Książka tygodnia: „Między lasem a wodą” Patricka Leigh Fermora

To z ogromną wrażliwością nakreślony portret świata, który przestał tymczasem istnieć, epilog środkowoeuropejskiej belle époque, która zasadniczo skończyła się w roku 1914.
Czyta się kilka minut

„To najbardziej uroczy wariat, jakiego w życiu spotkałem” – pisał o nim Lawrence Durrell w liście do Henry’ego Millera. Biografia Patricka Leigh Fermora (1915-2011), wspaniałego podróżopisarza brytyjskiego, jest zbyt bogata, by ją streścić; odsyłam do 123. numeru „Zeszytów Literackich” oraz innych dzieł Fermora u nas dostępnych.

A jaki był przepis na tę książkę? Grudzień 1933, wykształcony, uzdolniony językowo i łatwo nawiązujący kontakty młody człowiek wyrusza na pieszą wędrówkę przez kontynent europejski. Będzie się zatrzymywał, gdzie się da, od przydrożnych zajazdów, przez klasztory, po zamki, do właścicieli których ma listy polecające. Do Stambułu dociera 1 stycznia 1935 r. Potem jeszcze podróż po Grecji (gdzie w przyszłości zamieszka). Wybucha wojna, podczas której Leigh Fermor bohatersko się zasłuży na okupowanej przez Niemców Krecie. Notatki z wędrówki giną, potem się odnajdują. Dopiero w 1977 r. ukazuje się pierwszy tom relacji („A Time of Gifts”, u nas wydany trzy lata temu jako „Czas drogi”). W roku 1986 ukazuje się tom drugi, a niedokończony tom trzeci już po śmierci autora.

„Między lasem a wodą” to z ogromną wrażliwością nakreślony portret świata, który przestał tymczasem istnieć. W tym – świata węgierskiej arystokracji w rumuńskim już Siedmiogrodzie/Transylwanii (autor zawsze używa nazw w obu językach, a jeden z ładniejszych fragmentów dotyczy małżeństwa, które wciąż się – po węgiersku – spiera, bo żona ma rumuńskie pochodzenie). Jak zauważył Wojciech Stanisławski w „Teologii Politycznej”, to jakby epilog środkowoeuropejskiej belle époque, która zasadniczo skończyła się w roku 1914. Jeszcze cytat z tej recenzji: „Chłonność umysłu młodego Fermora nie miała granic; notował (a starszy o pół wieku Fermor rozwijał i uzupełniał zapiski z zielonkawego brulionu, panując nad pamięcią nie gorzej od Prousta) słówka, smaki, trunki, przeboje z celuloidowych płyt, tytuły i treść powieści Móra Jókaiego, architekturę zamku Vajdahunyad...”. A jego opisy – dodaje recenzent – mają siłę poetyckiej epifanii.

Na ostatnich stronach pojawia się dunajska wyspa Ada-Kaleh, malownicze miejsce o powikłanej historii. Ta wyspa już nie istnieje, zatopiona w 1971 r. po spiętrzeniu wód Dunaju. Jeszcze jeden znak przemijania. 

Patrick Leigh Fermor, Między lasem a wodą. Pieszo do Konstantynopola. Znad środkowego Dunaju do Żelaznych Wrót. Tłumaczyły Dorota Kozińska, Ewa Krasińska. Wydawnictwo Próby, Warszawa 2024, ss. 336.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny" – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 30/2024

W druku ukazał się pod tytułem: Europa, której nie ma