List do Filemona (1)

Od pewnego czasu wraca do mnie myśl o potrzebie (może wręcz konieczności!) medytacji nad Listem do Filemona.
Czyta się kilka minut

To prawdziwy nowotestamentowy „okruch”: liczy sobie jedynie 25 wersetów. Ponadto skierowany jest do prywatnego człowieka (i jego najbliższej rodziny), który w Kościele nie pełnił żadnej „specjalnej” funkcji; przynajmniej nic o tym nie wiadomo (pewne jest tylko, że w jego domu zbierała się na liturgię lokalna wspólnota – nawet nie wiemy gdzie: w Kolosach? W Laodycei? Jeszcze gdzie indziej?).

A jednak… Chrześcijanie od początku byli przekonani, że ten najbardziej prywatny list św. Pawła niesie w sobie przesłanie (objawione!) istotne dla całego Kościoła.

Głównym tematem listu jest sprawa Onezyma – niewolnika, który zbiegł z domu Filemona, najprawdopodobniej okradając przy tym swego pana. Po ucieczce odnalazł przebywającego w więzieniu Pawła (być może licząc na obronę ze strony człowieka, któremu jego pan zawdzięczał wiarę). Apostoł – ciągle jeszcze „w kajdanach” – „zrodził go do wiary” (w. 10); dowiedziawszy się wszakże, iż jest niewolnikiem, zdecydował się odesłać go do pana.

W tym miejscu pojawia się z reguły pytanie o to, w jakiej mierze Paweł liczył na to, że Filemon wyzwoli Onezyma? Czy nie powinien mu tego wręcz nakazać? Czy chrześcijanie powinni się godzić z istnieniem ewidentnie niemoralnych struktur społecznych?

Paweł tymczasem niczego takiego nie pisze. Prosi natomiast, by Filemon przyjął swego Onezyma „do domu”, „już nie jako niewolnika, lecz więcej niż niewolnika, jako brata umiłowanego” (w. 12, 16). Najwyraźniej Apostoła interesuje nie tyle miejsce Onezyma w strukturach społeczeństwa i państwa, ale to, jakie mu się należy w społeczności Kościoła. W ówczesnym świecie niewolnik był nikim (a właściwie: niczym, gdyż traktowany był jak rzecz), nie posiadał żadnych praw. Czy tak samo miał być traktowany – niezależnie od swojego społecznego statusu – w gronie wierzących?

To jest pytanie, które z naciskiem stawia nam Franciszek (choćby w adhortacji „Evangelii gaudium”). To pytanie o wykluczonych – o tych, których nasze społeczeństwo wyrzuca na margines i traktuje jak „resztki” (ubogich, bezdomnych, bezrobotnych, biednych w rozmaitych wymiarach). Pytanie, które ostatecznie nie dotyczy tego, co potrafimy im „dać”, ani tego, w jaki sposób potrafimy się nimi w Kościele „zająć”? Ono dotyczy tego, jakie miejsce zajmują oni w Kościele. Czy traktujemy ich poważnie? Jako tych, którzy – niezależnie od swego statusu – mają nam coś do przekazania? Czy mogą nas czegoś nauczyć?

Na konferencji poświęconej „Evangelii gaudium”, która odbyła się tydzień temu w Warszawie, s. Małgorzata Chmielewska stwierdziła, iż „uciekamy od ludzi, którzy mogą nauczyć nas miłości”.

Nic nie wiemy o tym, czy Onezym został wyzwolony, czy nie; wczesna tradycja natomiast (św. Ignacy z Antiochii) mówi nam, że został biskupem w Efezie.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 44/2014