Żebyś to w sobie podważała

MARTA, katoliczka i lesbijka: Moja wspólnota, mówiąca o Bożej miłości, nie chce pytać: co u ciebie? Co czujesz? Kim jesteś? Nie wchodzi w mój świat, a jeśli już, to jako kolonizator: „My ci powiemy,...

Reklama

Żebyś to w sobie podważała

Żebyś to w sobie podważała

24.06.2019
Czyta się kilka minut
MARTA, katoliczka i lesbijka: Moja wspólnota, mówiąca o Bożej miłości, nie chce pytać: co u ciebie? Co czujesz? Kim jesteś? Nie wchodzi w mój świat, a jeśli już, to jako kolonizator: „My ci powiemy, co jest dobre, gdy wyrzekniesz się grzechu”.
Pikieta „Kraków mówi NIE homofobii!”, październik 2016 r. BEATA ZAWRZEL / REPORTER
P

PRZEMYSŁAW WILCZYŃSKI: Poda Pani swoje imię i nazwisko?

MARTA: Bardzo bym chciała. Choćby po to, by dać sygnał: „Nie boję się”. Tyle że to historia nie tylko o mnie.

Także o rodzicach, o babci. Im już Pani powiedziała.

Bałam się. Kilka lat wcześniej po raz pierwszy nie poszłam przed Bożym Narodzeniem do spowiedzi. Mama położyła się. Płakała. Mówiła, że nie będzie świąt. Że oddalam się od Kościoła. Teraz czułam, że ta rozmowa musi odbyć się szybko. Że to jakby przepaść, nad którą muszę przeskoczyć. Choć nie wiedziałam: spadnę czy może może znajdę się po drugiej stronie.

Co miało być po drugiej stronie?

Ulga.

Siedzieliśmy, rozmawialiśmy: mama, tata i ja. Że w ogródku wywaliło się drzewo, że babcia posadziła to i tamto. Patrzyłam na zegarek, myślałam: to tylko kilka minut...

A z drugiej strony: żaden egzamin w życiu...

25704

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Z jednej strony wierna, swoim przekonaniom z drugiej kochająca bliźniego. Dla mnie związek homoseksualny, to związek grzeszny. Nie mam tu żadnych wątpliwości. Jezus Chrystus kochał grzeszników, ale nie aprobował ich grzechu. Mam nadzieję, że KK nigdy nie zaakceptuje twojego grzechu i nie nazwie go błogosławieństwem. Mówię to wprost. Są kościoły, które grzech błogosławią, zresztą dobrze o tym wiesz. Cóż zatem mogę ci radzić, przecież właściwie wszystko nas dzieli. Paradoksalnie pozwolę sobie użyć słów Jana Pawła II z Częstochowy, gdzie może zresztą byłaś w liczbie pojedynczej. Wymagaj od siebie, nawet wtedy, gdyby od ciebie nie wymagano. Być może kiedyś, gdy staniesz po drugiej stronie, tego samego życia, Bóg, który jest Miłością to, jakoś doceni.Jeszcze jedno. Twoi rodzice bardzo cierpią,a ty tego nie rozumiesz. Zresztą zawsze będą cierpieć. Nie oczekuj od nich akceptacji. Może z czasem dojrzą do tolerancji. Tolerancja to nie jest akceptacja, gwoli przypomnienia. Tego bardzo im i tobie życzę. Bo tobie też potrzebna jest cnota tolerancji w stosunku do tych, którzy nie aprobują twojego systemu wartości.Pozdrawiam i obiecuję czasem wspomnieć cię Bogu w moich niezdarnych modlitwach.

