Reklama

Lektury pobożne

Lektury pobożne

21.04.2006
Czyta się kilka minut
I

I dzisiaj warto być chrześcijaninem

Dziękuję Znakowi za nowe wydanie starej książki Ratzingera "Wprowadzenie w chrześcijaństwo". Starej, bo napisanej w 1968 roku, a jednocześnie zaskakująco świeżej i aktualnej.

Gdy w latach 70. pracowałem jako duszpasterz akademicki, "Wprowadzenie" było moim podręcznikiem, szkołą zrozumiałego mówienia o sprawach wiary, kopalnią wiedzy dla mnie samego i do dzielenia się z innymi. Znak wydawał wtedy takie właśnie książki. Narzucone przez władze limity zmuszały wydawnictwo do selekcji pozytywnej. Wśród pozycji, które stanowiły bezcenną pomoc, tę książkę zaliczałem do najważniejszych.

Książka powstała z wykładów wygłoszonych w letnim semestrze 1967 roku w Tybindze przez czterdziestoletniego wówczas profesora Ratzingera. Wznowiono ją w roku 2000, gdy autor był już kardynałem i Prefektem Kongregacji ds. Nauki Wiary. "Gdybym dzisiaj miał jeszcze raz napisać »Wprowadzenie w chrześcijaństwo« - stwierdzał wtedy - doświadczenia ostatnich trzydziestu lat musiałyby znaleźć swe pełne odbicie w jego tekście (...) musiałbym też uwzględnić kontekst problematyki interreligijnej. Sądzę jednak, że nie popełniłem błędu, jeśli chodzi o główny kierunek: w centrum uwagi umieściłem pytanie o Boga i pytanie o Chrystusa, które zaowocowały »chrystologią narratywną« i wskazały miejsce wiary w Kościele. (...) Kościoła nie należy więc definiować, wychodząc od jego urzędników i jego organizacji, ale wychodząc od jego służby Bożej: jako wspólnotę stołu wokół Zmartwychwstałego, który wszystkich zewsząd gromadzi i jednoczy". Według Ratzingera historia Kościoła to nie historia instytucji, ale niezbadane dzieje świętych.

Może dlatego, że w centrum jest pytanie o Boga i Chrystusa, może dlatego, że wykład o Kościele wyprowadza autor z wiary w Ducha Świętego, "Wprowadzenie..." się nie zestarzało. Przecież i dziś, choć może inaczej niż wtedy, gdy książka powstawała, "mgła niepewności okrywa (...) pytanie o właściwą treść i sens wiary chrześcijańskiej", jak napisał ks. prof. Ratzinger w przedmowie do pierwszego wydania.

Wstęp do nowego wydania zatytułowany jest "Wprowadzenie w chrześcijaństwo - wczoraj, dziś, jutro". Świetnie napisany esej zawiera przegląd wydarzeń czasu, który upłynął od pierwszego wydania, takich jak próby sprowadzenia religii do sfery prywatnej i subiektywnej, powrót do religii i nowe postacie religijności, nowe sposoby pytania o Boga i Chrystusa, a więc teologia wyzwolenia, poszukiwania w mistyce różnych nurtów hinduizmu i buddyzmu "religii dla mnie", relatywizm religijny i w tym wszystkim pozornie niepasująca do nowoczesnego obrazu świata wiara w bóstwo Jezusa.

Wprowadzenie dopisane po latach do "Wprowadzenia..." nie jest erudycyjnym esejem naszpikowanym cytatami, w przeciwieństwie do książki nie ma w nim żadnych odnośników. To raczej podsumowanie przemyśleń wierzącego chrześcijanina, teologa, mędrca, spoglądającego na świat z tak wyjątkowego obserwatorium, jakim jest Kongregacja ds. Nauki Wiary. Tym bardziej godne uwagi jest to, że znaczna część konstrukcji tego tekstu opiera się na odwołaniu do bodaj jedynego, zacytowanego w tym tekście z imieniem i nazwiskiem autora - do Leszka Kołakowskiego.

