Ten z kolei, zdaniem prokuratury, podzielił się uzyskanymi informacjami ze swoimi partyjnymi kolegami - posłami kieleckimi, którzy uprzedzili o planowanym aresztowaniu swoich partyjnych kolegów-samorządowców w Starachowicach, kojarzonych ze światkiem przestępczym. Jeśli tak było, to były już Komendant Główny Policji powinien ponieść karę za uprzedzenie wiceministra Sobotki o podjętych działaniach operacyjnych, które z natury rzeczy są domeną policji, a nie polityków nawet w randze ministrów. Trudno sobie jednak wyobrazić, by w państwie kolesiów Komendant Główny Policji zaryzykował i nie udzielił informacji żywo interesującej rządzącą partię. Mówię o sytuacji, w której policja i służby specjalne są w praktyce często traktowane jako instrument w walce politycznej, jako transmisja aparatu politycznego w myśl zasady, iż “nasza" policja nie może szkodzić “naszej" partii. A zatem Komendant Główny Policji był raczej bez szans, bo jego usytuowanie w administracji rządowej było zbyt zależne od czynników politycznych, a jego autonomia zbyt iluzoryczna. Oby zbliżający się proces sądowy przeciął tę sytuację i był ostrzeżeniem na przyszłość.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.



















