Reklama

Lubi, nie lubi

Lubi, nie lubi

10.08.2020
Czyta się kilka minut
Kto mimo wyraźnego tu zaniku prawa grawitacji próbuje wciąż twardo stąpać po ziemi naszej, rozumie świetnie, że tematów do poważnych rozważań jest coraz mniej.
W

W zasadzie wszystkie poważne tematy są natychmiast infantylizowane i choć lubimy łatwość, są jednak granice, poza które wolelibyśmy z naszym delikatnym rozumem nie jeździć.

Sierpień to miesiąc, w którym najważniejsze są pomidory. Ktoś powie, z szalenie zaciętą miną, że jednak ważniejsza niźli rozmowa o pomidorach powinna być dyskusja, czy trzeba było iść na zaprzysiężenie prezydenta do parlamentu, czy tamże – mianowicie – nie należało chodzić. Otóż, jeżeli ktoś chciałby posłuchać, co mamy w tej sprawie do powiedzenia, to wyznajemy, że chętnie pobylibyśmy w polskim parlamencie z ciekawości. Jest to dziś miejsce skupiające najciekawsze umysłowości nie tylko w Polsce, ale chyba w Europie. Skorzystalibyśmy zatem z tego stanu zdumiewającego skupienia i byśmy poszli. A potem, gdy byłoby już po wszystkim, zamiast jałowo na Fejsbuku dumać, czy oto zrobiliśmy dobrze, czy źle, szybko...

3370

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Wydaje mi się, że w drodze do domu z parlamentu, jak nic wstąpiłbym do monopolowego, macanie pomidora na nic by się zdało. Być może nadchodzi jakiś wiekopomny kryzys, ale władzy on nie dotyczy, tak na zaś zaaplikują sobie podwyżki płac, a nam cen, bilans się wyrówna. Z maseczkami to ciekawa historia. Krąży po internetach zdjęcie Prezesa i przybocznych z maseczkami na twarzy. Jest drobny szczegół, który chyba umyka komentatorom. Otóż maseczki te mają zainstalowany zaworek zwrotny do wydychania powietrza, jak gość kichnie to tym zaworkiem bez przeszkód lecą plwociny na 2 metry we wszystkich kierunkach. Ważne by się komfortowo oddychało. Do cekolowania takie coś jest jak znalazł, ale znajomy medyk powiada, że chirurg przy zabiegu zakłada taką, aby nie pluć na pacjenta, czyli nie dla swojego komfortu, tylko tego nieboraka na stole. Bo w maseczkach idea taka, żeby nie pluć na innych, a gdy inni na nas pluć nie będą to sukces murowany. Oni tam pewnie u Szumowskiego i jego ziomków szukają podpowiedzi, a historia uczy, że ten gość o patogenach i ich rozłażeniu się nie ma pojęcia. Naturalną tego konsekwencją jest brak wiedzy na temat zapobiegania rozprzestrzeniania się tego świństwa. Poszli by jakiegoś felczera, czy weterynarza kontaktu pierwszego, siedzącemu na największym zadupiu i zlecili mu przeprowadzenie kampanii społecznej, po co te maseczki, byłoby super, a tak dupa.

Stary, dobry, mądry Nietzsche, na którego nieraz się jeszcze powołam, napisał, że stosunek kobiety do rzeczywistości jest racjonalny, bo opiera się na lubieniu lub nielubieniu czegoś, tylko mężczyznom się wydaje, że poddają rzeczywistość innym kryteriom. Z kolei Beksiński senior powiedział, że obraz albo mu się podoba, czyli jest fajny, albo nie i to cała filozofia krytyki. Pan Mancewicz jeszcze tego nie wie, jeszcze mu się wydaje, że ma ubogacony pryzmat...

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]