"W swej drodze myślowej - pisze kard. Ratzinger - Leszek Kołakowski z naciskiem zwracał uwagę, że wykreślenie wiary w Boga koniec końców pozbawia etos jego podstaw - jakkolwiek by się starać tego uniknąć. Jeśli ktoś nie uznaje, że świat i człowiek pochodzą ze stwórczego rozumu, który swą miarę ma zapisaną w samym sobie i w który wpisuje się ludzka egzystencja, to pozostają mu jedynie »przepisy drogowe« ludzkiego zachowania, które można projektować i uzasadniać z punktu widzenia ich wartości użytkowej; to pozostaje mu jedynie kalkulacja skutków (...). Lecz jaki człowiek potrafi wyjść w swych sądach poza skutki widoczne w aktualnym momencie? (...) Na gruncie kalkulacji skutków nie może być mowy o nienaruszalności godności ludzkiej, ponieważ nic nie jest dobre czy złe samo w sobie".

Nie będę nawet próbował streszczać książki Josepha Ratzingera. Każdego, dla kogo pytania o wiarę w Boga, o Zmartwychwstanie Chrystusa, o świętość Kościoła, o prawdziwą wiarę wśród wielu religii są ważne, odsyłam do lektury, by wraz z autorem doszedł do konkluzji: "Istnieje zbawienie świata - to jest niezachwiana nadzieja, która podtrzymuje chrześcijanina i która sprawia, że i dzisiaj jeszcze warto być chrześcijaninem". Tak właśnie brzmi ostatnie zdanie.

Świadkowie przymuszeni do mówienia

Krzysztof Tadej, dziennikarz telewizyjny, realizator wielu programów o Watykanie i Janie Pawle II, autor wywiadu przeprowadzonego dla TVP z Benedyktem XVI, pierwszego w historii klasycznego wywiadu telewizyjnego z papieżem, nie ukrywa motywów, które mu przyświecały w przygotowaniu tej książki: "Kiedyś nastąpi taki dzień, gdy odejdzie ostatni świadek, który żył w czasach pontyfikatu Jana Pawła II. Pozostaną teksty, nagrania, zdjęcia, kasety, książki. Dlatego trzeba zachować to, co tworzył. Trzeba również zachować relacje świadków, by pokazać, jakim był człowiekiem, jak rozwiązywał różne trudne problemy, na czym polegała jego świętość". Może ta nieco brutalna szczerość ("opowiadajcie, zanim pomrzecie") okazała się źródłem sukcesu, bo zbiór rozmów-wspomnień o Janie Pawle II jego przyjaciół i najbliższych współpracowników jest sukcesem.

Najpierw rozmówcy. Można ich podzielić na dwie kategorie: takich, którzy wciąż, pytani i nie pytani, mówią o Janie Pawle II, i innych, dyskretnych, których nie widuje się w telewizji, a jeśli już, to trudno z nich coś wydobyć, bo są skrępowani, jakby onieśmieleni samym faktem, że wiedzą o Janie Pawle II więcej i panicznie obawiają się wynoszenia z tego tytułu własnej osoby. Powstaje więc ryzyko, że ci, co stale mówią, kolejny raz powtórzą to, co już wiele razy powiedzieli, i że ci, co nie mówią, nie ośmielą się wyjść poza ogólniki. Owszem, czasem się tak właśnie dzieje, ale w każdej z rozmów znajdujemy coś nowego.

Trudno tu przytaczać całą listę 24 rozmówców. Dla ilustracji niektórzy z nich: kard. Stanisław Dziwisz, ks. Tadeusz Fedorowicz (dawny wywiad z nieżyjącym już spowiednikiem biskupa, a potem kardynała Wojtyły), o. Jan Góra, Ludmiła Grygiel,

o. Konrad Hejmo, Jacek Hennel, Jerzy Kluger, ks. Mieczysław Maliński, br. Marian Markiewicz (zawiózł kardynała Wojtyłę na konklawe), ks. Mieczysław Mokrzycki i ks. Paweł Ptasznik (sekretarze Papieża), ks. Kazimierz Suder, ks. Józef Wójcik, bp Tadeusz Rakoczy (z archidiecezji krakowskiej, studia w Rzymie i kilka lat pracy w polskiej sekcji Sekretariatu Stanu), bp Zygmunt Zimowski (przez wiele lat pracownik Kongregacji ds. Nauki Wiary, częsty gość przy papieskim stole) i inni.

