Ludzie i maszyny. Rusza kolejna edycja śląskiej Industriady

INDUSTRIADA 2026 pokaże przemysłowe dziedzictwo Śląska inaczej niż zazwyczaj: przez ludzi, pamięć, dawne zakłady, nowe technologie i obiekty Szlaku Zabytków Techniki.
Czyta się kilka minut
Muzeum Hutnictwa Cynku – Walcownia w Katowicach // fot. Adam Rostecki
Muzeum Hutnictwa Cynku – Walcownia w Katowicach // fot. Adam Rostecki

Michał Sowiński: Czym właściwie jest Industriada? Przypomnijmy dla osób spoza regionu śląskiego.

Dorota Pociask-Frącek: Industriada to święto Szlaku Zabytków Techniki. Sam Szlak funkcjonuje w województwie śląskim od lat i skupia dziś ponad 40 obiektów. Raz w roku te miejsca spotykają się we wspólnym programie, tworząc największe wydarzenie poświęcone dziedzictwu przemysłowemu regionu.

Na początku Industriada była mocno związana z odwiedzaniem obiektów poprzemysłowych: kopalń, hut, elektrowni, dawnej infrastruktury technicznej. Dziś to coś więcej. W ostatnich latach coraz ważniejsza stała się opowieść: o pamięci, tożsamości, doświadczaniu regionu i o ludziach, którzy z tymi miejscami byli związani.

Śląski przemysł bardzo często kojarzy się z kopalniami, hutami i ciężką infrastrukturą. Industriada pokazuje jednak, że ta historia jest znacznie bardziej różnorodna.

Tak, i to jest jedna z najważniejszych rzeczy, które chcemy pokazywać. Oczywiście kopalnie, huty czy elektrownie są bardzo ważną częścią tej opowieści, ale Szlak Zabytków Techniki to także osiedla patronackie, kolej wąskotorowa, drukarnie, browary, zakłady związane z porcelaną, włókiennictwem czy innymi gałęziami lżejszego przemysłu.

Muzeum Śląskie w Katowicach // fot. Adam Rostecki

W ostatnich latach na nowo odkrywamy te obiekty. Widzimy, że dawne przestrzenie przemysłowe mogą dziś łączyć funkcję usługową, edukacyjną i kulturotwórczą. Dobrym przykładem jest Porcelana Śląska: miejsce, które pozostaje zarządzane przez firmę, ale nie ogranicza się wyłącznie do działalności komercyjnej czy wynajmu przestrzeni. Stało się także miejscem kultury.

To pokazuje szerszą zmianę. Przeszliśmy od myślenia o rewitalizowanych obiektach jako miejscach, które się po prostu zwiedza, do myślenia o nich jako przestrzeniach, w których mogą działać galerie, muzea, instytucje kultury, usługi i wydarzenia. Nadajemy im nowe funkcje, ale nie odrywamy ich od historii.

W tym roku Industriada po raz pierwszy odbywa się w formule dwudniowej. Skąd ta zmiana?

To był postulat samych operatorów. Przy tak dużej liczbie miejsc i wydarzeń jeden dzień okazywał się za krótki: obiekty konkurowały o publiczność, a uczestnicy nie byli w stanie zobaczyć wszystkiego, co ich interesowało. Dwudniowa formuła pozwala lepiej rozłożyć program i uniknąć dublowania wydarzeń. Chodzi też o to, żeby Industriada nie była tylko jednorazowym świętem, ale zachętą do powrotu na Szlak Zabytków Techniki przez cały rok.

Tegoroczne hasło imprezy brzmi „Twarze przemysłu”. Jak je rozumieć?

To hasło nie zostało narzucone odgórnie. Spotkaliśmy się z operatorami i przedstawicielami obiektów Szlaku Zabytków Techniki, rozmawialiśmy o tym, co jest dziś ważne, na co chcemy zwrócić uwagę, jakie tematy najmocniej wybrzmiewają. I właśnie podczas tego spotkania wypracowaliśmy hasło. 

Przez lata mówiło się o Industriadzie wyłącznie w kontekście zwiedzania obiektów poprzemysłowych, bardzo często opowiadano przede wszystkim o maszynach, technologiach, budynkach, infrastrukturze. 

Osiedle Nikiszowiec w Katowicach // fot. Adam Rostecki

Chcemy przesunąć uwagę na ludzi. Na tych, którzy ten przemysł tworzyli, którzy pracowali w kopalniach, hutach, elektrowniach, na kolei, w zakładach włókienniczych. Ale także na tych, którzy wciąż żyją w cieniu przemysłu i odczuwają jego konsekwencje.

