Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Ksiądz z partią

Ksiądz z partią

19.06.2017
Czyta się kilka minut
Pisałem już na tych łamach, jak ­bardzo dało mi do myślenia zdanie rzucone w rozmowie przez będącego dla mnie wielką inspiracją księdza. „Jeśli dziś do Episkopatu Polski zawitałby na chwilę Pan Jezus, z kim chciałby najpierw zjeść obiad?
M

Może z ks. abp. Wielgusem? On zawsze szedł najpierw do tych, którzy źle się mają...”.

Przyznam, że zastosowanie Ewangelii tak wprost, bez plemiennych i politycznych filtrów – po prostu mnie zatkało. Bo jak to? Czyż Pan Jezus nie jest niczym prezydent albo biskup, których chroni się przed kontaktem z jednostkami o skazach na CV, aby nie przepłoszyć płochliwych niczym pensjonarka wyborców, nie zgorszyć subtelnego jak wiosenny pąk ludu? Czyż spotkanie z Wielkim nie jest substytutem orderu, jego uścisk dłoni – nagrodą?

Z Ewangelii wynika, że Syn Boży prowadził inną politykę zarządzania swoimi relacjami tudzież kalendarzem. Do tego stopnia inną, że ówcześni prawi i pobożni wyzywali Go od żarłoków i pijaków, widzieli w Nim odstępcę nałogowo spędzającego czas w gronie prostytutek i kolaborantów. Dlaczego tam chodził, a jego relacje z uważającym się za wzór patriotyzmu i...

6439

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

"Przemija postać świata tego." Wielu wierzącym po prostu brakuje pokory, którą rodzi refleksja nad przemijaniem, śmierć,cierpienie. Te swoje pięć minut na padole odczytują jako szansę na zachłyśnięcie się sławą i chwałą...Wielu kapłanów powinno się podjąć pracy wśród najuboższych i wykluczonych-to zmienia perspektywę.Zamiast władzy i chęci manipulacji bliźnimi odnaleźliby wówczas, wzorując się na swoim Mistrzu, prawdziwe powołanie. Powołanie "sługi bezużytecznego".

i nawet z trzema morałami z tej historii bym się zgodził. Ale słowo "artefakt", chociaż ostatnio używane w znaczeniach przedziwnych, nigdy nie było i nie jest synonimem "anachronizmu", który zapewne miał Pan na myśli. Pozdrawiam.

A mnie się religia.tv podobała. Może "Kazek" później musiał jakoś odreagować porażkę tejże i zemścić się na tępym i niewdzięcznym narodzie. I chyba pan redaktor H. też tak trochę ma. Łatwiej kochać kogoś kto nas kocha.

Jak pisał Kołakowski potrzebny jest kościół szary , a nie purpurowy no i chyba potrzebni też są księża koloru szarego, w pocerowanych sutannach i starych sandłach, ni ojciec z Torunia, ni Sowa w "Sowie" nie są tymi, do których może przyść Chrystus, za dużo pychy u jednego i drugiego i za dużo pieniędzy .

Patrząc na popularność ojca Rydzyka Nie chce mi się wierzyć że ludzie chcą kościoła o którym pan pisze

Do kościoła otwartego na co dzień (dosłownie), a nie zamkniętego na trzy spusty. Lgną do kościoła, w którym będzie można sobie usiąść, porozmyślać, porozmawiać z panem Bogiem, a nie być z musu uczestnikiem jakiejś kolejnej modlitwy trzydziestego ósmego koła "...", lgną do księży, którzy są tu tej ziemi, a nie z innej planety. A co do ks. Sowy, gdyby był fanem i zapalonym wyznawcą religii PIS i najjaśniejszego prezesa, włos by mu z głowy nie spadł

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]