Mam swoje miejsce

Michał Oleszczyk: Osoby LGBT+ są świetnie wyszkolone w umiejętności nadstawiania drugiego policzka. Ale właśnie nabierają nowej – wyrażania gniewu.

Reklama

Mam swoje miejsce

Mam swoje miejsce

17.08.2020
Czyta się kilka minut
Michał Oleszczyk: Osoby LGBT+ są świetnie wyszkolone w umiejętności nadstawiania drugiego policzka. Ale właśnie nabierają nowej – wyrażania gniewu.
AGATA GRZYBOWSKA DLA „TP”
M

MICHAŁ OKOŃSKI: I jak się teraz czujesz?

MICHAŁ OLESZCZYK: Dziękuję, że pytasz, bo mało kto to zrobił. Raczej dobrze. Chociaż się martwię, i to niekoniecznie o siebie. Martwię się o naszą wspólnotę.

Naszą?

Wspólnotę nas, Polaków.

Przecież tu już nie ma żadnej wspólnoty, Michał. Jest wojna kulturowa.

A ja mam nadzieję, że ciągle jednak jest. Że są wspólne kody i tradycja, silnie oddziałująca na wszystkie strony sporu. Samo to, że jesteśmy w tak morderczym zwarciu, wydaje się arcypolskie.

Zapytałem o Twoje samopoczucie w związku z tekstem, który opublikowałeś najpierw na Facebooku, a później w Onecie. „Jesteśmy jako LGBT+ siłaczkami i siłaczami, bo od najwcześniejszych lat szkolimy się w wytrzymałości na szczególny rodzaj bólu” – napisałeś.

Miałem nadzieję, że ta moja opowieść przyniesie komuś otuchę. Na...

27749

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Wydaje mi się, że nie można zadekretować tolerancji i braku uprzedzeń. Zauważmy, że dzisiaj im więcej mówimy o "tolerancji", "otwartości", "wolności" tym mniej w tych kategoriach myślimy o tych, którzy naszych poglądów nie podzielają. A przy okazji. Mam wrażenie,wciąż czytając i słysząc o sprawach LGBT, że właściwie nie ma innych ważniejszych tematów w Polsce i na świecie jak ten jeden: kto z kim śpi?

dlaczego niby kwestia równych praw zawsze musi się sprowadzać do kwestii seksualnych? to spłycenie relacji ludzi, który nie tylko chcą mieć prawo do okazywania sobie uczuć, ale prawo do spadku, zakładania rodziny, etc. i nie, aktualnie nie ma ważniejszej sprawy niż ignorowane przez lata prawa sporej grupy społecznej w Polsce.

Dla państwa najważniejsza sprawa to zapewnienie przetrwania, aby to osiągnąć państwo musi dokonywać nieustannie trudnych wyborów jakie postawy i kierunki dla państwa są korzystne, a jakie szkodliwe i toksyczne. Nie ma równości, bo przykładowo nawet choć tak samo się napracujemy to jednak zarabiamy różnie, zatem równość to fikcja. Reasumując państwo nieustannie decyduje jakie kierunki czy grupy propaguje, a kogo do pewnego stopnia nawet dyskryminuje, najważniejszym jest rozwój i przetrwanie społeczeństwa danego państwa i interes jednostki musi ustąpić z perspektywy państwa wobec interesu społecznego. Bycie obywatelem to nie tylko prawa, ale i obowiązki. Obecne władze interpretują środowisko LGBT+ jako przejaw nacisku sterowany z zewnątrz i szkodliwy dla "polskiej racji stanu" (przynajmniej patrząc z ich perspektywy), samo środowisko LGBT+ też bardzo chętnie weszło w tą narrację (oche, eh,ah jaka Polska jest beee a inne kraje jakie są cacy). W tej wojnie gej, lojalny obywatel RP może tylko dostać po głowie, czy od jednych, czy od drugich. Żal, że przez lata budowany i z mozołem przeprowadzony proces przyzwyczajania społeczeństwa do postaw homoseksualnych przez tą dziwaczną wojnę ulega gwałtownemu uwstecznieniu. Nie wiem kto to zaczął? (chyba jednak strona rządząca, podejrzewam doraźną chęć przypodobania się środowiskom spod znaku "obrońców spermy gwałcicieli", przynajmniej ja ich tak nazywam), ale powinien beknąć za takie marnotrawienie społecznej energii i tworzenie wtórnego konfliktu rozbijającego społeczeństwo.

