Reklama

Głos pokolenia Y

Głos pokolenia Y

19.08.2019
Czyta się kilka minut
Gdyby wielbiciele Jakuba Józefa Orlińskiego nie mieli możliwości dawania upustu emocjom w internetowych komentarzach, z pewnością mdleliby i wypadali z lóż. Nie ma na niego mocnych.
Jakub Józef Orliński i pianista Alphonse Cémin w arii „Vedro con mio diletto”, nagranie dla kanału France Musique, 2017 r.
S

Szczyt popularności włoskiej ­opera seria, przypadający mniej więcej na drugą ćwierć XVIII wieku, zbiegł się z narodzinami fenomenu pierwszych wokalnych celebrytów w dziejach nowoczesnej Europy. Ubóstwiani przez tłumy kastraci troskliwie pielęgnowali niepokojącą tożsamość stworzeń pięknych jak kobieta, silnych jak mężczyzna i niewinnych jak dziecko. Przede wszystkim zaś dysponowali potężnym głosem, ćwiczonym latami, o brzmieniu trudnym dziś do wyobrażenia, generowanym przez zatrzymane w rozwoju więzadła krtaniowe i rezonującym w nieproporcjonalnie rozrośniętym ciele.

Na dźwięk ich niebiańskich tryli i appoggiatur kobiety mdlały i wypadały z lóż. W kastratach durzyli się też mężczyźni, snując perwersyjne fantazje o miłosnych przygodach z istotami o skórze gładkiej jak jedwab, obdarzonymi niezwykłą ponoć czułością i wrażliwością na dotyk. Rzezańcy cieszyli się sławą bezpiecznych...

12857

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Co ja zrobię, ze jego spiew nie robi na mnie większego wrazenia niż np. Andreasa Scholla, którego w Filharmonii Warszawskiej w ogóle nie było słychać w dalszych rzędach, takim słabym głosikiem spiewał Bacha:))) Tu mamy tez do czynienia z głosikiem ładnym, ale słabiutkim i niewyrobionym. Nie ma porównania z Christophem Dumaux, Philippem Jarousskym, czy moim faworytem, za którym w swoim czasie jeździłam po Europie - Frankiem Faggiolim:)) A oto dla porównania Faggioli sprzed kilku lat w "Artaserse" Vinciego w operze w Nancy: https://www.youtube.com/watch?v=rXmF6h3Yd_A. I Dumaux w lutym tego roku w "Ariodante" Haendla: https://www.youtube.com/watch?v=-DwF41VxUo8

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]