Lotnisko

„Przykra sprawa” – rzekł europoseł Ryszard Czarnecki na wieść o kłopotach europosła Protasiewicza i zatroskany dodał: „Będą mówić, że polski polityk się nachlał”.
Czyta się kilka minut

Niby święte słowa, ale jest to bezwzględnie opinia histeryczna. Pomijająca stan zastany. Nasza zagraniczna sława w kwestii chlania nie może podlegać poprzez działania europosła Protasiewicza żadnym wzmocnieniom. Jest to sława powszechna, sprawiedliwa, zasłużona i ugruntowana, ba, budząca na ogół szacunek ludów chlejących w krajach pozornie mniej chlejących.

Dlaczego pozornie? Otóż wszędy ludzie chleją po równo, taka jest prawda. Nasza osobnicza różnica – i w tym tkwi zagwozdka – objawia się grubym detalem: nachlani łacniej się gniewamy, jesteśmy nadpobudliwi symbolicznie, historycznie i godnościowo. Inne nacje też mają swoje charakterystyki. Nachlany Anglosas lubi się rozdziać do rosołu, a takoż rozdziany obowiązkowo paraduje i pokazuje swe klejnoty. Niemiec znajduje upust różnorakich napięć w kobiecym przebraniu, co szalenie rozśmiesza jego towarzyszy, Skandynaw szeroko pojęty, gwałtownie upada, a leżąc ryczy jak skaleczony renifer, Rosjanin zaś – wiadomo – po flaszce śpiewa dumki, tańcuje kazaczoka i beczy. Żaden z tych objawów nie jest jednak tak silnie specyficzny i niepokojący, jak pobudzenie gniewne, historyczne, symboliczne i godnościowe. Są to pobudzenia nieprzewidziane w procedowaniu służb porządkowych Zachodu, i dlatego traktowane są tam z niepokojem i nader surowo.

Symboliczne i historiozoficzne ejakulacje przykuwają też uwagę zagranicznych massmediów spragnionych czegoś nowszego, niźli tradycyjne poalkoholowe wybryki, spisywane na wołowej skórze przez pokolenia toksykologów, gastrologów i biegłych psychiatrów. Oto gdyby europoseł Protasiewicz zamiast rozdzierająco reagować na niemiecką mowę, miast historyzować, wzuł po prostu sukienkę, nie zostałby najpewniej skowany. Rzecz rozlazłaby się po kościach, w sali przylotów, wśród huczącego rechotu bundesfunkcjonariuszy z Frankfurtu nad rzeką Men.

Skoro już mówimy o chlaniu, co zresztą jest stałym elementem wielu karier osób publicznych, warto rzec słów kilka o okolicznościach. Widać od dawna, że lotniska i samoloty są dla rodaków miejscami trudnymi, wzmagającymi przeróżne lęki. W kraju miliona egzorcystów, codziennych obcowań i objawień o różnym charakterze, zjawisko unoszenia się przedmiotów cięższych od powietrza musi traumatyzować i frasować latającą od niedawna ludność oraz jej elity. Na frasunek dobry trunek – brzmi porada arcyklasyczna, nawiasem, jest to jedyny nasz wkład w praktykę światowej psychoterapii. I dlatego też – to domniemanie – naród na lotniskach jest silnie nawalony, a będąc nawalonym godnościeje, chamieje, symbolizuje i historyzuje. Takie to są proste fakty, wynikające z obserwacji terenowych i badań in vivo. Nikt tego nie bierze pod uwagę przy ocenianiu etologii u europosła Protasiewicza. Oczywiście trudno namawiać lud, by w imię zdrowia psychicznego zrezygnował z samolotów i przemieszczał się, ulegając sile grawitacji, czyli np. furką, jest to porada z gatunku tych poniewczasie, zwłaszcza w przypadku europosła.

Sprawa ostatnia, której należy się szkiełko i oko, to stosunkowo nowa, ale zauważalna ostatnio struktura objaśnienia przykrej przygody przez tzw. ofiarę losu. Wehikułem emocji u europosła i niedawno u posła Wiplera było wino. Ileż to razy trzeba wołać do Słowian, by zaniechali tego napoju, i pili to, do czego Pan Bóg ich uformował, osadzając lud ten poza limesem winnej latorośli, a na terenach obfitujących we wszelakie bulwy idealne na zacier.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 10/2014