Dla mnie „Twarze przemysłu” mają kilka poziomów. Pierwszy jest bardzo dosłowny: to twarze górników, hutników, kolejarzy, włókniarzy, energetyków. To także twarze całych rodzin, których życie było zorganizowane wokół zakładu pracy. Chcemy więc przejść od opowieści o obiekcie do opowieści o doświadczeniu człowieka.

Drugi poziom dotyczy różnorodności przemysłu. Kiedy mówiło się o przemyśle na Śląsku, najczęściej myślano o przemyśle ciężkim. Tymczasem wokół niego istniał cały świat społeczny: migracje, praca kobiet, kultura robotnicza, domy kultury, ogródki działkowe, życie sąsiedzkie. Każda kopalnia czy huta miała swoje zaplecze społeczne. Tam nie tylko pracowano, tam toczyło się życie.

Jest jeszcze trzeci poziom, związany z transformacją. Upadek wielu zakładów, zamykanie kopalń, zmiana modelu pracy oznaczały dla wielu rodzin konieczność znalezienia sobie nowego miejsca. Szczególnie tam, gdzie zawód górnika czy hutnika przechodził z pokolenia na pokolenie. To także jest część tej opowieści.

A przemysł współczesny?

Przemysł na Śląsku nie zniknął, tylko się zmienił. Mamy nowe technologie, ośrodki badawcze, zaplecze naukowe, innowacje, nowe media. Zmienia się więc także myślenie o dziedzictwie przemysłowym. Dla mnie było oczywiste, że przygotowując program „Rozruch maszyn” i spektakl multimedialny Ksawerego Kaliskiego „Creatio continua”, musimy odwołać się nie tylko do historii, ale też do nowych technologii. Możemy o sztucznej inteligencji mówić pozytywnie albo krytycznie, ale na pewno nie możemy jej lekceważyć. Dzisiejsza Industriada powinna więc łączyć pamięć o dawnym przemyśle z pytaniem o przyszłość technologii i pracy.

Ważnym miejscem tegorocznej edycji będzie Bielsko-Biała. To miasto trochę śląskie, trochę osobne, z własną silną historią przemysłową. Dlaczego właśnie tam zaplanowano otwarcie Industriady?

Wybór Bielska-Białej był dla nas dość naturalny. Po pierwsze dlatego, że jest w tym roku Polską Stolicą Kultury. Po drugie, Bielsko-Biała wnosi do tej opowieści bardzo ważny wymiar. To historia włókiennictwa, fabryk, rzemiosła, miejskiej nowoczesności. Dzięki temu od razu pokazujemy, że przemysłowe dziedzictwo regionu jest dużo bardziej zróżnicowane, niż często się wydaje.

Zakończenie odbędzie się natomiast w Muzeum Hutnictwa Cynku w Katowicach, czyli w Walcowni. Skąd ten wybór?

Walcownia jest miejscem bardzo wyrazistym, także symbolicznie. W tym przypadku ważnym kontekstem jest serial „Ołowiane dzieci” Macieja Pieprzycy, który zwraca uwagę na trudne dziedzictwo przemysłu, jego wpływ na zdrowie, środowisko i życie lokalnych społeczności. Dyrekcja Muzeum chciała wykorzystać ten moment, żeby pokazać także działania prowadzone dziś wokół Walcowni.

Górnośląskie Koleje Wąskotorowe w Bytomiu // fot Adam Rostecki

Dla mnie bardzo ważne jest również to, żeby co roku różne obiekty miały szansę stać się miejscem otwarcia albo zakończenia Industriady. Nie chcemy, żeby największe wydarzenia artystyczne odbywały się zawsze w tych samych, najbardziej rozpoznawalnych ośrodkach. Szlak Zabytków Techniki tworzą również mniejsze miejsca i one także powinny mieć możliwość zaprezentowania swojego programu, swojej historii i swojej publiczności.

Czyli ta mroczniejsza strona przemysłowego dziedzictwa również jest częścią opowieści?

Oczywiście. To nie jest opowieść wyłącznie o sukcesie. Nie chcemy pokazywać przemysłu w sposób jednowymiarowy, kolorowy, pozbawiony trudnych tematów. Film Macieja Pieprzycy zwrócił uwagę na kontekst zdrowotny: na życie przy zakładach przemysłowych, przy osiedlach robotniczych, w pobliżu miejsc pracy, które dawały zatrudnienie, ale niosły też konsekwencje dla ludzi i środowiska.

Mam poczucie, że hasło „Twarze przemysłu” otworzyło wiele podobnych wątków. Kiedy rozmawialiśmy z operatorami obiektów, okazało się, że oni sami zaczęli szukać wspomnień byłych pracowników, sięgać do archiwów społecznych, zbierać fotografie rodzinne. W ten sposób przemysł przestaje być tylko wielką strukturą, a staje się historią konkretnych osób, rodzin i lokalnych wspólnot.