Chciałam tylko odnieść się do wyrażenia "postawa homoseksualna". Czy można mieć "postawę heteroseksualną", albo "postawę leworęczną" czy "postawę ....." (wstaw potrzebne) ??? Nie my po prostu jako ludzie jesteśmy hetreoseksualni, homoseksualni bisekasulani, aseksualni, leworęczni, oburęczni, mamy biały kolor skóry, brązowy, sniady, żółty ... JESTEŚMY, nie - przyjmujemy postawę ( bo czy można przyjąć postawę białoskórą ???). I oczywiście proszę nie zarzucać, że porównuję orientację seksualną do ręczności, czy koloru skóry to bardzo uproszczony przykład.

skoro pani sama przyznaje że to uproszczony przykład, che..che..

Myślę, że seksualność jest tak złożonym zjawiskiem, że jak najbardziej możemy mówić o "postawie", i porównałbym to do terminu np. "postawa wyprostowana człowieka" nie w sensie moralnym, a w sensie pewnego optymalnego przyjęcia sposobu poruszania się. Jak inaczej wytłumaczyć, że często homoseksualiści mają dzieci? Owszem coś tam jest genetycznie uwarunkowane, ale tak jak potrafimy się czołgać czy przemieszczać na czworakach, tak samo potrafimy przybierać postawy seksualne nie do końca odpowiadające naszym preferencjom genetycznym. Reasumując można się czołgać i przybrać postawę klęcząco-pełzającą, ale co to za życie? Pokora w życiu wskazana, ale "raj" osiągnięty wbrew sobie to nie raj, to piekło

Gdyby tu naprawdę rozmawiało się o tym "kto z kim śpi" to atmosfera wokół tematu byłaby zupełnie inna. Ta absurdalna nagonka medialna jest oparta o wyssane z palca teorie, które uderzają w ludzką godność wielu obywateli. Dlatego to jeden z najważniejszych tematów w Polsce.

I ciągle ta sama śpiewka. Michał mówi otwartości i spotkaniu. A tu: eee, za dużo tego. Gdyby nie było nagonki, nie byłoby mówienia o osobach niehetero. Ale temat i tak być powinien poruszany - nie za dekadę, nie "jak wszyscy będa gotowi", bo chodzi o prawa cżłowieka. O chrześcijaństwie już nie wspomnę.

Z mojej perspektywy jedni nie chcą nic dać, a najlepiej jeszcze chcą zabrać to co zostało już dane, a drudzy chcą wszystko, a najlepiej ze względu na swoją nietypowość chcą więcej niż mają inni, niemal chcą być "solą tej ziemi" (zresztą ci pierwsi w sumie sami się już mają za coś takiego). To już wymyka się spod kontroli obu stron. Ta walka nie jest przepychanką o przestrzeń, to walka o dominację nad drugą stroną. I tak idę sobie ulicą z dwójką dzieci, a tęczowo wymalowana osoba wyzywa mnie od "łysych pał", i to jest ta tolerancja o którą walczy LGBT+? Mam czuć się winnym, że jestem łysym heteroseksualnym (raczej :ROTFL) facetem? Hmmmmm jak się kiedyś sytuacja odwróci (Polska to nie jest kraj kompromisów, zawsze lecimy od skrajności do skrajność) to zadaję pytanie, czy jako powiedzmy łysa, brodata, i raczej szpetna lesbijka uwięziona w ciele faceta (radzę sobie z tym, operacji nie potrzebuję) to mogę liczyć na miejsce w nowym wspaniałym społeczeństwie i załapię się na ten "+" z "LGBT+"? tak tylko delikatnie dopytuję ;p Ps. A pana Michała serdecznie pozdrawiam, ale jest raczej wyjątkiem, a nie regułą, ale może będzie kroplą która drąży skałę?(z obu stron konfliktu) :)))

Po tym zdaniu myślałem że dalszy ciąg wyglądał tak, że Michał wyskoczył do tych gości i była burza. A tu czytamy, że po tym zaczął pisać na FB;) A zgodnie z prawdami Freuda (z tymi które wytrzymały weryfikację), to był akt sublimacji, a więc forma mechanizmu obronnego, który przynosi ulgę, lecz nie uwolnienie. Michał, trzeba było postawić wszystko na jedną kartę i uderzyć gniewem w tym pociągu (nie mylić z uderzeniem w gniewie),a potem sobie pisać, a tak to wiesz... Hej Michał, chętne sprawdzę Twoją empatię dla przeciwników, dzieląc się swoim brakiem;) Jestem na Wire pod imieniem i nazwiskiem. Jakby co, daj tu znać...

