Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Mag codzienności

Mag codzienności

20.07.2010
Czyta się kilka minut
"Wszystkich dziś ciekawość budzi, / kto jest najszczęśliwszym z ludzi. / A ja mówię, że nad pana, / najszczęśliwszy los furmana" - tak rozpoczyna się sławny przebój "Mazowsza" w niezapomnianym wykonaniu Stanisława Jopka. Za Marylą Rodowicz z kolei cała Polska śpiewała: "Jadą wozy kolorowe taborami, / jadą wozy kolorowe wieczorami...". To jedna z tych piosenek, o której autor tekstu mówił, że "chwyciła".
A

Antologia najlepszych i najciekawszych tekstów, jakie w minionym półwieczu napisano o autorze "Odczytania popiołów", to zarazem punkt wyjścia do podjęcia na nowo rozmowy o pisarzu wciąż niedocenionym.

Mowa oczywiście o Jerzym Ficowskim, chociaż słowo "oczywiście" nie jest w tym przypadku oczywiste. Ilu z nas wie o tym kolejnym, najmniej może znanym wcieleniu jednego z najważniejszych poetów ostatnich lat? Poety, który wciąż czeka na należne mu miejsce na literackiej mapie wiersza, w szkolnym kanonie i nade wszystko w świadomości czytelników.

"Wcielenia Jerzego Ficowskiego" to liczący prawie osiemset stron tom w opracowaniu Piotra Sommera, który we wstępie analizuje mechanizm zaniechań i przeoczeń krytyki wobec bohatera książki. Sommer starał się wybrać najlepsze i najciekawsze teksty, które napisano o Ficowskim w ciągu ostatniego półwiecza, ze świadomością, że "najlepszość i najciekawszość nie muszą iść ze sobą w parze". Pierwszy rozdział, "Poeta", gromadzi najważniejsze recenzje i szkice o kolejnych tomach Ficowskiego; drugi, "W prozie", jest próbą charakterystyki jego twórczości prozatorskiej; trzeci dotyczy przekładów; czwarty, o wymownym tytule "Wśród swoich", opisuje jego prace poświęcone Schulzowi, Wojtkiewiczowi i Cyganom; piąty przypomina najważniejsze rozmowy z autorem, które stają się istotnym autokomentarzem.

Najstarsze teksty pochodzą z końca lat 50., ostatnie ukazały się już po śmierci poety. Wśród autorów, wnikliwych i uważnych czytelników tej twórczości, odnajdziemy takie nazwiska jak Arnold Słucki, Julian Przyboś, Anna Kamieńska, Jan Józef Lipski, Artur Międzyrzecki, Michał Sprusiński, Henryk Grynberg, Wisława Szymborska, Ryszard Matuszewski. I warto podkreślić, że nie były to lektury koleżeńskie...

Jerzy Ficowski (1924-2006) był ucieleśnieniem twórcy uniwersalnego, człowiekiem instytucją - poetą, prozaikiem, eseistą, autorem monografii o jednym z największych malarzy polskich, tłumaczem, odkrywcą i edytorem listów i nieznanych rękopisów, jak również prac graficznych Brunona Schulza, znawcą kultury oraz folkloru cygańskiego i żydowskiego. W każdej z tych dziedzin można utworzyć kilka podgrup i odgałęzień, w każdej wskazać pionierskie i ponadczasowe publikacje. Programem całej swojej twórczości uczynił "ratunek od niepamięci".

Od początku życia związany był z Warszawą. W młodości żołnierz Armii Krajowej i uczestnik powstania warszawskiego, po którego upadku trafił do obozów jenieckich na terenie Niemiec, do Polski powrócił w 1945 roku. Na UW studiował filozofię i socjologię. Na przełomie lat 40. i 50. wędrował z taborem cygańskim; doświadczenia tamtego czasu przełożyły się na kilka książek, w tym monografię "Cyganie na polskich drogach", oraz kilka edycji przekładów wierszy cygańskiej poetki Papuszy. Chociaż pisano o nim "poseł Cyganów polskich, obrońca ich praw", nie obyło się bez kontrowersji - starszyzna cygańska miała mu za złe, że zdradził jej tajemnice.

Od lat podążał "tropami mistrzów", za których uważał Schulza, Wojtkiewicza i Leśmiana. Określał ich mianem Trzech Królów, którzy dali nam mirrę, kadzidło i złoto. Od młodości, od pierwszego hołdowniczego listu z 1942 roku, który wysłał do Schulza (list nie dotarł już do adresata, zabitego w listopadzie 1942 r. w drohobyckim getcie), do końca rekonstruował dzieło Czarnoksiężnika z Drohobycza. Zwieńczeniem tej pracy stał się tom "Regiony wielkiej herezji i okolice. Bruno Schulz i jego mitologia" (2002) oraz edycja "Księgi listów" Schulza. Wojtkiewiczowi poświęcił monografię "W sierocińcu świata"; o Leśmianie książki nie napisał, opublikował jednak przekład jego rosyjskich juweniliów poetyckich - "Pochmiel księżycowy", który ukazał się w 1987 roku, w setną rocznicę urodzin poety. Wśród tłumaczeń Ficowskiego znalazły się również wiersze Federica Garcii Lorki oraz wybory ludowej poezji żydowskiej i rumuńskiej. Tom gromadzący najważniejsze jego przekłady, "Mistrz Manole i inne przekłady", ukazał się w 2004 roku w starannym opracowaniu Jakuba Ekiera i Piotra Sommera.

