Łączy nas zmyłka

Najlepszym określeniem sumującym polską piłkę, od oświadczeń PZPN, poprzez ubiór selekcjonera, po sposób zbliżania się do piłki przez naszego piłkarza wszech czasów, jest słowo „zmyłka”. Co ciekawe, zmyłka jest również naturą prezydenta Dudy i ministry Nowackiej.
Czyta się kilka minut
Stanisław Mancewicz // Fot. Grażyna Makara / Katarzyna Włoch / Tygodnik Powszechny
Stanisław Mancewicz // Fot. Grażyna Makara / Katarzyna Włoch / Tygodnik Powszechny

By być na czasie, trzeba by dziś solidnie przeanalizować osobność polskiego sposobu uprawiania futbolu. Ponieważ w chęci bycia na bieżąco nie jesteśmy jedyni, możemy sobie pozwolić na zaledwie garść uwag. Oto można by spróbować przemyśleć fikuśność polskiego futbolu szybko a holistycznie, począwszy od osobowości szefa lokalnej federacji piłkarskiej, poprzez fikuśność odzieży selekcjonera reprezentacji, po sposób zbliżania się do stojącej piłki przez kapitana zespołu. Całości dopełnia nastrój. Bo gdy było już po wszystkim, z mowy ciała i umysłu członków naszej drużyny można było wysnuć domniemanie, że osiągnęli sukces. Że choć awansowali do finału turnieju w Niemczech, to z jakiegoś powodu wrócili do domu wcześnie. Dlaczego wrócili, a nie stanęli do meczu o puchar? Nie wiadomo. Tak wyszło.

Sposób uprawiania futbolu to jedno, a drugie – może nawet ważniejsze – to zagadka, jak owa szokująca jednak osobliwość wpływa nie tylko na starców, a na polską młodzież. Na jej codzienność, twórczość, czynności profesjonalne i domowe, na jej – młodzieży – sposób poruszania się w Europie bądź w tzw. wielkim świecie. Chcielibyśmy to wiedzieć. Syntetyzując – bowiem syntetyzowanie jest naszą pasją – uznaliśmy, że najlepszym określeniem sumującym wszystko to razem jest słowo „zmyłka”. Od oświadczeń PZPN, poprzez ubiór selekcjonera, po sposób zbliżania się do stojącej piłki przez polskiego piłkarza wszech czasów, po mowę ciała na lotniskach, w telewizjach i internecie. Oto zmyłka – jak nam się wydaje – jest polskim żywiołem i na tym znakomicie słusznym spostrzeżeniu zakończymy rozważania o polskim wkładzie w ważne turnieje. Łączy nas zmyłka – chciałoby się rzec, a jest to – każdy przyzna – hasło świetne, aktualne i szokująco pojemne.

Mając zatem w głowie totalną zmyłkę, która jest – mimo szalonych podziałów – narodowym lepiszczem, musimy oddać się rozważaniom – nie inaczej – symetrycznym. Unikamy symetryzowania na tematy polityczne, bowiem jesteśmy najgłębiej przekonani, że symetria jest estetyką głupców. A jednak postanowiliśmy zrobić sobie przerwę w jednostronnym zacietrzewieniu, w którym od wielu lat z radością i wielkim powodzeniem się realizujemy.

Weźmiemy zatem na warsztat dwie postacie naszej polityki, niby odległe od siebie w każdym sensie – p. A Dudę, który nas nigdy nie zawiódł, jeśli idzie o zmyłkowość i pomysłowość w kreowaniu swojej niesamowitej osobowości i zdarzeń niewyobrażalnych, oraz p. B. Nowacką kierującą zmyłkowo, z niejasnych dla nas powodów, Ministerstwem Oświaty. Ma na tematy edukacyjne opinie tak słuszne, że aż niesłuszne. Można by kontynuować charakterystykę pani minister w tym duchu, a więc, że owa tak się wgryzła w zagadnienia edukacyjne, że się przez nie przegryzła na ich drugą stronę, że np. zna się na literaturze do tego stopnia, że nie zna się na niej w ogóle, i tak dalej w tym guście, aż do świetnej konstatacji, że p. B. Nowacka tak bardzo się nadawała na to stanowisko, że z tego nadawania zaczęła się nie nadawać. Każdy przyzna, że jest to wywód taki sobie, ale w polskich warunkach jedyny do wyartykułowania.

W ramach symetryzowania popatrzmy na ostatnią aktywność p. Dudy. Był znów za granicą, tym razem w Chinach, u kolejnego swego wielkiego przyjaciela p. Xi Jinpinga. Od zawsze mamy problem z podróżami p. Dudy. Gdy słyszymy, że gdzieś się wybiera, przechodzi nas dreszcz oraz ciarka. Chcielibyśmy tymi słowami wyrazić emocje, których nie umiemy nazwać. Nie jest to radość ani smutek, jest to raczej odmiana dumy. Żaden naród na planecie nie ma takiego prezydenta, trafiającego w każdej sprawie w nieoczekiwane miejsce bardzo daleko od tarczy. Do każdego zagadnienia – popatrzmy – zbliża się na modłę piłkarza wszech czasów. Choćby nie wiadomo jak celował, zawsze trafi – jak mawia lud – dziurą w płot. Z niepokojem zauważyliśmy, że obie te figury – tzn. p. Nowacka z p. Dudą się nam zlewają. Ba, one się nam już zlały w jedno. Ta jedność nas zastanawia. Łączy ich zmyłka, a nas zmyłka łączy z nimi.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 27/2024

W druku ukazał się pod tytułem: Łączy nas zmyłka