Drogi Robercie, jako psycholog amator zwracam uwagę, że schemat który opisujesz pasuje raczej do osobników typu "macho", nie wolno przeprowadzać psychoanalizy w oderwaniu od środowiska osoby którą się analizuje. Ja z kolei zwracam uwagę, że takie szukanie kontaktu z osobami homoseksualnymi, nawet (a może nawet zwłaszcza) o charakterze lekko konfrontacyjnym, może być przejawem skrywanych własnych skłonności homoseksualnych. Umiarkowany konflikt jest bardzo silnym afrodyzjakiem (jakbyś nie wiedział), stąd nawet Staropolskie przysłowie "kto się lubi ten się czubi", ale jak co, nie podrywam Cię, bez obaw :ROTFL

Jakby co, to już niejeden gej sposobił się do mnie, czasem śmiało, czasem bardzo nieśmiało, więc nie obawiam się tego rodzaju akcyjek. Piszę to tak, gdybyś na wypadek ukrywał pod łysiną homoseksualne marzenia;) "Takie szukanie..., Umiarkowany konflikt silnym afrodyzjakiem" - znam się trochę na gatunkach psychologii - według której szkoły, ewentualnie wg badacza, to tak działa? Bo mam nadzieję, że nie wywiodłeś tego z amerykańskich scenariuszy filmowych...

Robercie jeśli dla zrozumienie elementarnych zasad budowy napięcia seksualnego potrzebujesz podręcznika, to przestaje być dziwnym, że dla podkreślenia własnego libido chwalisz się własną atrakcyjnością dla homoseksualistów. Ja jestem tym tylko rozbawiony, ale wobec kobiet(kobiety) bądź raczej ostrożny z takim zabiegiem.

chętnie poznałbym podręcznik opisujący napięcie seksualne między hetero a homo;) Jak wiesz lubię rozbawiać i o to mi chodziło w poprzednim komentarzu. Zdradzę Ci w "sekrecie", że w przypadku mojego libido wobec kobiet żaden zabieg nie jest dobry. Libido podkreślam w sposób, który łączy mój temperament z osobowością jego konkretnej adresatki. Gdyby ktoś mnie zapytałby o metodę, to uważam, że najlepiej sformułował ją Szekspir ustami Hamleta - dla dociekliwych polecam lekturę. Pa

Jak do tej pory Twoja zdolność "rozbawienia" była raczej dyskusyjną. To jednak fakt, że swoją osobę w kontekście libido połączyłeś z Hamletem a wcześniej z Freudem sprawiło, że prawie wpadłem pod stół z rozbawienia. Tak, Freud+ Hamlet+Twoje Libido. Gratuluję naprawdę odważnego połączenia. Pa i pozdrawiam, i cieszę się że nie jestem pana ojcem;p

Ja także nie mam powodu do smutku, żeś nie moim ojcem, Huginie. Mój tata, który mnie spłodził w wieku, w którym normalnie zostaje się dziadkiem i to dziadkiem wcale nie z tych młodych, mając zaledwie 18 lat przeszedł pozytywną weryfikację przez łódzkie Gestapo, wzbudzając uznanie swym aryjskim wyglądem i biegłą znajomością niemieckiego. Wysłali go na przymusowe roboty do Niemiec, m.in. pracował w roli tłumacza i rzecznika polskich robotników. Mój ojciec zaprzyjaźnił się z wieloma Niemcami, z Niemkami przeżywał romanse, aż wreszcie z jedną po wojnie się ożenił, po czym pojechał z nią szukać szczęścia w innym kraju. Jako Polak nie miał żadnego respektu wobec Niemców, a ci odpłacili mu szacunkiem i przyjaźnią, a nie traktowaniem jako podczłowieka. Takiego miałem ojca i nie robisz mi łaski swoimi radościami, drogi Panie...

i domniemywałem, że taki żartowniś jak pan ma więcej dystansu do własnej osoby. Tu masz pan coś co panu pomoże rozkminić aluzję" https://ostatnidzwonek.pl/hamlet/a-981.html " dalsza "psychoanaliza" jak widzę niewskazana, skoro zaczynasz pan mi tu historie rodzinne snuć, znaczy musiało zaboleć, za co przepraszam, ale zwracam uwagę, że pana sugestie czynione to tu, to tam, w typowej dla pana rubasznej formie też mogą kogoś tam zaboleć. Pozdrawiam.

Ten Michał ma swoje lata, nie musisz robić za jego rzecznika, obrońcę czy opiekuna. A może do szczęścia brakuje Ci syna LGBT? Już rozumiem, dlaczego cieszysz się, że nie masz takiego jak ja, che..che..

Za moich czasów, TVP ciagle klepała o wrogich siłach zewnętrznych, tudzież, ideologiach zgniłego kapitalizmu i wrogach ludowej ojczyzny. Widzę ze ostatnio powróciliśmy do silnej ręki pierwszego sekretarza, wrogach, już nie ludowej, ale bardzo bogobojnej katolickiej ojczyzny i bzdetach o ideologiach które przeszkadzają pannie Kaczyńskiej rozwalać swoją święta rodzine kilka razy. Najbardziej jednak ubolewam nad tym ze Ci którzy powinni bronić uciśnionych, najbardziej tych właśnie uciśnionych terroryzują. Biada narodowi który stracił człowieczeństwo i nie broni zwykłej ludzkiej uczciwości, tylko z różańcem w ręku i modlami na ustach masakruje swojego bliźniego.

Nie mogę (nie umiem?) ogarnąć Facebooka, nie ma więc mowy o jakichkolwiek "nakładkach" (cokolwiek to znaczy). Tą więc drogą i w tym miejscu przesyłam CAŁEJ społeczności LGBT+ wyrazy wsparcia, współczucia i mojego bólu, który powodują wszystkie (słowne i jakiekolwiek inne) ataki na Was. Jestem chrześcijanką i z Pisma Świętego wnioskuję, że Jezus, który jest ostatecznym przymierzem z Bogiem i wypełnia "każdą jotę Starego Przymierza", obejmuje w swej Istocie również tęczę - znak pierwszego Przymierza. Po prostu.

AfroPolak w tramwaju, Żyd na plaży czy też gej w pubie nie obchodzą już nikogo. Rozumiem, że obojętność może być irytująca. Obojętność się pogłębia więc irytacja narasta. A narastająca irytacja prowadzi do agresji. Co widać, słychać i czuć.

Bo to za mało. Bo gej w atmosferze obojętności chce wejść w niedzielę do pubu z małżeńską obrączką, czeredką "swoich" dzieci i jeszcze najlepiej będąc po mszy w stanie łaski uświęcającej. Bo gej chce być taki sam jak my. Przecież gej wcale nie chce być gejem.

Wielu ekspertów - dotyczy to również Tygodnika Powszechnego - przedstawiało analizy, z których wynika, że współczesna Polska osiągnęła dobrostan, jakiego nigdy wcześniej nie było. Mamy bezpieczne granice, zatrudnienie jest powszechnie dostępne a płace całkiem przyzwoite. Pamiętam, że jeszcze pod koniec ubiegłego wieku geje zwykle nie przyznawali się do swoich preferencji seksualnych ponieważ groziło to brutalną reakcją otoczenia ( co niektórzy hetero mogli dopuścić się realnej przemocy wobec gejów ). Podobno diabeł niczego tak nie cierpi jak społecznego pokoju. Ponieważ ciężką pracą osiągnęliśmy w Polsce wysoki dobrostan więc diabeł musi to zniszczyć. Robi to za pomocą ludzi, którzy Kościół katolicki omijają szerokim łukiem oraz tzw postępowych katolików, którym udało się wmówić, że jesteśmy chorym społeczeństwem wymagającym pilnej, bolesnej terapii.

ale i na to, że diabeł nienawidzi LGBT. Wszak Jezus kocha LGBT i tęczę; gdyby był na Ziemi, chodziłby na parady równości, a kiedy skłonności LGBT realizują się w łóżku, jest wprost rozczulony i wyciąga rękę do błogosławieństwa. Ależ przez Niego ten szatan nie cierpi LGBT. Kusi wszystkich ludzi do heteroseksualizmu, ale z tą małą grupą nic nie wychodzi, nie ma do niej dostępu, widać że homoseksualizm jest z Ducha Świętego. O jak diabeł nienawidzi tych wszystkich gejo-, bi- i trans-zachowań - on przecie kocha, gdy kobiety i mężczyźni łączą się w pary i zakładają rodziny, będące podstawowymi komórkami wspólnoty religijnej. No więc diabeł wie jak się mścić, drażnić i być skutecznym - szczuje KK na LGBT. Gdyby Antychryst był między nami, założyłby sutannę i z ambony ogłosił że czyny homoseksualne są sprzeczne z prawem naturalnym i są nieuporządkowane ze swej natury. Tak by rzekł, a jakże!