Bóg bezpłciowy, ponadludzki. Kim jesteśmy, żeby wiedzieć, jak ocenia nasze człowieczeństwo? Marcie życze siły i - z czasem - radości, z tego, kim jest. To prezent, jaki daje Bogu: akceptacja tego, jaką ją stworzył. Z poznania prawdy o sobie, a także z miłości do siebie i drugiego człowieka nigdy nie może wyniknąć nic złego. PS DRU, dobrze, jest jednak mieć wtąpliwości :-)

Ano jego stworzeniami, które nazywa swoimi Dziećmi, a siebie naszym Ojcem. Kim jesteśmy, żeby nie wiedzieć? Analfabetami trzymającymi w ręku Biblię?

Bóg chrześcijaństwa, czyli wcielony w Jezusie, nie jest bezpłciowy ani ponadludzki. Akceptacja takiego swojego postępowania (bo mówimy o czynach, a nie "orientacji" czy innych rzeczach niezależnych od woli), które jest fundamentalnie nie do zaakceptowania według nauki kościoła, oznacza religijne zerwanie z kościołem. Oczywiście można pozostać "katolikiem kulturowym", czyli de facto sympatyzującym outsiderem wobec wspólnoty wiernych. Tym bardziej nie musi i nie powinno oznaczać to zerwania z ludźmi, z którymi jest się związanym nie tylko i nie przede wszystkim przez kościół: rodziną, przyjaciółmi, sąsiadami itp. Ale domaganie się, żeby kościół zreformował swoje nauczanie moralne dla "akomodacji" związków jednopłciowych... No, sorry. Nie da się zrobić koszernej pizzy z szynką wieprzową i jeszcze żółtym serem. Btw, nawet "sakramentalne małżeństwo homoseksualne" nie rozwiązałoby wszystkich "problemów" LGBT, bo jak niby ma "B" afirmować swoją tożsamość - czyli czymś różnić się od hetero- lub homoseksualisty - w związku ściśle dwuosobowym? ;)

Da się! A Jezus (jeden z Trójcy, której doprawdy ciężko przypisac płeć - choć to temat trzeciorzędny) wielokrotnie pokazywał, jak nasza ludzka logika rozmija się z boską. Myślę, że spokojnie by ogarnął koszerną pizzę z szynką. I takiej miłości - czasem nielogicznej - wymaga także od nas.

Ano, skoro mamy porzucić ludzką logikę, a boska z definicji nie za bardzo jest nam dostępna, to mogę tylko zacytować bohatera filmu "OSS 117. Rio nie odpowiada": "Pourquoi ne pas rêver d'une réconciliation entre juifs et nazis?". Czemu nie mielibyśmy marzyć, że kiedyś Żydzi i naziści się pojednają?

Czemu nie? :-)

skąd wiesz, co Pan Bóg "ogarnia" i czego wymaga? Wszak, kim jesteśmy by to wiedzieć? Che, che… By the way: rozminąć się z Jego logiką, to jedno, ale rozminąć z Logosem to drugie. Lepiej uważaj na antychrysta, czyli fałszywego Chrystusa. Czasem warto mieć wątpliwości..:)

Kochany, religia bez edukacji jest totalitaryzmem, miej to na uwadze, nim zaczniesz wykluczać i napiętnować człowieka. Ucz się.

Tylko dlaczego związek homoseksualny to jest grzech? Po przeczytaniu artykułu nie widzę żadnej winy w pani Marcie.

Wolę kochać to, co widzę, niż obawiać się tego, co sobie wyobrażam. I niech to będzie powrót do właściwego tematu, czyli wołania Marty o zainteresowanie, nie zamiatanie pod dywan, nie odrzucanie i nie stygmatyzowanie. W tym miejscu nie mam wątpliwości. To wołanie o postawę chrześcijańską.

Dokładnie tak! Mnie bardzo smuci, bardzo oburza to, że najwięcej hejtu widzę w mediach społecznościowych moich znajomych, głęboko wierzących? Jak można mówić, że się jest Jego uczniem, jednocześnie obrzucając błotem BRACI i SIOSTRY? Bóg nas kocha wszystkich tak samo, nieważne czy jesteśmy homo, hetero, Ojcem Świętym czy Adolfem Hitlerem...

