Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Kryzysy W PRL – czy PRL w (ciągłym) kryzysie?

Kryzysy W PRL – czy PRL w (ciągłym) kryzysie?

01.12.2010
Czyta się kilka minut
Marksizm był ideologią zamkniętą, komunizm był zamkniętym systemem władzy. Dlatego były trudno reformowalne (niektórzy powiedzą: niereformowalne). Ale kiedy już następował kryzys, jego przebieg był konwulsyjny.
N

Najprostszym, bo najbardziej adekwatnym do natury systemu sposobem rozwiązania sytuacji kryzysowych w Polsce i całym bloku komunistycznym było uśmierzenie buntu siłą - jak 40 lat temu na polskim Wybrzeżu w Grudniu 1970 r. czy dwa lata wcześniej w Czechosłowacji. Ale nawet wtedy, gdy władze siły nie używały, groźba jej użycia wisiała jak cień nad aktorami wydarzeń (np. w październiku 1956 r. i podczas strajków sierpniowych w 1980 r.).

Władze PRL nie zawsze tłumiły bunty siłowo. Nie zawsze, stosując siłę, czyniły to na dużą skalę, włącznie z wyprowadzeniem wojska z koszar. Ale akurat bunt na Wybrzeżu w 1970 r. miał przebieg krwawy - o czym pisze w tym dodatku historycznym Jerzy Eisler. A że system był zamknięty i informacja ściśle reglamentowana, to i wiedza społeczna o protestach w Gdańsku, Gdyni, Elblągu i Szczecinie była mieszaniną prawdy z pogłoskami, niekiedy fantastycznymi. Dużo mówi to o naturze systemu. Marcin Zaremba opisuje ów stan społecznej świadomości na podstawie listów mieszkańców Wybrzeża, przejętych przez gdańską Służbę Bezpieczeństwa zimą 1970-71. To poruszająca lektura.

Kolejne polskie bunty nie były jednak topione we krwi - jak to robili Lenin, a później Stalin w "ojczyźnie światowego proletariatu" z rzeczywistymi lub (częściej) domniemanymi wrogami. W ZSRR takich ludzi najczęściej likwidowano (nie w czasie protestu, ale z zimną krwią) lub karano długoletnimi wyrokami łagru. To jedna z odmienności polskiego komunizmu w stosunku do sowieckiego wzorca - o tych różnicach pisze Jan Kofman. Inna różnica polegała na skali problemów z Polską. Władcy imperium mieli większy kłopot, gdy buntowała się polska prowincja, niż gdy buntowały się inne prowincje, mniejsze. Anthony Kemp-Welch, brytyjski historyk i autor wydanej niedawno książki o polskim komunizmie, zwraca uwagę, że dla Sowietów każda ewentualna interwencja w Polsce oznaczała niebagatelny koszt polityczny. Jak widać, geopolityka, która wówczas była zasadniczo naszym przekleństwem, była też do pewnego stopnia naszą tarczą - na zasadzie, że większemu więcej wolno.

W polskiej prowincji sowieckiego imperium buntów było więcej niż gdzie indziej. Czerwiec ’56, Październik ’56, Marzec ’68, Grudzień ’70, Czerwiec ’76, Sierpień ’80, następnie czas legalnej Solidarności aż do 13 grudnia 1981 r., stan wojenny, w końcu wydarzenia schyłku PRL, od wiosny 1988 do czerwca 1989 r. - czyli dużo i często. Ciekawe jest porównanie charakteru kolejnych buntów; nawarstwianie się doświadczeń, dzięki którym buntownicy z czasem lepiej rozumieli rzeczywistość, którą kontestowali; ich złożony i zmienny w czasie stosunek do komunizmu. Ważne jest też pytanie, jak nazwać stan napięcia, a czasem wrzenia, który notorycznie - niektórzy badacze twierdzą, że stale - występował pomiędzy wybuchami społecznego niezadowolenia. O tym traktuje rozmowa z Łukaszem Kamińskim i Pawłem Machcewiczem.

Czy system komunistyczny w PRL był w permanentnym kryzysie? Na pewno był systemem ciągłego niedoboru: braku towarów i braku wolności. A kilku pokoleniom kontestatorów towarzyszyło podwójne poczucie: że system ten jest zarazem nieznośny i nieusuwalny.

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]