Jak sobie z dziobków słodzicie, i jacy znawcy? cóż Jezus i Bóg, Wam niepotrzebny, wszak wszystko wiecie lepiej. Pełnymi garściami zaczerpnęliście z drzewa poznania dobra i zła i jesteście jako Bóg, znacie wszelkie odpowiedzi, wiecie kto dobry kto zły? Diabła macie w pełni rozpracowanego, Boga i Jego zamysły też. Tylko dać Wam jeszcze owocu z drzewa życia i będziecie Bogami;p

ja od ponad 20 lat żyję sprawami Boga, diabła i Biblii, jak ty żyjesz czytaniem TP i poznawaniem zamysłów Sporniaków, Okońskich i teologini Zuzy. Każdy z nas dzieli się owocami ze swojego sadu, kochany...

Jak pan pozna Żyda na plaży? Bardzo mnie to intryguje.

Przydarzyło mi się, że byłem na plaży naturystów....

"Przydarzyło mi się, że byłem na plaży naturystów...." - gdzie pan żeś się mu przyglądał? :ROTFL

To wina ewolucji, że samce się ze sobą porównują. Samice zresztą mają podobnie.

Rywalizacja z innymi mnie nie specjalnie interesuje (może to wina odstąpienia od katolicyzmu z mojej strony?), zatem wolę podziwiać dzieło stworzenia u istot których widok sprawia mi przyjemność, niż zadręczać się zazdrością lub pychą patrząc na atrybuty którymi nie jestem zainteresowany.

hi... Dobre, plainduncan.

"Zawsze mnie to zastanawiało: dlaczego słuszny gniew miałby być grzeszny?" Sam gniew nie jest grzeszny. Gniew to spontanicznie pojawiąca się w nas emocja, nie podlegająca ocenie moralnej. Ocenie takiej podlegają: myśli, słowa i działania podjęte pod wpływem gniewu, które mogą być niezwykle destrukcyjne.

Kiedyś to byli prawdziwi mężczyźni. Raczej nie bez przyczyny przed wojną mawiano: "Każdy ułan z Żytomierza gołą dupą zgniata jeża."

Problem z LGBT sprowadza się do takiej sytuacji: przychodzi gej do LGBT i mówi że chce podążać za Chrystusem, więc postanawia żyć we wstrzemięźliwości i czystości seksualnej. A LGBT na to: nie osądzaj nas i nie potępiaj! Taka to jest rozmowa i szkoda czasu na takie dyskusje. Sami się potępiają i proszą, by inni, co tego tak naprawdę nie czynią, nie robili. Niech proszą diabła, żeby ich nie potępiał. To beznadziejne, bo ten gość właśnie to ma na celu, ale niech uklękną i próbują przebłagać. To byłoby duchowo bardzie fair.

Biblijna nierządnica nie słychać by błagała o wybaczenie grzechów, wystarczyło że uniesieni pychą mądrale chcieli ją potępić i zabić, Jezus wykazał im że ich grzechy są co najmniej tak samo poważne, że nie mają prawa jej potępiać. Jezus ją ocalił i odpuścił jej grzechy,nic nie wiadomo by tak samo łatwo odpuścił pysznym mądralom gotowym potępiać cudze grzechy. Jak wielką trzeba mieć w sobie pychę by mówić Bogu co jest fair a co nie? Prędzej zaufam nimfomance lesbijce niż pysznemu mądrali któremu się wydaje, że jest Bogiem i jako taki ma prawo osądzania cudzych win (zwłaszcza takich które nie wyrządzają krzywdy innym). Jestem nikim, jestem pustym kamieniem, moja modlitwa pewnie nic nie znaczy, ale bywa, że modlę się za zagubione dusze, w tym własną, ale z pychą "świętoszków" w tym świecie nie chcę mieć nic wspólnego, jak będzie w przyszłym? Absolut zadecyduje, ale jeśli Bóg jest taki jak wpierają "świętoszki" to w imię jakiejkolwiek elementarnej sprawiedliwości domagam się nicości dla własnej duszy, a oni niech idą do upragnionego "raju" u boku ich "Boga", doprawdy ciekawym jest jak długo w tym "swoim raju" będą szczęśliwi? :P ale niech mają.