Tylko hejterów Pan Bóg nie kocha? A jeśli ich też, co skąd ten smutek i oburzenie? Czy nie powiedziano wam: "bądźcie i wy doskonali jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski"?

i to mocno [tak, dobrze się Pan domyśla]

Życie jest krótkie. Masz prawo być szczęśliwa i żyć tak, jak Ci serce podpowiada. Kieruj się najważniejszą zasadą:miłości bliźniego. Jeśli starasz podchodzić do innych ludzi z miłością, szacunkiem, nikogo nie krzywdzisz, nie oszukujesz, nie sprawiasz cierpienia, to wszystko jest OK. Bądź szczęśliwa.

Najważniejsza zasada: kochaj Pana Boga swego. Życie w zgodzie z Bogiem to na pewno nie jest chodzenie za głosem swego serca. I jak można być szczęsliwym, jeśli się żyje w iluzji, nawet jeśli ona przynosi ulgę? Pani Joanna chyba zapomniała, że największą szkodę, cierpienie, kłamstwo i brak szacunku człowiek sam sobie funduje...

Czy to hetero czy homoseksualnym ludziom potrzeba do pełnego uczestniczenia w życiu kościelnym tylko jednego w tej seksualnej sferze: żadnego sexu poza małżeństwem czyli innymi słowy wstrzemięźliwość od seksualnych zachowań naturalnych i nienaturalnych (namiastkowych). Te wymagania dotyczą wszystkich chrześcijan. Też takich obarczonych kalectwem a takim jest właśnie m.in. homoseksualizm (kalectwem, gdy homoseksualność nie jest objawem jakichś wyleczalnych zaburzeń). Swoje kalectwo czy siebie w kalectwie trzeba uszanować, choć powoduje ono wiele cierpień. Ale kalectwo nie przeszkadza przecież miłości, normalnej ludzkiej miłości, pełnej uczuć, czułości, przyjaźni, mistyki. Kalectwo takie uniemożliwia tylko seks ale opuszczona żona też pod względem seksualnym jest okaleczona i w sferze seksualnej musi uszanować brak możliwości bycia seksualnie blisko. Ale wszystkie inne sfery są jak najbardziej otwarte. 1/3

bez wahania nazwę go ciężkim umysłowym kaleką

Ekspresja społeczna takich przyjaźni hetero czy homoseksualnych to sprawa kultury: obcałowywanie się chłopaków z dziewczynami, męża i żony czy przyjaciół w prze4strzeni publicznej jest ekshibicjonizmem i nie szanowaniem sfery intymności otoczenia, podobnie półnagie stroje, leginsy, obejmowanie się itp. Dyskrecja nie dlatego, że coś jest złe ale że jest intymne i szanuje się intymność otoczenia. W różnych kulturach ta sfera intymności jest różna ale to jest ważna sprawa. 2/3

Natomiast ideologia gejowska czyli LGBT+++ to trochę inna sprawa i mam wrażenie, że promowana przez osoby w większości hetero, wyuzdane, chamskie, rozpasane, agresywne - związane z neomarksistowskimi ideologiami zmierzającymi do „zniszczenia człowieka w człowieku”, antykatolickie i z natury transgresywne. Ale te ideologie z samym homo problemem związane w sposób nieistotny. 3/3