Ważny jest też język śląski i lokalne tożsamości. Coraz częściej mówimy o tym, że historia przemysłu była opowiadana nie tylko przez dokumenty, ale też przez rodzinne wspomnienia, opowieści kobiet, pamiętniki, lokalne narracje. Dobry przykład to praca Moniki Glosowitz „Pamiętniki kobiet z rodzin górniczych”, gdzie kobiety opowiadają o pracy na kopalni albo o życiu przy kopalni. Osiedla robotnicze, takie jak Nikiszowiec czy w Czerwionce-Leszczynach, tworzyły bardzo zwarte, trwałe społeczności. Nawet jeśli przemysł miał bolesne konsekwencje, to jednocześnie tworzył miejsca do życia, budowania relacji, wzajemnej zależności i wsparcia.

Nowe technologie kształtują dziś przemysł zupełnie inaczej.

Dlatego ważne jest pytanie, jak współczesny przemysł żyje z lokalną społecznością. Jeżeli powstaje nowy zakład, nowe centrum technologiczne czy badawcze, to warto pytać nie tylko o inwestycję, produkcję i miejsca pracy, ale też o relację z dzielnicą czy miastem. Co społeczność lokalna ma z tego, że taki zakład powstaje właśnie tam? Czy przekłada się to na zatrudnienie mieszkańców? Czy tworzy nowe więzi? Czy buduje odpowiedzialność za miejsce? Technologia się zmienia. Coraz więcej procesów wykonują zaprojektowane maszyny, automatyczne systemy, nowe rozwiązania. Ale wartością nadrzędną zawsze pozostaje człowiek.

Wymieńmy zatem kilka kluczowych miejsc tegorocznej Industriady.

W tym roku w imprezie bierze udział 48 obiektów Szlaku Zabytków Techniki, w 30 miejscowościach. Przygotowano ponad 400 wydarzeń: koncerty, spektakle, wystawy, działania edukacyjne i animacje. To rzeczywiście bardzo duża skala.

Instytut Korfantego po raz pierwszy przygotowuje „Rozruch maszyn”, który odbędzie się 12 czerwca. Zapraszamy wtedy do Galerii Szyb Wilson w Katowicach, na Nikiszowcu. To miejsce również znajduje się na Szlaku Zabytków Techniki, a jego historia związana jest między innymi z dawną łaźnią górniczą. Sam „Rozruch maszyn” dobrze pokazuje, jak tego typu obiekty można dziś adaptować do działań kulturotwórczych.

Na Szlaku mamy także Zabytkową Kopalnię Ignacy, Muzeum Śląskie, Muzeum Górnictwa Węglowego w Zabrzu, elektrownie, stacje wodociągowe, browary i wiele innych obiektów. Każdy z nich opowiada trochę inną historię przemysłu i regionu.

Dlatego zachęcam, żeby przed Industriadą wejść na stronę wydarzenia i sprawdzić program poszczególnych obiektów. 12, 13 i 14 czerwca będzie się działo naprawdę dużo, więc każdy może znaleźć coś dla siebie.

To już 17. edycja Industriady. Przez ten czas wydarzenie stało się jedną z rozpoznawalnych marek województwa śląskiego. Co udało się dzięki niej osiągnąć?

Szlak Zabytków Techniki i Industriada stały się ważną częścią turystyki kulturowej województwa śląskiego. To jedna z tych opowieści, które pozwalają zobaczyć region inaczej niż przez najbardziej oczywiste skojarzenia. Udało się zbudować markę wydarzenia, na które przyjeżdżają nie tylko mieszkańcy województwa, ale także turyści z innych części Polski, Czech czy Niemiec. Kiedyś weekendowy wyjazd na Śląsk, żeby zwiedzać obiekty poprzemysłowe, nie był czymś oczywistym. Dziś to się zmieniło. Zależy nam jednak nie tylko na frekwencji podczas samej Industriady. Chcemy, żeby uczestnicy odkryli Szlak i wracali do tych miejsc przez cały rok. Widać to także podczas Forum Dziedzictwa Kultury Przemysłowej: osoby spoza regionu często są zaskoczone, ile ciekawych historii kryją Katowice i jak zielone jest to miasto.

To rzeczywiście często zaskakuje osoby, które przyjeżdżają tu pierwszy raz.

Jednym z takich mocnych doświadczeń była wizyta studyjna na hałdzie w katowickiej Kostuchnie. Hałda, czyli ślad po kopalni, jest dziś zielona, kolorowa. Lech Majewski nakręcił tam zdjęcia do filmu „Młyn i krzyż”. Kiedy goście wchodzą na szczyt i widzą góry, zmienia im się perspektywa. Industriada pokazała, że to dziedzictwo nie jest tylko lokalną ciekawostką, ale może być jednym z najważniejszych języków opowiadania o regionie.

