko drobnym, ułatwiającym ruch tramwajów zmianom na ulicy Kalwaryjskiej.


CZYTAJ TAKŻE:

ŁĄKI MIEJSKIEJ ŁAN: Nie ma dnia, żeby któryś z samorządów nie ogłosił: kończymy z koszeniem trawy. Niech rośnie >>>


W 2027 r. klimat (dosłownie i w przenośni) był już jednak zupełnie inny. Wystarczyło jedno lato bez aut na Krasińskiego, żeby zachwyceni nowymi możliwościami spędzania tam czasu mieszkańcy nie chcieli już powrotu motoryzacji w to miejsce. Nie było w tym nic wyjątkowego. Nowojorski Times Square funkcjonował bez aut już od 2009 r. Zasadzone przez Zarząd Zieleni Miejskiej drzewa w okolicach kina Kijów, dawnego hotelu Cracovia, Muzeum Narodowego i Jubilata odegrały w procesie tej zmiany kluczową rolę.

Magistrat musiał więc zrezygnować, wybudowano szeroki most z torami tramwajowymi i możliwością przejazdu trolejbusów pośrodku oraz szerokimi chodnikami i jezdniami dla małych pojazdów elektrycznych, zwłaszcza coraz bardziej powszechnych wózków inwalidzkich. Na Alejach część drzew przesadzono bliżej pierzei, chore wycięto i zastąpiono nowymi. Środkiem puszczono linię tramwajową i trolejbusową. Miasto zyskało zieloną rzekę drzew obudowaną fantastyczną modernistyczną i współczesną architekturą – od Nowego Kleparza aż do ronda Matecznego. Na odcinku od ronda Grunwaldzkiego do hotelu Forum posadzono naturalne dla klimatu Polski 2050 r. platany. A na samym rondzie Matecznego szkielet budowanej od 2023 r. estakady został przebudowany wg projektu Roberta Koniecznego – świeżo upieczonego laureata nagrody im. Miesa van der Rohe, najbardziej prestiżowej nagrody architektonicznej Europy. Pełniący funkcję tropikalnego parku wyniesionego ponad poziom ulicy i przykrytego gigantycznym białym namiotem, niedoszły wiadukt stał się jedną z wizytówek architektonicznych miasta.

Zachęcony sukcesem przebudowy Alei Trzech Wieszczów Zarząd Zieleni Miejskiej wszedł w lata 30. XXI w. z impetem. Nauka nie pozostawiała już wówczas wątpliwości – zbawienny wpływ drzew na spowolnienie globalnego ocieplenia okazał się być większy niż jeszcze dwie dekady wcześniej przypuszczano. Ale decyzje o stopniowym zwężaniu wszystkich krakowskich arterii komunikacyjnych do jednego pasa dla aut w każdą stronę, wydzielenia dróg dla pieszych, tramwajów, rowerów i małych pojazdów elektrycznych spotkały się z długimi i gwałtownymi protestami przywiązanych do dominacji ruchu samochodowego mieszkańców.

Drugim po Alejach przełomem było uwolnienie pod drzewa ciągu ulic Opolska–Lublańska–Bora-Komorowskiego. Najszersza ulica miasta stała się jednopasmówką, z doskonale zaprojektowanymi rozwiązaniami dla elektrycznych wózków inwalidzkich i rowerów. Ogromny obszar w połączeniu z parkiem i terenami wokół dawnego lotniska stał się jednym z ulubionych miejsc wypoczynku krakowian, nie tracąc niczego ze swoich funkcji transportowych. Obrośnięta roślinnością gęstą jak w dżungli galeria handlowa Serenada zwiększyła swoje obroty o 15 proc., wbrew obawom właścicieli.

W latach 2025-45 uwolnioną od asfaltu gigantyczną przestrzeń pokryto drzewami, łąkami kwietnymi i prototypowymi efektami mariażu biotechnologii i genetyki. Pionowe ściany traw i kwiatów, które wówczas stawiano, absorbują znacznie więcej dwutlenku węgla i pozwoliły oddalić groźbę wyginięcia pszczół.

Zmiana paradygmatu myślenia o zieleni, transporcie i inwestycjach w mieście oznaczała rewolucję niemalże na miarę tej przemysłowej z XIX w. Już w 2035 r. odsetek poruszających się elektrycznymi UTO (urządzeniami transportu osobistego) wyniósł 15 proc., rowerami kolejne 15 proc., a komunikacją zbiorową poruszała się połowa podróżujących po aglomeracji. Na auta przypadało niecałe 20 proc. Zielone korytarze na Dietla, Powstania Warszawskiego, alei Pokoju, Wielickiej czy Opolskiej i Bora-Komorowskiego zmieniły sposób myślenia o mobilności. Korki na jednopasmowych drogach tworzyły się tylko w fatalną pogodę i w piątkowe popołudnia.

Tak radykalna zmiana nie byłaby możliwa bez współpracy wielu instytucji. Z PKP na czele. Sukces oddanej do użytku w 2021 r. stacji koło Hali Targowej oraz coraz większe potrzeby organizowania transportu szynowego w aglomeracji uruchomiły falę spektakularnych inwestycji kolejowych w Małopolsce. Do 2040 r. udało się o 80 proc. ograniczyć ruch niebezpiecznych busów w województwie.

Zielona rewolucja lat 20. i 30. XXI w. umożliwiła inne spojrzenie na działania lat 2015-20. Dynamiczne i efektowne prace Zarządu Zieleni Miejskiej z tamtego okresu okazały się być jedynie delikatnym, choć oczywiście ważnym, wstępem do tego, co nadeszło później.

Wartością dodaną zielonej rewolucji było znaczące ułatwienie życia licznej grupie mieszkańców Krakowa – seniorom. W 2040 r. mediana wieku przekroczyła 50 lat, w 2050 wynosi już 53 lata. To oznacza, że ponad połowa mieszkańców naszej aglomeracji liczy sobie więcej niż pół wieku. Miasto wypełnione zielenią, z ciągami komunikacyjnymi wprost ukrytymi w roślinnych tunelach oznacza dla tej części dużo lepszy stan zdrowia, samopoczucie i ułatwia mobilność. Symbolicznym podsumowaniem intensywnego 25-lecia zazieleniania miasta stało się złożenie w ministerstwie zdrowia wniosku o uznanie Nowej Huty uzdrowiskiem. Tylko biurokratyczne przeszkody sprawiły, że słynna niegdyś z kombinatu metalurgicznego dzielnica nie mogła dopisać sobie w nazwie słowa „zdrój” na swoje setne urodziny, przypadające w 2049 roku. Nowa Huta-Zdrój najprawdopodobniej zagości na mapach Polski w 2052 r. ©

PIOTR KOZANECKI jest szefem działu Wiadomości Onetu.pl, współtwórcą blogu „Teren Zabudowany”.

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Urodzony w 1983 r. Dziennikarz Onetu od 2007 roku. Od 2013 roku pracuje jako wydawca strony głównej portalu. Oprócz tego regularnie opisuje polską architekturę i przestrzeń publiczną – na...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]