Pani „Marta”odnosi się do bliżej nieokreślonego, prywatnego Boga. Raczej wyimaginowanego, z którym nie ma prawdziwie duchowego kontaktu, a na pewno z którym nie da się skomunikować przez Biblię, czyli Słowo Objawione. Trudno mi się dziwić, bo biblijny, surowy i twardy, przekaz jest jednoznaczny i wydaje się być za ciasny, a nawet zamknięty dla serca spragnionego iść za swoimi uczuciami. Dodać do tego współczesną okaleczoną ludzkimi ograniczeniami formę tego przekazu w Kościele i faktycznie może się człowiekowi zrobić cholernie duszno. Brakuje tu zaufania Bogu, otwarcia się na Ducha Świętego w bramach Kościoła. Miłość jest jedna, jest nią Bóg i ona tylko może przeprowadzić przez ten ciasny korytarz do nowego świata w sercu, w którym nie ma rzeczy niemożliwych i jest wolność i radość z bycia takim jakim się jest, a jednocześnie bycia wiernym Bogu powstrzymując się (przez błogosławioną czystość i samotność) przed światem, który nęci łatwym i błędnym spełnieniem. Tak jak wyżej już powiedziano: wielu ludzi z normalną seksualnością wiedzie żywot samotniczy, wolny od seksualno-uczuciowych związków i wiedzie go w pokoju serca, a nawet radości, pomimo pragnienia znalezienia „drugiej połówki”. Nie traktujmy homoseksualistów jak upośledzonych, którym np. pozwala się moralnie na masturbację, bo nie są zdolni woluntarnie do samoopanowania się. Podkreślajmy ich godność jako dzieci bożych. I co z tego dla nich, że cały boży świat zaakceptuje ich plan życia? Szkoda na duszy i tak powstanie bez usprawiedliwienia.

ci wcale przecież liczni, a niektórzy wręcz fanatyczni przeciwnicy czegokolwiek co tylko można podłączyć pod LGBT z pewnością nigdy nie zastanawiają się nad tym, s k ą d u nich wzięła się niechęć, nienawiść czy wręcz obrzydzenie do wszystkiego, co w sferze związanej z seksem zostało o d g ó r n i e wytypowane do zwalczania - bo nawet nie to, że oni sami są inni, nieraz przecież noszą w sobie perwersje o jakich byśmy nawet nie pomyśleli, bo nic nie mają już przeciw ludziom o innym kolorze skóry, nauczyli się z grubsza tolerować inne religie, nie protestują kiedy kobiety uczą się, pracują, biorą udział w wyborach - nie zastanawiają się, bo może instynktownie czują, że pełnią rolę p i o n k ó w, klasycznych pożytecznych i d i o t ó w w rozgrywce, jaką ponad ich wolnymi od wątpliwości głowami wypowiedzieli wolności i prawom człowieka ich Panowie i Pasterze

Temat trudny i aktualny. Kościół Katolicki to organizacja z hierarchią ustanowioną przez samego Boga 2000 lat temu. Tak przynajmniej głosi ta organizacja. Nie ma obowiązku zgadzania się z nią. Można to zaakceptować lub nie. Stowarzyszenie wędkarzy ma prawo w statucie wpisać, że w pierwszy piątek miesiąca jego członkowie wędkują w żółtych kaloszach, a osoby o imionach zaczynających się na samogłoskę są zobowiązane do wstrzymania się od połowów w nieparzyste miesiące. Czy ktoś widzi w tym sens czy nie, inna sprawa. Są możliwe trzy postawy: dostosowanie się, opuszczenie stowarzyszenia, tkwienie w stowarzyszeniu łamiąc jego postanowienia, tylko że ta ostatnia postawa jest trochę schizofreniczna, a już ostatnią rzeczą, którą powinno się zrobić to obrażanie się na regulamin. Analogia oczywista. Moralność katolicka dla osób nieheterosteksualnych ma jedną receptę na życie codzienne: tkwienie we wstrzemięźliwości. Często moralność katolicka jest jawnie wbrew naturalizmowi, naturze, humanizmowi (gdzie naczelną zasadą jest niekrzywdzenie siebie i dążenie do unikania zadawania cierpienia istotą czującym), wbrew pokusie zaspokajania swoich naturalnych potrzeb dla pewnych typów neurohormonalnych. Ma prawo taką być, KK ma prawo potępiać czyny homoseksualne czy hetero seks pozamałżeński tak samo jak Świadkowie Jehowy mogą potępiać transfuzje krwi i przeszczepy, a Muzułmanie jedzenie wieprzowiny. Tylko niech w swojej propagandzie głoszą prawdę, że zobowiązują swoich wyznawców do trudnej ascetycznej drogi, a nie do ziemskiego życia pełnego beztroski, uśmiechów, braku napięcia czy frustracji.

