Reklama

Księżne

Księżne

01.11.2021
Czyta się kilka minut
W konserwatywnym, patriarchalnym społeczeństwie niemłoda kobieta kręci się ze swoją torbą BigShopper po podnóżach hierarchii. Przestając być obiektem seksualnym, ulega przekształceniu w babę-obiekt społecznych nerwów, lęków i – co za tym idzie – drwin.
Dorota Masłowska / fot. Grażyna Makara
Dorota Masłowska / fot. Grażyna Makara
P

Podobno nic tak pozytywnie nie stymuluje naszych mózgów jak spontaniczne interakcje z obcymi ludźmi. Jednak kultura bezinteresownej pogawędki pozostaje na polskich ulicach w fazie umiarkowanego rozkwitu; jej głównymi praktykami są osoby kompletnie pijane, ankieterzy Greenpeace’u (czy masz może wolne 45 minut?), pickup artists oraz uliczni sprzedawcy golarek do ubrań i niezbędnych w każdym domu frezarek do warzyw. Sama też staram się nikogo nie zagadywać i niepotrzebnie nie komplementować. Ale nigdy nie żałuję przełamywania zażenowania i nieśmiałości na widok pięknie ubranych staruszek.

Starsze panie nie kojarzą się u nas w linii prostej z modą. Raczej z antymodą: włochatymi beretami i kraciastymi torbami na kółkach pełnymi nóżek wieprzowych i chryzantem. Z maskującymi kolorami ziemi, dzięki którym jeszcze za życia osiągają przezroczystość i niewidzialność. W konserwatywnym, patriarchalnym społeczeństwie niemłoda kobieta kręci się ze swoją torbą BigShopper po podnóżach hierarchii. Przestając być obiektem seksualnym, ulega przekształceniu w babę-obiekt społecznych nerwów, lęków i – co za tym idzie – drwin. Babę, która, gdy zsiada z wozu, to koniom lżej. Babę, która przychodzi i przychodzi do lekarza; babę, która wysiaduje. Wyczekuje w poczekalniach, wystaje po tanie zamienniki leków. Babę się deseksualizuje i poddaje wzmożonej kontroli społecznej. Niewiele jej wypada, łatwo popada w niestosowność i śmieszność. By nie zwracać uwagi, nie budzić domysłów i docinków, ścina włosy i wyzbywa się uroków. Zdekoloryzowana i bezkształtna może lepiej pełnić różne funkcje służebne. Opieka nad dziećmi, asystentura chorym mężczyznom, pielęgnacja i konserwacja grobów, weki, pozytywne relacje z bóstwami chtonicznymi.

Tym bardziej cieszę się zawsze, widząc starszą kobietę pięknie ubraną. Pędzącą na łeb na szyję tramwajem w ślepiąco srebrnej aureoli włosów. Takie księżne Warszawy w najzwyklejszy poniedziałek z szaf potrafią powyciągać sobole i klejnoty. Kamee, grzebienie, suknie nierealnego, niewspółczesnego piękna; etole, lisy, jedwabie, arrasy. Opleść miękkimi szalami swoje kruche, bibułkowe ciała, w suche białe włosy wpiąć róże, paprocie i ćmy. Jest w tym emancypacja; niezgoda na szaroburość, niewidzialność i prymat życia wiecznego nad niewiecznym. Odmowa baby.

Wzrusza mnie ich wdzięk i poczucie harmonii, uwielbienie koloru, oryginalność, autoekspresja. Jadą tramwajem, patrzą w dal na szare smugi życia i brudne elewacje budynków, a same tryskają kolorami jak samozwańcze dzieła sztuki. Zachwyca mnie to bezinteresowne piękno dla piękna, praktykowane bez marek i stylistów, niedomagające się oklasków, zazdrości, cen i zdjęć. Gdy tylko widzę pięknie ubraną staruszkę, staram się przemóc wstyd i jej to powiedzieć.

To nie jest wcale łatwe. Zawsze podnoszą się na mnie oczy zdziwione, nieufne, bezbronne. Nim rozbłyśnie w nich iskierka radości z komplementu, zawsze jest ten moment dezorientacji, przerażenia. Jakbym mówiła: „Bardzo ładnie jest pani ubrana. Lecz pani wnuczek miał właśnie wypadek samochodowy. Został aresztowany. Potrzebne jest szybko 30 tysięcy gotówką. Proszę dać je mi, a resztę oszczędności spakować do reklamówki i wyrzucić przez balkon”.

Spontaniczne interakcje społeczne nie są łatwe w tych skomplikowanych czasach. W czasach fałszywych wnuczków i złodziei udających policjantów i pracowników banków. Demonicznie złych księży, nieprawych sędziów, cynicznych polityków całujących na kolanach krzyż z języczkiem. Fałszywej telewizji pokazującej niedorzeczne fotomontaże i krótkie wywiady z nieistniejącymi ludźmi. Mimo to zawsze komplementuję pięknie ubrane staruszki. Kiedy już widzą, że nie próbuję sprzedać im golarki do ubrań – rozkwitają. ©

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]