W tym roku Instytut Korfantego przygotowuje także własne wydarzenie w ramach „Rozruchu maszyn”. Co będzie można zobaczyć 12 czerwca?

Bardzo zależało mi na tym, żeby Instytut Korfantego przygotował coś samodzielnie. Dlatego produkujemy duże widowisko multimedialne autorstwa Ksawerego Kaliskiego. To artysta związany z nowymi mediami, pod którego auspicjami otwiera się w tym roku na Akademii Sztuk Pięknych w Katowicach kierunek poświęcony właśnie nowym mediom.

Podczas „Rozruchu maszyn” po raz pierwszy pokażemy spektakl multimedialny z użyciem robotów i technologii robotycznych. Chcemy w ten sposób pokazać, że nowe technologie są ważne, ciekawe i przyszłościowe, ale jednocześnie za nimi zawsze stoi człowiek. To człowiek wymyśla koncept, projektuje, pracuje twórczo, naciska guziki, podejmuje decyzje.

Wspominała Pani także o zdjęciach, które mają towarzyszyć tej opowieści. Dokumentowanie dziedzictwa przemysłowego to dziś osobny temat?

Zdjęcia będą bardzo ważnym dopełnieniem. W Instytucie pracuje z nami Adam Rostecki, który robi fenomenalne fotografie. Mam poczucie, że one mogą świetnie uzupełnić tekst i pokazać przemysłowe dziedzictwo nie tylko jako temat historyczny, ale także jako doświadczenie wizualne, estetyczne. W Instytucie Korfantego działa również Digitarium, czyli dział zajmujący się digitalizacją dziedzictwa materialnego i niematerialnego. Digitalizujemy kościoły, kopalnie, huty, ale także opowieści. Staramy się zapisywać to, co jeszcze można przekazać młodszym pokoleniom. Te materiały trafiają później do Śląskiej Biblioteki Cyfrowej. Być może za kilka pokoleń ktoś do nich wróci, doceni naszą pracę i po raz kolejny odkryte zostanie wielowymiarowe piękno Śląska. 

Rozmawiał Michał Sowiński 


PODPISY DO ZDJĘĆ:

Górnośląskie Koleje Wąskotorowe w Bytomiu
Jedna z najbardziej rozpoznawalnych pamiątek po przemysłowej infrastrukturze Górnego Śląska. Przez lata kolej wąskotorowa łączyła huty, kopalnie, elektrownie i inne zakłady przemysłowe, tworząc gęstą sieć transportową regionu. Dziś Górnośląskie Koleje Wąskotorowe działają jako atrakcja turystyczna: w sezonie można przejechać historyczną trasą z Bytomia do Miasteczka Śląskiego.

Muzeum Hutnictwa Cynku, Walcownia w Katowicach
Walcownia w katowickich Szopienicach dobrze oddaje skalę i surowość dawnego zakładu przemysłowego. Muzeum opowiada historię hutnictwa cynku w oparciu o zachowany ciąg technologiczny produkcji blachy cynkowej, z walcarkami, nożycami i maszynami parowymi. W kontekście tegorocznej Industriady to miejsce szczególnie ważne, bo właśnie tutaj zaplanowano finał wydarzenia.

Muzeum Śląskie w Katowicach
Muzeum Śląskie działa na terenie dawnej kopalni „Katowice”, zamienionej w nowoczesną przestrzeń kultury. Część ekspozycji znajduje się pod ziemią, a dawne budynki pokopalniane tworzą dziś ważny element muzealnego kompleksu. Jednym z najważniejszych punktów jest szyb „Warszawa II”, z którego można oglądać Strefę Kultury i panoramę Katowic.

Osiedle Nikiszowiec w Katowicach
Nikiszowiec to zabytkowe osiedle robotnicze powstałe na początku XX wieku dla pracowników kopalni „Giesche”. Ceglana zabudowa, podwórza i zwarty układ urbanistyczny przypominają, że przemysł organizował nie tylko pracę, ale także codzienne życie całych dzielnic. Dziś Nikiszowiec pozostaje jednym z najważniejszych symboli robotniczej historii Katowic i dobrze uzupełnia opowieść Industriady o społecznym zapleczu przemysłu.

 


Dodatek do „Tygodnika Powszechnego” 24/2026

Redakcja: Michał Sowiński 

Opieka wydawnicza: Anna Pietrzykowska

Proj. graf.: Marek Zalejski

Skład: Zuzanna Kardyś

Fotoedycja: Jacek Taran

Zdjęcie na okładce: Górnośląskie Koleje Wąskotorowe w Bytomiu // Adam Rostecki / materiały prasowe partnera

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29,90 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru Nr 24/2026

W druku ukazał się pod tytułem: Ludzie i maszyny