bo po pierwsze ci sami sobie piszą regulamin, a po drugie nie narzucają go szachistom czy kolarzom - ja już nie wspomnę o jawnej obłudzie i hipokryzji tych, co w kościele te regulaminy tworzą i je do swych de facto biznesowych i politykierskich celów stosują - i proszę wybaczyć, ale pisanie o Bogu w tym kontekście uważam za pokpiwanie z niego i czyste bluźnierstwo, jeśli oczywiście kto w jego istnienie itede wierzy

Pani Marto, jestem niewierząca, ale przecież Wasz Bóg "jest miłością", więc jak można w ogóle myśleć, że odrzuci kogoś z powodu tego, że - albo w kim - ten ktoś się zakochał? Przecież gdyby to był Bóg, który chce unieszczęśliwiać swoje dzieci, to nie byłby dobrym ojcem i nie byłoby sensu go wyznawać. Skoro Pani wierzy w Boga i zależy Pani na nim, to znaczy, że wierzy Pani w jego dobroć. Trzeba iść swoją drogą z podniesioną głową, wierzyć w swoje prawo do szczęścia. Rodziny się nie wybiera, ale rozważyłabym ograniczenie kontaktów z koleżanką, która nie akceptuje Pani natury i każe Pani ją "podważać". Rozumiem, że rozmawia Pani z nią o tym w nadziei, że kiedyś zmieni zdanie, ale ona nie jest na to gotowa i tylko Panią dołuje. Lepiej ją poprosić, żebyście w ogóle nie rozmawiały na tematy osobiste, a jeśli się nie da - ograniczyć kontakt. Czasem tak bywa, że ktoś w gruncie rzeczy jest poczciwą osobą, ale potrafi bardzo ranić.

W katolicyzmie miłosierdzie Boga polega na tym, że pod pewnymi określonymi warunkami daje człowiekowi możliwość dostąpienia Zbawienia i daje ludziom możliwość uczestniczenia w sakramentach (oczywiście w ramach KK :)) aby mogli trwać w stanie łaski uświęcającej. Czasami, czasami manifestuje się w życiu codziennym dokonując na przykład uzdrowień, ale na to nie ma prawidłowości, czyni to Kiedy mu się podoba - podobnie jak zsyłanie chorób w celu kary, przygotowania do śmierci, wezwania do umartwienia itd. ps. Nie wyraziłem tu swoich przekonań.

Ubolewam nad tym jak ktoś ma źle ukształtowaną orientacje. Ja mam znajomych gejów i koleżanki les . To z reguły wspaniali ludzie o dobrych sercach. I wiem, że w życiu nie jest im łatwo. I zawsze będę się za nich modlił. Bóg będzie nas sądził po uczynkach a nie koniecznie po orientacji. Więc pamiętaj o jednym droga koleżanko , że warto być dobrym człowiekiem. A Bóg rozumie więcej niż ci się wydaje. W końcu jest najmądrzejszy i jesteś jego dzieckiem. A Ojciec rozumie swoje dzieci. To on cię stworzył i po części jest odpowiedzialny za twoje słabości. Orientacja to tylko wypadek przy pracy. Bo masz wolną wolę. Specjalnie dla ciebie kawałek (link) . I trzymam za ciebie kciuki. ===> https://www.youtube.com/watch?v=70j133q1Inw

I głowa do góry!!! Ludzie borykają się z źle ukształtowaną orientacją od zalania dziejów. Jezus sam powiedział tylko prawda was wyzwoli. I cenię szczerość. I mam nadzieje, że w życiu spotkasz się z tolerancją prawdy, którą o sobie szerzysz. I nie będzie to powodem wielkiego zgorszenia. Nic co ludzkie nie jest nam obce. I ja nie czuje się tym zgorszony. Bóg uczynił cię wolną. I rozumie ciebie!! Wiadomo jak powstawały ewangelie. Bóg kocha ciebie taką jaka jesteś i ja ciebie akceptuje i rozumiem. Wiem, że kościół przyjął po części filary (naukę), która dyskryminuje pewne odchylenia od przyjętych norm. Nikt z nas Bogiem nie jest. I to zostawimy Bogu. To człowiek stworzył nauczanie kościoła. A Bóg miedzy jednym złem a drugim wybrał mniejsze zło w trosce o gatunek i właściwy jego rozwój. Możesz poczuć się odtrącona przez kościół ale nigdy nie czuj się odtrącona przez Boga. To on jest Bogiem a apostołowie to ludzie, którzy utrzymywali że są głosem Boga (przez niego natchnieni). Apostołowie troszczyli się o właściwe ukierunkowanie stada. Pokazywanie im ścieżki do świętości. Orientacja to tylko orientacja. Kierunek wyładowywania popędu nic więcej. I niech nie stoi ci na drodze ta orientacja w byciu lepszym człowiekiem. Bo do tego dążyli apostołowie i święci kościoła. Nie spodziewali się, że ich słowa i nauki będą wykorzystywane do siania uprzedzeń i nienawiści, bo inaczej budujemy im groby s pobielane. I to kościół zrobił. Apostołowie jeśli istnieje życie po śmierci to do dziś ponoszą odpowiedzialność za to co zostawili tu na ziemi. Mam na myśli nauczanie. I Bogu muszą się za pewne kwestie tłumaczyć. Bo bawili się w Boga. Chrystus powiedział jasno : „Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni; nie potępiajcie, a nie będziecie potępieni; odpuszczajcie, a będzie wam odpuszczone.” (Ewangelia wg św. Łukasza 6, 37). Bo wszyscy jesteśmy ułomnymi ludźmi, którzy starają się być lepszymi ludźmi. I tego ci życzę!! ========> https://www.youtube.com/watch?v=QdmxdmHoF94

Najchętniej bym cię przytulił i powiedział ci że wszytko będzie ok, bo wiem, że jesteś z tym sama (linkiem zobrazuje myśli) =======> https://www.youtube.com/watch?v=Zh3v0vyGkuI

Nie tak dawno duże emocje wzbudzał wywiad z anonimową żoną katechety, teraz podobnie jest z anonimową lesbijką... Dziś tak łatwo być bohaterem...

anonimowym komentatorem :) Pozdrawiam Szanownego Pana

... za pozdrowienia.Życzę wszystkiego dobrego !

że podzieliła się z nami swoją poruszająca historią. Mam nadzieję, że w końcu przebije się do naszej świadomości prawda, iż inny nie znaczy grzeszny. Przy okazji zauważę, że niezależnie od obecnego stanowiska kościoła katolickiego człowiek wierzący i tak na końcu zawsze odwołuje się do swojego sumienia. Wierzy przy tym, że decyzje podjęte w zgodzie z sumieniem mają w sobie Boże sprawstwo. Pani Marto, proszę się modlić, zaufać Bogu i postępować w zgodzie ze swoim sumieniem. Pozdrawiam Panią bardzo serdecznie.

