Wiśniewski, Mandaryna i milenijna Polska. Za czym naprawdę tęsknimy

Wywołanie nostalgii za dawnymi czasami nie byłoby możliwe bez pozytywnych skojarzeń. Do wspomnień o milenijnej Polsce przyciąga nas aura obietnic.
Czyta się kilka minut
Marta Wiśniewska Mandaryna i Michał Wiśniewski podczas finału programu „Jestem jaki jestem". Przylep pod Zieloną Górą, 12 czerwca 2004 r. // Fot. Marcin Łobaczewski / REPORTER
Marta Wiśniewska Mandaryna i Michał Wiśniewski podczas finału programu „Jestem jaki jestem". Przylep pod Zieloną Górą, 12 czerwca 2004 r. // Fot. Marcin Łobaczewski / REPORTER

Od profilu miasta Konstantynów Łódzki, przez popularnego w internecie księdza Sebastiana Picura, po Mateusza Morawieckiego oraz dziesiątki profili firmowych – wszyscy poczuli się zobowiązani, by nawiązać do wiadomości o tym, że popkulturowi idole początku milenium, Marta „Mandaryna” Wiśniewska i Michał Wiśniewski, postanowili dać sobie drugą szansę. 

Wiśniewski i Mandaryna. Czy piekło naprawdę zamarzło

Dla przypomnienia: ekstrawagancki lider Ich Troje oraz piosenkarka i choreografka w 2003 r. zawarli transmitowany przez telewizję ślub w lodowej kaplicy w Kirunie – było to wydarzenie niespotykane jak na nasz ówczesny showbiznes. Trzy lata później rozstali się, a ewentualny powrót nawet najczujniejsi plotkarze uważali za mniej prawdopodobny niż zamarznięcie piekła. Ale najprawdopodobniej stało się, a zatem internet reaguje. 

Nie chodzi tylko o to, że słynna para to ludzie ze sporym dystansem do własnej sławy – oboje zdecydowanie potrafią z siebie żartować. Takie są przede wszystkim prawa tzw. marketingu w czasie rzeczywistym. Widoczność marki zwiększa się, gdy sieć reaguje na aktualne wydarzenia.

W epoce zależności wobec algorytmicznych trendów coraz mniej zasadnie brzmi pytanie „co to zjawisko mówi o naszej rzeczywistości”. Jest odwrotnie – to, o czym się dyskutuje, często zostaje wykreowane, a potem niesie się jak samospełniająca przepowiednia. Także obecna nostalgia za pierwszą dekadą bieżącego milenium wydaje się nieco pospieszana przez działy marketingu. 

Przeszłość kusi fałszywą niewinnością

Choć cykl powrotów do kolejnych dekad i recyklingu mód to naturalne zjawisko w kulturze, to w tym przypadku nadal zbyt łatwo przypominają się ciemniejsze strony tamtych czasów. Wczesne lata 2000. to bowiem nie tylko epoka dzwonków na telefony komórkowe i reality shows, ale także dwucyfrowego bezrobocia, wymuszonej emigracji zarobkowej i dwukrotnie wyższych niż dziś statystyk przestępczości.

Przeszłość często kusi wizją czasów bardziej niewinnych. Można tak pomyśleć i o latach 2000. – w końcu dopiero w 2006 r. w języku polskim pojawił się termin „celebryta”, szokowało nazwanie kogoś publicznie zerem (Leszek Miller do Zbigniewa Ziobry). Równie wiele mamy przykładów, że ani rozrywka (przypomnijmy sobie jury „Idola”), ani życie codzienne (głośne sprawy nękania nauczyciela w Toruniu czy samobójstwa Ani z Gdańska) jednak takie nie były.

Ale wywołanie nostalgii nie byłoby możliwe bez autentycznych pozytywnych skojarzeń. Pamięć zbiorowa nie działa precyzyjnie: myli daty, zlewa ze sobą fragmenty dekad i skupia się na trudno mierzalnej aurze czasów. A tym, co może przyciągać do wspomnień o milenijnej Polsce, jest aura obietnicy zmiany na lepsze. 

Czego zazdrościć sobie z przeszłości

Zwłaszcza z wejściem do UE i przyspieszającą cyfryzacją poziom życia zaczął się odczuwalnie poprawiać. Nadzieje pokładano także w dwóch młodych partiach na „P”, które miały przynieść powiew normalności i gotowości do współpracy.

Gdy rysuje się jakaś perspektywa, można wiele znieść i łatwiej się mobilizować. Obecnie mamy się zdecydowanie lepiej pod względem materialnym, żyjemy w nowocześniejszym kraju, ale dotkliwie brakuje nadziei i poczucia, że jest na co czekać. Tego można zazdrościć nam samym z przeszłości.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29,90 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz
1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł