Ks. Perzyński: ataki na list KEP obnażają smutną prawdę

Jeśli chrześcijanin uzależnia swój stosunek do „narodu Przymierza” od nagłówków informacyjnych, to znaczy, że jego wiarę skolonizowała polityka. Antysemityzm jest grzechem niezależnie od bieżących wydarzeń.
Czyta się kilka minut
Fot. delillah / Adobe Stock
Fot. delillah / Adobe Stock

List Episkopatu, odczytany w kościołach z okazji 40. rocznicy historycznej wizyty Jana Pawła II w rzymskiej synagodze, stał się zarzewiem gwałtownego sporu. 

Dla postronnego obserwatora sytuacja ta może wydawać się paradoksalna: dokument, który w swej istocie jest jedynie przypomnieniem elementarnych prawd wiary i oficjalnego nauczania Kościoła ostatnich sześciu dekad, został przez część komentatorów okrzyknięty „skandalem” czy wręcz „herezją”. Czyż ataki te nie wynikają albo z głębokiej niewiedzy, albo z przedkładania politycznych emocji nad Magisterium Kościoła?

Główny zarzut doktrynalny dotyczy stwierdzenia o „nieodwołalności wybrania Izraela”. Atakujący list sugerują, że biskupi promują indyferentyzm religijny: jakoby Żydzi mieli własną, równoległą drogę zbawienia poza Chrystusem. To nieporozumienie. List KEP nie wprowadza „nowej teologii”. Opiera się on na twardym fundamencie Pisma Świętego – konkretnie na słowach św. Pawła z Listu do Rzymian: „Bo dary łaski i wezwanie Boże są nieodwołalne” (Rz 11, 29).

Dawno odrzucono tzw. teologię zastępstwa (supersesjonizm), która twierdziła, że Kościół całkowicie zajął miejsce Izraela w planie Bożym. Jak przypomniał Jan Paweł II w Moguncji w 1980 roku, Stare Przymierze „nigdy nie zostało przez Boga odwołane”. Uznanie tej prawdy nie umniejsza roli Chrystusa jako jedynego Zbawiciela, lecz – jak uczy dokument Komisji Stolicy Apostolskiej ds. Stosunków Religijnych z Judaizmem z 2015 roku – pozostaje „niezgłębioną tajemnicą Bożą”. 

Drugi front ataku ma charakter społeczno-polityczny. Krytycy podnoszą argument „złego timingu”, wskazując na obecną sytuację na Bliskim Wschodzie. Twierdzą, że w obliczu działań wojennych w Strefie Gazy list o „starszych braciach” jest nie na miejscu. To klasyczny błąd logiczny dotyczący kategorii tekstu. List Episkopatu nie jest komentarzem do bieżącej polityki rządu Izraela, lecz dokumentem religijnym o charakterze rocznicowym i teologicznym. 

Mieszanie porządku wiary z bieżącą geopolityką jest niebezpieczne. Jeśli chrześcijanin uzależnia swój stosunek do „narodu Przymierza” od aktualnych nagłówków w serwisach informacyjnych, to znaczy, że jego wiara została skolonizowana przez politykę. Antysemityzm, nazwany w liście „śmiertelnym deficytem miłości”, jest grzechem niezależnie od tego, co dzieje się na mapach świata. 

Najbardziej niepokojącym zjawiskiem jest jednak manifestowany przez niektórych księży bojkot lektury listu. Argumentacja, że „mam obowiązek głosić o Chrystusie, a nie o Żydach”, tworzy fałszywą dychotomię. Nie da się w pełni głosić Chrystusa, odcinając Go od Jego żydowskiej tożsamości i od korzeni, z których wyrósł Kościół. Jak wielokrotnie podkreślali ostatni papieże, „nie możemy uważać judaizmu za obcą religię”.

Bunt przeciwko listowi, który wzywa do dialogu i odwiedzania synagog, obnaża smutną prawdę: dla części środowisk katolickich w Polsce „tradycja” stała się ideologicznym orężem, a nie żywym przekazem wiary. Jeśli wezwanie do miłości bliźniego i szacunku dla ojców w wierze budzi taką agresję, to znaczy, że list był wręcz paląco konieczny.

Ataki nań są bezzasadne, ponieważ uderzają w wierność Słowu Bożemu i Magisterium Ecclesiae. Zamiast doszukiwać się w liście spisków, warto potraktować go jako zaproszenie do pogłębienia własnej tożsamości. Bo, jak przypomniał św. Jan Paweł II, odkrywając więź z Żydami, Kościół odkrywa „własną głęboką tajemnicę”. Wszystko inne jest tylko szumem informacyjnym, który z prawdziwą wiarą ma niewiele wspólnego.

Ks. Andrzej Perzyński

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”