MARTA, katoliczka i lesbijka. Tak woła w nagłówku, autor artykułu. Bardzo to nośne i chyba o to chodzi. Pytanie do autora artykułu i samej MARTY. Gdyby Marta nie była lesbijką, lecz kobietą heteroseksualną, to też autor napisałby : MARTA, katoliczka i heteroseksualna? Do końca nie wiem, lecz zakładam że nie. Gdyba to heteroseksualna Marta, żyła w stałym nie sformalizowanym związku, to też rozgrzeszenia by nie dostała, dokładnie, tak samo jak Marta lesbijka. Marta lesbijka z tego artykułu sama siebie stygmatyzuje, by wszem i wobec, pokazać, jak bardzo jest nieszczęśliwa i szykanowana. Podejrzewam, to ma budzić litość i współczucie z jednej strony i atak na bezduszny KK z drugiej strony. Ostatnio w stolicy, otwarto pierwszy hostel, dla odrzuconych gejów i lesbijek. Zgodnie z szumna kartą podpisana przez prezydenta Trzaskowskiego. Niby wszystko jest ok. Tylko pytam się, jak ktoś jest odrzucony w rodzinie a nie jest gejem ani lesbą, to pomocy tam nie dostanie? Chyba tak. I to jest wszystko dobrze. Środowiska lgbt, same się stygmatyzują a potem głosem wielkim wołają, gore, gore...

w realizacji strategii przeciw KK - wiadomo, że walka rozgrywa się na poziomie duchowym zakrytym wyraźnie dla nich. TP jest uwiedzione wizją analogii z czasami sufrażystek, które w imieniu kobiet najpierw podniosły głowę a następnie rozpoczęły marsz ku akceptacji i należnym prawom. Oni nie potrafią rozeznać duchowo lgbt prądu, więc posługują się kalkami i schematami historycznymi. To kres ich horyzontu.

w realizacji strategii walki KK o utrzymanie swej władzy, dominacji, przywilejów i wpływów - wiadomo, że walka rozgrywa się na poziomie czysto materialnym, zakrytym wyraźnie dla nich

niepokornym i nich tak zostanie. Ja nie ze wszystkimi poglądami reprezentowanymi w TP, się zgadzałem czy zgadzam,lecz to inny temat. Temat który opisuje autor artykułu wspólnie z Martą, jest obecny. To nie jest wymysł. Bez względy na to, jaki mamy do niego stosunek. W naszym polskim KK, mamy dużo tytułów prasowych i bardzo dobrze. Jednak mało jest tytułów, które by szły pod prąd. Mamy teraz w Kościele inny czas, ten stary Robercie, już nie wróci i dobrze zresztą. Duch Święty, działa wszech i wobec. Najpoważniejszym problemem przed którym stoi Kościół, dziś, teraz, jutro jest, moim zdaniem oczywiście, jest dopasowanie przepowiadania do obecnych czasów, przy zachowaniu Skały Słowa. Każdy kto rozmywa Skałę Słowa, niszczy Kościół świadomie, lub nieświadomie, każdy kto traktuje Kościół, jak oblężoną twierdzę, de facto szkodzi Kościołowi. Tego chcą nasi wrogowie, którzy istnieli, istnieją i będą istnieć. Aż, jako uczy Pismo, wypełni się czas. Dlatego moim zdaniem TP, powinien być obecny w każdej polskiej parafii, ponieważ zmusza do myślenia,jak wiemy tak nie jest. Bo niektórzy nasi biskupi, wolą miernych ale wiernych.

be yourself ✺ https://www.youtube.com/watch?v=jyzd7bHwlK0

Wiem,że to banały,ale Pan Bóg nas wszystkich kocha i chce byśmy byli szczęśliwi.Według słów Franciszka Pan Bóg jest miłością tylko miłością.Masz prawo być szczęśliwa,a ci co nienawidzą lub nie akceptują Ciebie są od Niego dalej niż ty.Przepraszam za banały.

Były homoseksualista idzie na cały świat i głosi Ewangelię! Andrew Comiskey doświadczył homoseksualizmu a dzięki uzdrowieniu i nawróceniu ewangelizuje. Jest mężem i ojcem czwórki dzieci. Jest twórcą programu "Strumienie Życia" - http://strumieniezycia.pl . Zobacz jego niezwykłe świadectwo uzdrowienia - część 1: https://youtu.be/31nQSTRn-ag i część 2: https://youtu.be/gXX7GIW8_DI

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]