Jako poeta Jerzy Ficowski debiutował w 1948 roku tomem "Ołowiani żołnierze". Tom ostatni, "Pantareja", ukazał się w 2006 roku, tuż przed śmiercią autora, i nie licząc wyborów, jak również kilkunastu zbiorów wierszy dla dzieci, był szesnastym w jego dorobku. Jest wśród nich tłumaczone na kilkanaście języków "Odczytanie popiołów", tom poświęcony pamięci o Zagładzie.

Za swoje zaangażowanie opozycyjne ("Memoriał 59", KOR) zapłacił kilkuletnim zakazem druku. W roku 1983 w rozmowie z Wojciechem Wiśniewskim ("Piszę dla moich bliskich dalekich") mówił: "Wcześniej uprawiałem poetycką »praktykę sakralną« i był to, pierwotnie, zapewne obrządek bardziej pogański, magia egzystencjalna. Teraz wkroczyła w nią historia, a siłą sprawczą pisarstwa stało się obok wyobraźni - sumienie. To były »chrzciny« mojej poezji". Podkreślał, że nie znosi poezji kostiumowej, nie cierpi stylizacji. Zamiast "wierszy w perukach" bliższa była mu "naga poezja" Różewicza, chociaż w młodości zafascynowany był Tuwimem.

Krytycy przez wiele lat nie dostrzegali poezji Ficowskiego bądź ją marginalizowali. Za moment graniczny Piotr Sommer uważa rok 1999, kiedy to Fundacja Pogranicze przyznała poecie - jako pierwszemu - tytuł Człowieka Pogranicza. Pojawiły się wówczas wybory i wznowienia jego książek, nowe teksty krytyczne, w Sejnach zorganizowano seminarium. Wtedy też - najpierw w "Tygodniku Powszechnym", potem jako posłowie do książki "Wszystko to czego nie wiem" - ukazał się ważny tekst Sommera, omawiający kategorie języka i czasu w poezji Ficowskiego. Sam Ficowski mówił wtedy: "ogromnie jestem mu wdzięczny, że miał odwagę intelektualną sformułować diagnozy, oceny i opinie, co dla niektórych mogły zabrzmieć jak dowcip".

Wydane teraz "Wcielenia" stanowią kontynuację mądrego upominania się o pisarstwo autora "Śmierci jednorożca". "Przypadek Ficowskiego - czytamy we wstępnym szkicu Sommera - to przeoczenie do kwadratu: tuzy miały do czynienia z pisarzem o wielu kompetencjach, wybitnym w każdej dziedzinie, jaką się zajmował, również na niwie pozapoetyckiej, na której uprzedził wszystkich - i zrobił w jakimś sensie więcej, niż było do zrobienia; niż można było przed Ficowskim sądzić, że da się zrobić. Czy wielu innych wzięło na siebie taką pracę domową i wykonało ją w takim stylu?".

Pomysł, aby zebrać i przypomnieć rozproszone głosy krytyczne, ułożyć je w spójną opowieść, okazał się trafny i potrzebny. Powstał przy tym świetnie skonstruowany przegląd krytycznoliterackich języków epoki. Sommerowi bez wątpienia zazdrościć można stylu i swobody, z jaką potrafi myśleć i pisać o literaturze. "Wcielenia" nie pretendują do bycia jedynie słuszną wykładnią poetyckiego świata Ficowskiego. To bardziej katalog pytań, a równocześnie wskazanie w recepcji tej twórczości miejsc pustych, wciąż domagających się uzupełnienia. Przykładem - brak tekstów o Ficowskim jako autorze wierszy dla dzieci czy piosenek. Warto pamiętać, że autor "Furmana" był również kierownikiem literackim "Mazowsza".

Najnowsza książka wydawnictwa Pogranicze jest nie tylko kolejną, świetnie opracowaną edytorsko i zilustrowaną - fotografie bohatera tworzą tu osobną narrację - publikacją poświęconą duchowemu mistrzowi ośrodka w Sejnach. Dzięki Piotrowi Sommerowi stanowi ona także świetny punkt wyjścia do podjęcia na nowo rozmowy o poecie. Oby spełniły się przeczucia samego Ficowskiego, który w jednym z wierszy napisał o sobie: "ja, nieodrodny syn zbiegu okoliczności".

Wcielenia Jerzego Ficowskiego według recenzji, szkiców i rozmów z lat 1956-2007 Wybrał, opracował i wstępem opatrzył Piotr Sommer. Sejny 2010, Pogranicze.

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]