Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Kwiat Europy

Kwiat Europy

07.12.2015
Czyta się kilka minut
Prof. Norman Davies: Niektórzy mają dziś trudności z rozumieniem takich pojęć jak „sąsiedztwo”, „braterstwo” czy „współżycie z innymi narodami”. Wrocław może tego uczyć.
Prof. Norman Davies Fot. Grażyna Makara
M

MARCIN ŻYŁA: Miast, w których przenikały się kultury, narody i języki, są na naszym kontynencie setki. Czym wśród nich wyróżnia się Wrocław? 

PROF. NORMAN DAVIES: W ciągu ponad tysiąca lat swojej historii Wrocław wielokrotnie zmieniał tożsamość. Zaczęło się od panowania czeskiego. Potem przyszły rządy: polskie, ponownie czeskie, austriackie, pruskie, niemieckie i jeszcze raz polskie. Jednak wyjątkowość tego miejsca wypływa też z doświadczenia XX wieku. Po II wojnie światowej przeobraziło się ono w sposób najbardziej radykalny z możliwych – prawie wszystkich mieszkańców wypędzono, a na ich miejsce przybyli nowi. Wtedy umarł niemiecki Breslau, zaś polscy wrocławianie musieli stworzyć, niemal od podstaw, nową wspólnotę.

W czasach komunistycznych Polska rozwijała się w izolacji od Zachodu. Ze swoich pierwszych podróży dobrze pamiętam przekonanie, że kraj ten to jakby inna planeta. Otóż w mniejszej skali Wrocław był również „inną planetą” – bez możliwości kontaktu z sąsiadami w Niemczech i Czechach, zamknięty w sobie, uwięziony.

Dziś na szczęście barier już nie ma. Za kilkanaście dni Wrocław stanie się na rok Europejską Stolicą Kultury. Zapewne wróci pytanie o rolę, jaką mogą dziś odgrywać historyczne tożsamości miasta.

Pamiętajmy, że Niemcy wciąż mówią: „Breslau”. Miasto było arcyważne dla rozwoju niemieckiej tożsamości. Hymn oraz kolory narodowe, niemiecka tożsamość epoki postnapoleońskiej – to wszystko ma rodowód wrocławski, nie zaś berliński czy koloński. Wrocław i Śląsk pełnią dla Niemców rolę zbliżoną do tego, czym dla Polaków są Kresy – świat w jakimś sensie utracony, lecz wciąż przecież miejsce urodzenia Mickiewicza i Piłsudskiego. Zaakceptowali oczywiście fakt, że Breslau leży poza granicami ich kraju, lecz wciąż o nim pamiętają. Niemieckie wydanie „Mikrokosmosu”, mojej książki o dziejach Wrocławia, zatytułowano „Die Blume Europas” – „Kwiat Europy”. Ten piękny, neutralny termin został zaczerpnięty ze śląskiej szkoły poezji. Stoczyłem długie boje z wydawcami, chcąc przekonać ich do tego, aby książka nie nazywała się ani „Historia Breslau”, ani „Historia Wrocławia” – bo przecież nie opowiadam w niej dziejów z perspektywy jednego narodu.

Co stanowiło największe wyzwanie podczas pisania książki?

Nie było łatwo utrzymać dystans do polskiej oraz niemieckiej interpretacji historii. Po pewnym czasie odkryłem, jak złożona jest wielonarodowość dziejów Wrocławia, jak skomplikowane są powiązania między rozmaitymi jego tożsamościami.

Czasem nakładały się one na siebie w zaskakujący sposób. Np., po panującej przez pewien okres we Wrocławiu Austrii, która była krajem katolickim, przyszły rządy Prusaków. Ich ideologia państwowa wiązała się z protestantyzmem. Za ich rządów niemieckojęzyczną kulturę austriacką zepchnięto na margines, podobnie jak w innych okresach czyniono z dziedzictwem czeskim czy polskim. W XIX w. Breslau był twierdzą niemieckości pruskiej, o wyraźnym zabarwieniu antyaustriackim. Kontrast widać w architekturze: z jednej strony wielkie austriackie świątynie barokowe, z drugiej – skromne budynki z ery pruskiej. Warto o takich rzeczach pamiętać, zamiast wrzucać wszystko do jednego worka z napisem „niemiecki Wrocław”.

Powoli uczymy się patrzeć na historię w taki sposób – przez pryzmat dziejów miejsc i regionów. Czego uczy doświadczenie Wrocławia?

Współczesna Polska różni się fundamentalnie od Polski historycznej. Do II wojny światowej była państwem wielu religii, języków oraz narodowości. W 1945 r. stała się homogeniczna. Współcześni Polacy żyją więc w rzeczywistości w pewien sposób sztucznej. Wielu z nich nie zna tamtego – pod wieloma względami bardziej zróżnicowanego – oblicza ich kraju. Zdarza się, że niektórzy mają trudności z rozumieniem takich pojęć jak „sąsiedztwo”, „braterstwo”, „współżycie z innymi”. Dziś pokazuje to niechęć do imigrantów i wszelkiej obcości. Jednak wbrew pojedynczym przejawom nietolerancji jestem pewien, że Wrocław – właśnie przez pamięć o tym, że sam po wojnie został stworzony niemal od nowa – jest miastem tolerancyjnym, może nawet lepiej od innych w Polsce przygotowanym do akceptowania kulturowej różnorodności. Tego właśnie – otwartości – może uczyć.

W 2002 r. przygotowywałem krótki film o Wrocławiu. Pamiętam, była zima, padał śnieg, kiedy chodziłem z kamerą po Ostrowie Tumskim. W pewnej chwili zobaczyłem kard. Henryka Gulbinowicza, który właśnie śpieszył do katedry. Podbiegłem do niego, poprosiłem: „Księże kardynale, chociaż jedno zdanie o tym, z czym kojarzy się Wrocław...”. Odpowiedział jednym słowem: „pojednanie”. ©℗

Prof. NORMAN DAVIES (ur. 1939) – historyk zajmujący się Europą Środkową i Wschodnią. Autor książki o dziejach Wrocławia „Mikrokosmos. Portret miasta środkowoeuropejskiego” (współautor: Roger Moorhouse). Absolwent Uniwersytetu Oksfordzkiego i Uniwersytetu Jagiellońskiego. Pochodzi z Walii, w 2014 r. uzyskał obywatelstwo polskie. Odznaczony m.in. Orderem Orła Białego.

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Marcin Żyła jest dziennikarzem, a od stycznia 2016 r. również zastępcą redaktora naczelnego „Tygodnika Powszechnego”. Do zespołu pisma dołączył przed ośmioma laty. Od początku europejskiego...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]