Podróż zaczyna się w Milanówku, kończy na działce nad Narwią. To podróż w przestrzeni i czasie, dlatego niektóre z miejsc, w których toczy się rozmowa, bardzo się zmieniły. Po domu dziecka w Otwocku przy ulicy Prusa 11 został plac zarośnięty samosiejkami. Na wejście do dawnej siedziby „Polityki” trzeba mieć zgodę obecnego użytkownika. A czy odnaleziony w Milanówku dom jest rzeczywiście tym, w którym Hanna Krall z matką i innymi uchodźcami z Warszawy witała na upchanym w kącie sienniku Armię Czerwoną?
Kawa z cykorii
Nie wiadomo, ale czy to ważne? Ważniejsza jest ta scena: żołnierze „wchodzili tak zmęczeni, że nic nie robili, nic nie mówili, o nic nie pytali i niczego od nas nie chcieli. Nie mieli siły ani gwałcić, ani rabować. Osuwali się i padali na naszą podłogę. (...) I widziałam na własne oczy z tego kąta na podłodze, że każdy z nich, zanim się osunął na podłogę, każdy się przeżegnał”. Po prawosławnemu. Kiedy kobiety – stare, bo młodsze ukryły się w piwnicy – zobaczyły to, zaczęły grzać wojenną kawę z cykorii, a potem poiły nią leżących...
Zapis podróży, które ze swoją mistrzynią odbył Wojciech Tochman, dobrze czytać, mając obok inne książki Hanny Krall. Zwłaszcza dwie ostatnie, genialnie lapidarne: „Szczegóły znaczące” i „Jedenaście”, którą autorka pisała już po śmierci męża, Jerzego Szperkowicza. By móc wrócić do „Postscriptum” czy „Genealogii” z „Jedenaście”. Ale i te wcześniejsze, bo przecież rozmaite wątki z nich powracają. Albo bywają dopowiedziane.
Proroctwo spełnia się przed ołtarzem
Jak wspomnienia okołomarcowe czy historia odejścia z „Polityki” w stanie wojennym. Jedni – zwłaszcza Mieczysław Rakowski – wypadają lepiej, niż się dziś zwykle o nich mówi, inni nieco gorzej. Jak Ryszard Marek Groński, który odejście koleżanki i wydrukowanie przez nią w „Tygodniku Powszechnym” rozmowy z Markiem Budzyńskim, architektem kościoła na Ursynowie, skwitował złośliwym felietonem. A proboszcz, który ten felieton zapamiętał, sprawił po latach, gdy obchodził swój jubileusz, że proroctwo Grońskiego się spełniło i Hanna Krall zasiadła w ławce przed ołtarzem...
Mógłbym tak długo, ale nie chcę psuć przyjemności z lektury. Dobrze, że jest ta książka – podziękujmy Wojciechowi Tochmanowi. A przede wszystkim: dobrze, że jest Hanna Krall.
Hanna Krall, POŻEGNANIE Z NARWIĄ. ROZMAWIA WOJCIECH TOCHMAN, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2025, ss. 182.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















