Mała wielka książka

Powtórne po ćwierćwieczu spotkanie z niezwykłą prozą Mandelsztama.

11.06.2018

Czyta się kilka minut

 /
/

Tytułowy „Zgiełk czasu” i związana z nim „Teodozja” oraz „Znaczek Egipski”, utwory powstałe i opublikowane w latach 20. minionego wieku, są – jak pisze Ryszard Przybylski – „oryginalnym i fascynującym dyptykiem o zmierzchu carskiego imperium”, stanowiącym zarazem eksperyment artystyczny, który do dzisiaj nie stracił świeżości.

O dramatycznej biografii Mandelsztama, zmarłego w 1938 r. w łagrze Wtoraja Rieczka pod Władywostokiem, pisałem tu niedawno w związku ze znakomicie przygotowaną przez Jerzego Czecha edycją wspomnień wdowy po poecie. Polskie wydanie „Zgiełku czasu”, przygotowane równie starannie, ma też powikłane losy. Jak pisze Renata Lis, najpierw był przekład Ignacego Szenfelda, gotowy do druku w 1967 r. Potem Szenfeld wyemigrował, a co gorsza – zaczął pracować w rosyjskiej rozgłośni Radia Wolna Europa, więc jego nazwisko znalazło się na indeksie. Przetłumaczony na nowo przez prof. Przybylskiego, największego naszego mandelsztamoznawcę, „Zgiełk...” miał się ukazać w 1970 r. – i znów zatrzymała go cenzura, tym razem powodem był skandal wywołany ogłoszeniem na Zachodzie (nie bez udziału polskiego uczonego) wspomnianej książki ­Nadieżdy Mandel­sztam. Trzeba było poczekać jeszcze 24 lata – a początek lat 90. nie był dla takich odkryć najlepszym czasem...

Bo to nadal jest odkrycie. Proza wyzwolona z rygorów gatunkowych, świat portretowany po zmierzchu tradycyjnej, XIX-wiecznej powieści, obraz konstruowany z fragmentów. Jakby dysharmonia gwałtownie zmieniającej się rzeczywistości domagała się radykalnej zmiany pisarskiej formuły. „Chcę śledzić stulecie, zgiełk i kiełkowanie czasu” – pisze Mandelsztam. W „Znaczku Egipskim” majaczy wprawdzie zarys fabuły, ale równocześnie spotęgowana została zasada „poetyckiej przeistaczalności materiału słownego” (Przybylski). Następstwem obrazów rządzą brawurowe asocjacje znaczeniowe i dźwiękowe, marginesy narracji wypierają jej główny nurt. Surrealistyczny poemat prozą? Jednak nie, raczej poetycka opowieść – jak tłumaczy Renata Lis – „o latach, kiedy konało Imperium Rosyjskie: o tym, jak świat najpierw dziwnie znieruchomiał, a potem nagle zaczął się chaotycznie poruszać, niczym wywikłany z pęt niebezpieczny olbrzym”. ©℗

Osip Mandelsztam, ZGIEŁK CZASU. Przełożył, posłowiem i komentarzami opatrzył Ryszard Przybylski. Wstęp do nowego wydania napisała Renata Lis. Wydawnictwo Sic!, Warszawa 2018, ss. 280.

Dziękujemy, że nas czytasz!

Wykupienie dostępu pozwoli Ci czytać artykuły wysokiej jakości i wspierać niezależne dziennikarstwo w wymagających dla wydawców czasach. Rośnij z nami! Pełna oferta →

Dostęp 10/10

  • 10 dni dostępu - poznaj nas
  • Natychmiastowy dostęp
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Autorskie newslettery premium
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
10,00 zł

Dostęp kwartalny

Kwartalny dostęp do TygodnikPowszechny.pl
  • Natychmiastowy dostęp
  • 92 dni dostępu = aż 13 numerów Tygodnika
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Autorskie newslettery premium
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
79,90 zł
© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]
Tomasz Fiałkowski, ur. 1955 w Krakowie, absolwent prawa i historii sztuki na UJ, w latach 1980-89 w redakcji miesięcznika „Znak”, od 1990 r. w redakcji „TP”, na którego łamach prowadzi od 1987 r. jako Lektor rubrykę recenzyjną. Publikował również m.in. w… więcej

Artykuł pochodzi z numeru Nr 25/2018