Kryzys sądownictwa: jak wyjść z impasu

U progu 2025 roku mamy dwa wymiary sprawiedliwości: ten uznawany przez prezydenta i PiS oraz ten traktowany jako legalny przez rządzących.
Czyta się kilka minut
Posiedzenie Sądu Najwyższego. Warszawa, 25 kwietnia 2024 r. // Fot. Filip Naumienko / Reporter
Posiedzenie Sądu Najwyższego. Warszawa, 25 kwietnia 2024 r. // Fot. Filip Naumienko / Reporter

Pod koniec 2024 roku marszałek Sejmu Szymon Hołownia wystąpił z inicjatywą, aby decyzję o ważności wyborów prezydenckich podjął cały skład Sądu Najwyższego, zarówno tzw. neosędziowie, jak i sędziowie powołani przed rokiem 2018. Pomysł był skutkiem trwającego zamieszania wokół Izby Kontroli Nadzwyczajnej SN, która składa się z tzw. neosędziów, a która orzeka o ważności wyborów.

Ta sprawa najlepiej pokazuje stan wymiaru sprawiedliwości po roku rządów koalicji 15 X. Powiedzieć, że jest on zły, to mało. Właściwie są dwa wymiary sprawiedliwości: ten uznawany przez prezydenta i PiS oraz ten traktowany jako legalny przez rządzących.

Oczywiście trzeba mieć świadomość, kto za to odpowiada. To PiS postanowił zniszczyć niezawisłe sądownictwo i podporządkować je swoim politykom. Taki był w istocie sens zmiany trybu powoływania Krajowej Rady Sądownictwa na mocy ustawy obowiązującej od 2018 r., w wyniku której decydujące znaczenie przy tym wyborze otrzymał parlament. Zmiany te zostały potem zakwestionowane przez europejskie trybunały.

Tyle że metoda, którą przyjęli rządzący wobec problemu neosądownictwa, nie służy stabilności państwa.

Nie chodzi o to, by akceptować zmiany dokonane przez PiS. Jest oczywiste, że przy pierwszej nadarzającej się politycznie okazji należy przywrócić tryb wyboru KRS głównie przez sędziów i umożliwić nowo powołanej radzie jakąś weryfikację neosędziów. Dopóki jednak jest to niemożliwe, należałoby respektować wszystkie wyroki sędziów powołanych po 2018 r. i orzeczenia gremiów przez nich tworzonych. Przecież i tak zakwestionowanie tysięcy wyroków nie będzie nigdy możliwe.

Takie podejście miałoby prawne uzasadnienie. Choć niezgodność neo-KRS z ustawą zasadniczą wydaje się oczywista, wciąż istnieje domniemanie jej konstytucyjności, bo na gruncie polskiego prawa nie została formalnie podważona. Orzeczenia europejskich trybunałów nie mają tu bezpośredniego zastosowania.

Właśnie według takiej logiki postąpił Hołownia. Jest on jednak dopiero pierwszym politykiem rządzącej ekipy, który się na to zdobył. Reszta wciąż woli używać wymiaru sprawiedliwości jako pola wojny politycznej. Ze szkodą dla państwa i bez realnych perspektyw rozwiązania problemu, skoro nawet ważność wyborów prezydenckich, które mają być cezurą umożliwiającą realne zmiany, może zostać zakwestionowana. Szkoda.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 1-2/2025

W druku ukazał się pod tytułem: Klincz w polskich sądach