W Ewangelii nie piszą, że chcieli potępić cudzołożnicę z pychy, przyprowadzono ją zaś do Chrystusa zamiast ukamienować od razu, bo szukali powodu by go oskarżyć. Cudzołóstwo było karane ukamienowaniem, bo takie było prawodawstwo Mojżesza, proroka Boga (KPwt, KKp). Ostatecznie Chrystus zwrócił się do nierządnicy, by nie grzeszyła więcej, tamtym zaś uświadomił coś, czego jeszcze nie rozumieli, choć jak widać, dobrze czuli. Można nawet postawić kwestie, czy Chrystus interweniowałby siłą, gdyby się zdecydowali ukarać grzesznicę. To oni za nim chodzili, nie On, a kiedy spytali, czy maja ją ukamienować, nic nie odpowiedział, nawet nie patrząc na nich – mogli więc odpuścić, zawrócić i ukamienować za miastem. P.S. Istotą diabła jest to że domaga się nicości w imię sprawiedliwości pojętej przez swą anielską naturę. Bawi mnie to ciągłe przytaczanie historii z cudzołożnica albo fragmentu że Chrystus jadał z celnikami i nierządnicami. Widać, że tzw. poganie tylko tyle czują i rozumieją z całej Ewangelii, wolą nie cytować trudniejszych słów, bo te już wymagają nie tylko rozumienia, ale wiary albo odwagi duchowej. Nie jesteś Chrystusem Hugin, więc daj sobie spokój z rozmowami ze świętoszkami, bo nie dasz sobie rady, tylko się okpisz. Tak chętnie byś ich pochwycił na sprzeczności i obłudzie i oskarżył. jesteś takim samym „świętoszkiem” jak ci, których tak nazywasz i jeszcze w imię „elementarnej sprawiedliwości”. Dla faryzeuszy „elementarną sprawiedliwością” było prawodawstwo Mojżesza, dane od Boga. Teraz walczyliby z Jezusem to w imię humanistycznej filozofii. Co zresztą czynią…

Swoją pychą sam się osądziłeś, ja jestem tylko pustym kamieniem, Ty jesteś jako Bóg, wiesz wszystko. Taka pewność siebie jak Twoja towarzyszy tylko albo "prorokom Pana" albo osobom o zaburzeniach psychiatrycznych. Zapominasz o jednym z przesłania Jezusa, Jezus kochał ludzi, wszystkich, nierządnice, faryzeuszy, wszystkich. Ty kochasz kogokolwiek? Ktokolwiek Ciebie kocha? Jak wielką trzeba czuć pustkę w sobie by zdołać wyhodować w sobie tak wielką pychę? Osobiście wolę być dla Ciebie "ośmieszającym się diabłem" niż kimś kto podziela Twoją prze oświeconą wiarą. Zaprzestaję z panem jakichkolwiek dyskusji, by nie karmić pana przeolbrzymiej pychy, dla pana dobra. Amen. ps. Plainduncan nie jest w tak komfortowej sytuacji, Jego pozwolę sobie czasem zaczepić ;p

Śmieszność diabła (abstrahując od tej głupiej,czyli kulturowej) jest dla nas tajemnicą, ale śmieszność jego podopiecznych jest jak najbardziej jawna Hugin, ale Ty jak widze aspirujesz to tytułu, którym obdarzali faryzeusze samego Chrystusa. I kto jest pyszny? ;) Aż mi zachciewa zacytować Wokulskiego, który powiedział Karskiemu, że jest w nim tyle demona, ile trucizny w zapałce (ale to były czasy, kiedy zapałki były fosforowe, a więc jedna miała tyci trucizny). Hugin, nie przesadzaj więcej z tym retorycznym wizerunkiem diabła w moich oczach. Już lepiej jest, gdy nazywasz się pustym (aj, frazeologia) kamieniem. Nie mam nic przeciwko.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]