Protesty przeciw migrantom. Antyimigrancki ekstremizm zaparkował w politycznym dyskursie

Obawiam się, że wkrótce możemy w Polsce ujrzeć takie same „obozy pracy”, jakie dziś Katar i Bahrajn oferuje Filipińczykom lub Bengalczykom.
Czyta się kilka minut
Protest "Stop Imigracji". Kraków, 19 lipca 2025 r. // Fot. Beata Zawrzel / Reporter
Protest "Stop Imigracji". Kraków, 19 lipca 2025 r. // Fot. Beata Zawrzel / Reporter

Ksenofobia jest ważnym elementem naszej wspólnoty narodowej. Trzeba ją pielęgnować” – mówił 18 lipca na antenie TOK FM Konrad Berkowicz, wiceprezes partii Nowa Nadzieja, wchodzącej w skład Konfederacji. Nazajutrz w całej Polsce odbyło się 110 manifestacji, podczas których sympatycy tego ugrupowania dali upust niechęci do obcych.

Antymigracyjne manifestacje w Polsce

„Cała Polska krzyczy z nami, wyp... z migrantami” – to jedno ze skandowanych haseł. Znane ze stadionów, nieco zmodyfikowane. I wcale nie najmocniejsze.

Owszem, w marszach uczestniczyli dobrze zbudowani młodzi mężczyźni wytatuowani w herby drużyn piłkarskich. Byli tam jednak także, wyraźnie mniej liczni, starsi oraz kobiety. Policja w komunikacie podaje liczbę zatrzymanych, ale milczy o choćby szacunkowej liczbie uczestników. Łatwo rozczytać kryjącą się za tym intencję: rząd spróbuje pokazać manifestacje jako wyskok grupki ekstremistów.

Obawiam się, że jest gorzej. Jesteśmy świadkami parkowania ekstremizmu w politycznym mainstreamie. Prawica – jak twierdzi badacz uprzedzeń Michał Bilewicz – rozgrywa dziś najbardziej podstawowy z naszych lęków, czyli strach o bezpieczeństwo kobiet i dzieci.

Jak prawica rozgrywa temat migrantów

„Próbujemy nadać polityczny wyraz obawom obywateli” – mówił 21 lipca Krzysztof Bosak na antenie Polsatu. Dalej przekonywał, że jego partia chce zerwać pęta poprawności politycznej, która jego zdaniem zablokowała szanse na rzeczową debatę o migracji w krajach Europy Zachodniej i doprowadziła tam do kryzysu. Jednocześnie ta sama Konfederacja na każdym kroku apeluje o wysłuchanie głosu polskiego biznesu, który ciągle podkreśla, że potrzebuje migrantów.

Na razie to „strażnicy bezpieczeństwa” polskich ulic są na nich częściej problemem niż sami cudzoziemcy. 14 lipca w Wałbrzychu doszło do „interwencji obywatelskiej” w stosunku do 40-letniego Paragwajczyka, którego pobito tylko dlatego, że ktoś podejrzewał, iż mężczyzna fotografuje dzieci. Kilkanaście godzin później kilkudziesięciu mężczyzn obrzuciło kamieniami i racami hotel robotniczy, w którym mieszkają migranci.

Do głosu dochodzi w naszym kraju narracja, która nie zamierza dyskutować z myślącymi inaczej. „Polska to ja” – mówią reszcie jej zwolennicy. Jaki model polityki migracyjnej może zakiełkować na takim gruncie? Obawiam się, że wkrótce możemy w Polsce ujrzeć takie same „obozy pracy”, jakie dziś Katar i Bahrajn oferuje Filipińczykom lub Bengalczykom.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 30/2025

W druku ukazał się pod tytułem: Polska to ja