Krzyż solidarności

Na moją skrzynkę pocztową dotarł e-mail z prośbą o modlitwę za chrześcijan w Pakistanie. W kilku tamtejszych prowincjach chrześcijanie różnych wyznań otrzymali listy nakazujące natychmiastową konwersję na islam albo opuszczenie miasta w przeciągu miesiąca pod groźbą utraty życia. Co roku około 100 tysięcy chrześcijan na całym świecie traci życie z powodu swojej wiary w Chrystusa. O wiele więcej traci pracę, jest skazanych na więzienie i utratę zdrowia z powodu posiadania Biblii lub oznak religijnych. Ich Kościół całe życie stoi w cieniu Krzyża. Skąd czerpią nadzieję?
Czyta się kilka minut

Słowa Jezusa: "Kto nie nosi swego krzyża, a idzie za mną, ten nie może być moim uczniem", to jedne z najmocniejszych wymagań, jakie postawił Mistrz z Nazaretu. Tutaj nie można zastosować żadnych wybiegów hermeneutycznych, wyrafinowanej egzegezy czy półśrodków. Jezus mówi jasno i dobitnie: uczeń bez krzyża nie może pretendować do bycia uczniem. Ktoś, kto traktuje swoje chrześcijaństwo powierzchownie, nie może iść za Jezusem. Jeśliby nawet dołączył do tłumów podziwiających mądrość i wielkość Mistrza, to jeszcze nie przesądza o właściwym zrozumieniu swojego powołania.

Uproszczone określenia Kościoła jako wspólnoty wierzących mogą irytować. Są to najczęściej puste definicje, zatrzymujące się na uznaniu Ciała Chrystusa za towarzystwo wzajemnej adoracji. Co gorsza, mogą być opacznie zinterpretowane na niekorzyść samego Kościoła. Bo czyż można odmówić wiary fanatykom religijnym? Ależ skąd! Właśnie oni są ludźmi wiary i dlatego z łatwością wskazują wrogów, wynajdują oponentów i chętnie pokazują światu, jak bardzo są prześladowani. Do tej wspólnoty zaliczają się też chrześcijanie ciepłych kapci i kominka. Nie muszą niczego ryzykować, bo przyjęli wygodną pozycję nauczycieli, a nie świadków. Koszt bycia uczniem, ofiara - nie wchodzą w grę.

O wiele bardziej przemawia do mnie nauka, że Kościół to wspólnota uczniów Jezusa, przesiąkniętych Ewangelią, niezadowalających się błogostanem duchowym i niezgadzających się na to, by sprawy wiary biegły tylko bezpiecznym tokiem myśli religijnej. Uczniowie ci to ludzie podejmujący krzyż walki przeciwko nieludzkiemu traktowaniu innych, prześladowaniu, niesprawiedliwościom społecznym, nieposzanowaniu praw człowieka. Są wspólnotą braterstwa i rozumieją, że Kościół nie jest szczęśliwym posiadaczem Ewangelii, lecz że to najpierw Ewangelia czyni z Kościoła zaczyn przyszłego Królestwa Bożego w świecie. Ludzie ci stoją codziennie w cieniu Krzyża, bo cała działalność Jezusa była na niego ukierunkowana. Albowiem Krzyż jest znakiem Bożego Objawienia prowokującym do uznania Boga w człowieku opuszczonym, zrezygnowanym, stojącym na granicy rozpaczy, u wrót śmierci.

Nie każdy uczeń Chrystusa musi stać się męczennikiem w dosłownym sensie. Radykalizm naszej wiary domaga się roztropności. "Nie podejmuj działań bez dojrzałego sądu o sobie samym, gdyż rzecz zrobiona połowicznie jest o wiele gorsza od rzeczy nigdy nierozpoczętej" - mówi Jezus. Oszacuj swoje siły. Są jednak takie sytuacje, gdy program minimum nie wystarcza. Trzeba jednoznacznie stanąć po stronie krzywdzonych. Jedynym źródłem ich siły jest nasza solidarność z nimi. I jest najzupełniej obojętne, czy są katolikami, czy też nie. Cierpią za wiarę w Chrystusa.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 36/2007