Lekcja

Wielkie, nieporównywalne z niczym nieszczęście - i wielka, o niespotykanej dotąd skali pomoc. Tsunami - paradoksalnie - zbliżyła na chwilę do siebie dwa odizolowane światy: beztroski świat nadmiaru i gorzki świat wiecznego braku.
Czyta się kilka minut

Może to taka lekcja na zaczynające się stulecie, że jeżeli nie nauczymy się dzielić ze sobą tym, co mamy, to będziemy mieli kłopot z przetrwaniem?

Głos

Żyjemy wśród dźwięków, a jednym z najczęstszych jest ludzki głos. Znajomy albo obcy, piskliwy albo melodyjny, apodyktyczny albo nieśmiały, pojedynczy albo docierający w formie zgiełku. Teraz pojawił się jeszcze jeden rodzaj głosu; Głos Reklamowy.

Niezależnie od tego, czy jest omdlewający przy reklamowaniu kosmetyków, zmysłowy przy telefonach komórkowych, kuszący przy samochodach, władczy przy środkach czystości, czy zadziorny przy zupach w proszku - ma jedną cechę wspólną. Zawsze jest sztuczny. Taki, jakby to mówił nie człowiek, ale jakaś maszynka. Jest podkręcony o ton wyżej, nadmiernie przyspieszony, zdyszany, podekscytowany, jakby mówiący był na rauszu czy haju, pełen ogromnego napięcia. Nie jest to jednak napięcie sugerujące głębię myśli, ale takie, jakby ktoś biegł do toalety i bał się, że nie zdąży.

Ten głos płynący z radia, z telewizji, z głośnika w supermarkecie, z przejeżdżającego samochodu, dudniący, wibrujący, przerywający dobre filmy i programy - zadomowił się na dobre w świecie dźwięków, wśród których żyjemy. Niestety.

Panienka

Kiedyś, w dawnych czasach, kiedy panienka nie miała powodzenia na balu z powodu braku urody, posagu, obycia czy wrodzonego wdzięku - robiła wszystko, żeby chociaż na chwilę zwrócić na siebie uwagę. Stroiła miny, symulowała migrenę, wapory, uskarżała się, że ktoś ją obraził lub napastował. Powodzenia tym nie zdobywała, za to często narażała się na śmieszność.

Taką panienkę na balu przypomina mi Polska w Unii Europejskiej. Od momentu wejścia na salę, a może nawet chwilkę wcześniej.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 05/2005