Książka tygodnia: „Węzeł gordyjski”, pisma rozproszone Zbigniewa Herberta

Publikacje w prasie miały czasem znaczenie dla budżetu autora, ale słychać w nich jego prawdziwy głos i można analizować jego poglądy, choćby na malarstwo.
Czyta się kilka minut
Fot. Materiały prasowe
Fot. Materiały prasowe

Patryk, Stefan Marthà, Bolesław Hertyński, Konrad, Mikołaj, a także zh, Z.H. i bert – tak rozmaicie sygnował swoje teksty w prasie Zbigniew Herbert. Lista tytułów prasowych jest długa, od szczecińskiego „Tygodnika Wybrzeża”, gdzie Herbert debiutował w 1948 r. „Egzystencjalizmem dla laików”, po „Tygodnik Solidarność”, jego trybunę publicystyczną w ostatnich latach życia; choć ostatnim tekstem w tej trzytomowej edycji jest „Zło”, odpowiedź na ankietę miesięcznika „Znak” z 1998 roku.

Różnorodność gatunkowa: część pierwszą wypełniają próby prozatorskie, potem są recenzje plastyczne, literackie i teatralne, czasem przeradzające się w mały esej, felietonowe listy z Polski i z Francji, trafi się i rozmowa (np. z Janem Brzękowskim i Jerzym Zawieyskim) albo wspomnienie, na koniec wreszcie są owe szarże publicystyczne. Mając świadomość, że publikacje prasowe miały czasem duże znaczenie po prostu dla budżetu autora, trudno jednak nie zauważyć, że w tych wypowiedziach słychać jego prawdziwy głos i  można analizować jego poglądy, choćby na malarstwo.

Pisma rozproszone autora „Pana Cogito” wydano w trzy lata po jego śmierci, w 2001 r. Nieżyjąca już Małgorzata Baranowska zauważała wtedy pięknie: „Ma się poczucie święta, że tyle Herberta przybyło nam na wyciągnięcie ręki”. Wznowienie ukazało się siedem lat później, a teraz, w wydaniu trzecim, Herberta jest jeszcze więcej: doszło ponad pięćdziesiąt nowych tekstów. I nie chodzi o inedita z archiwum. Paweł Kądziela, edytor niezwykle sumienny (polecam lekturę jego not!), przyjął bowiem zasadę, że uwzględnia tylko to, co sam autor przeznaczył do druku. Także wtedy, gdy druk uniemożliwiła cenzura, jak w przypadku szkicu „O kolorach”, napisanej w 1952 r. dla „Tygodnika Powszechnego” refleksji po odwiedzeniu II Ogólnopolskiej Wystawy Plastyki w Zachęcie.

Właśnie – „Tygodnik”. Jest go tu dużo, bo też Herbert wiele w nim publikował. I nie zerwał z nim także wtedy, gdy jego poglądy polityczne wyraźnie zaczęły odbiegać od redakcyjnych – a doszedł jeszcze nieszczęsny spór z Miłoszem. Jednak w liście na 85. urodziny Jerzego Turowicza (rok 1997) nazwał go swoim literackim ojcem chrzestnym, a redakcję na Wiślnej – miejscem, gdzie w złych czasach można było mówić, co się myśli. No i potem przysłał dużą porcję wierszy z ostatniego tomu. Koło się domknęło.

Zbigniew Herbert „Węzeł gordyjski” oraz inne pisma rozproszone 1948-1998, tom 1-3

Zebrał, przedmową i notami opatrzył Paweł Kądziela. Wydawnictwo „Więź”, Warszawa 2024, ss. 542 + 436 + 286.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 6/2025

W druku ukazał się pod tytułem: Zbieranie okruchów