Tadej umie skłonić rozmówców do snucia wspomnień. Doniosłe i drobne wydarzenia, jakieś jakby od niechcenia rzucone przy obiedzie przez Jana Pawła II zdanie, żart, gest, nawet klimat papieskiego domu - wszystko układa się w obraz tego, czego wielcy i sławni biografowie nie byli w stanie uchwycić. Miałem szczęście o ten świat wokół Papieża się otrzeć, czasem być świadkiem tego, w czym oni - rozmówcy Krzysztofa Tadeja - uczestniczyli na co dzień. Czytając, czułem się przeniesiony w tamten czas, w tamte miejsca. Wśród powodzi książek o Janie Pawle II (która świadczy o niesłabnącej fascynacji jego osobą) ta jest wyjątkowa, nie da się jej porównać z żadną inną. Cieszę się, że Krzysztof Tadej i jego rozmówcy zdołali ocalić od zapomnienia to, co wydawało mi się nieuchwytne, ulotne i przemijające.

Zwykły Błogosławiony

Podczas Mszy św. na Placu Piłsudskiego w Warszawie 13 czerwca 1999 roku Jan Paweł II dokonał beatyfikacji 108 męczenników z okresu II wojny światowej. Nowi błogosławieni stłoczeni na odsłoniętym podczas beatyfikacji obrazie mogli dla większości uczestników tamtej uroczystości pozostać anonimowym tłumem, zwłaszcza że ani podczas Mszy św., ani nawet przed nią nikomu jakoś nie przyszło do głowy odczytanie ich imion i przedstawienie krótkiej przynajmniej biografii, jak to zrobili grekokatolicy podczas analogicznej beatyfikacji we Lwowie.

Ukazała się wtedy zbiorowa księga, zawierająca dzieje nowych błogosławionych, a każdy z nich z czasem staje się coraz lepiej znany, przynajmniej w tych miejscach i tych środowiskach, z którymi był związany. Jeśli jest tak, jak głosił swojego czasu kardynał Ratzinger, że historia Kościoła to historia świętych, a nie historia instytucji, to z ich biografii czytelnik uczy się Kościoła, a przy okazji uczy się po prostu historii. Dowodzi tego choćby książka o błogosławionym Stanisławie Starowieyskim.

Opracowana z ogromną starannością biografia wprowadza dzisiejszego czytelnika w świat, po którym nie ma już śladu. Przewodnikiem jest nam błogosławiony "pan dziedzic", któremu towarzyszy "pani dziedziczka". Zamęczony przez Niemców w Dachau Stanisław Starowieyski był niezwykłym "zwykłym człowiekiem". Czytając książkę ks. Kulika, niekiedy miałem wrażenie, że autor jest w kłopocie, jak ma pisać o jego świętości, i chwała mu, że nie ulega pokusie napisania hagiografii. Biografia Błogosławionego daje czytelnikowi wgląd w środowisko ziemiańskie, w życie rodziny, owszem, prosperującej dostatnio, ale dzięki kompetencji i pracowitości. Rodziny katolickiej, której religijność przekładała się na praktykę życia. Starowieyski był społecznikiem, pełnym inicjatywy działaczem Akcji Katolickiej, człowiekiem znanym, lubianym, szanowanym. Wojna dramatycznie pozbawia go tego, co należy do kategorii "mieć". Okrucieństwo i poniżenie, z jakim traktowano go w obozie, ujawnia jego wielkość.

Dobrze, że jest ta biografia. Tych rozdziałów naszej historii nie da się zamknąć w zwięzłych z konieczności szkolnych podręcznikach. Potrzebne są książki jak ta, z pietyzmem rekonstruujące dzieje maleńkiego fragmentu tamtej epoki, napisane życiem jednego "niezwykłego-zwykłego" człowieka.

  • Joseph Ratzinger, "Wprowadzenie w chrześcijaństwo". Tłum. Zofia Włodek. Kraków 2006, Wydawnictwo Znak;
  • Krzysztof Tadej, "Świadkowie świętości. Jan Paweł II znany i nieznany w opowieściach swych przyjaciół i najbliższych współpracowników", Warszawa 2006, Wydawnictwo Edipresse;
  • Ks. Zbigniew Kulik, "Bł. Stanisław Kostka Starowieyski. Działacz Akcji Katolickiej. Cztery tajemnice zwykłego człowieka", Sandomierz 2005, Wydawnictwo Diecezjalne.

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Urodził się 25 lipca 1934 r. w Warszawie. Gdy miał osiemnaście lat, wstąpił do Zgromadzenia Księży Marianów. Po kilku latach otrzymał święcenia kapłańskie. Studiował filozofię na Katolickim...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]