W fundamentalnym leksykonie „Jazz on CD” Cooka i Mortona (ja mam wydanie czwarte) nazwisko Marka O'Connora pojawia się zaledwie raz, i to jako akompania-tora Michaela Breckera. Oczywiście, od czasu ukazania się książki O'Connor zdążył już otrzymać nagrodę Grammy i pojawić się w tzw. najlepszym towarzystwie (Yo-Yo Ma, Wynton Marsalis; podobnie jak oni skrzypek flirtuje z muzyką klasyczną). Mimo to płyta „In Full Swing” zapewne nie trafi do historii jazzu.
Co nie znaczy, że nie słucha się jej bardzo przyjemnie. W hołdzie swojemu mistrzowi, Stephane'owi Grapellemu, O'Con-nor wraca do klimatu z połowy lat 30. i do tematów, które sam Grapelli wykonywał w Quintette du Hot Club z cygańskim gitarzystą Django Reinhartem. Mamy tu „Fascinating Rhytm”, „As Time Goes By” czy „Honeysuckle Rose”, a z późniejszych standardów także „Misty”. Bez wielkich zdumień jakąś niespodziewaną aranżacją czy improwizacją, ale z niekłamaną uciechą śledzimy instrumentalne popisy O'Connora, gitarzysty Franka Vignoli i gościnnie występującego Wyntona Marsalisa. Niemal barokowa trąbka tego ostatniego robi wrażenie zwłaszcza w otwierającym „Tiger Rag” duecie ze skrzypcami. Co do wokalistki Jane Monheit, powiem za Łukaszem Tischnerem, że nie mam nic przeciwko niej, zwłaszcza na zdjęciach. O'Connorowi nie brakuje gracji, swing jak zwykle brzmi optymistycznie, a ja myślę sobie, że nie zawsze trzeba odkrywać Amerykę i że odrobina dobrej rozrywki z przeszłości to nie grzech.
Michał Okoński
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.



















