Spór o neosędziów, czyli jak odebrać zabawki dzieciom

Obecna władza zdaje się podchodzić do kwestii neosędziów bardzo instrumentalnie i tam, gdzie jest to dla niej wygodne, uznaje ich orzeczenia.
Czyta się kilka minut
Prokurator krajowy Dariusz Korneluk podczas konferencji prasowej w sprawie afery z udziałem posła Marcina Romanowskiego. Warszawa, 17 lipca 2024 r. // Fot. Robert Kowalewski / Agencja Wyborcza.pl
Prokurator krajowy Dariusz Korneluk podczas konferencji prasowej w sprawie afery z udziałem posła Marcina Romanowskiego. Warszawa, 17 lipca 2024 r. // Fot. Robert Kowalewski / Agencja Wyborcza.pl

W toczącej się w Polsce ostrej wojnie politycznej są sfery, które na szczęście spod tej wojny wciąż są wyjęte. To przede wszystkim kwestia bezpieczeństwa obronnego Polski. Wydarzenia ostatniego tygodnia pokazują, że dla przyszłości państwa pożądane staje się wyjęcie spod niego również wymiaru sprawiedliwości.

Kto jest prokuratorem krajowym?

W tej chwili między głównymi obozami politycznymi nie ma nawet zgody co do tego, kto jest prokuratorem krajowym. Czy Dariusz Barski, jak chce prezydent i PiS, którego na to stanowisko „przywróciło” orzeczenie Sądu Najwyższego, czy Dariusz Korneluk, jak chce minister sprawiedliwości i koalicja rządowa, twierdzący, że orzeczenie SN jest nieważne, bo wydali je tzw. neosędziowie.

Truizmem jest stwierdzenie, że to sytuacja destrukcyjna dla państwa i że winien jest PiS, który w ciągu ośmiu lat rządów rozmontował wymiar sprawiedliwości, a obecnie działająca Krajowa Rada Sądownictwa została powołana w sposób niezgodny z konstytucją. Tyle że obecna władza zdaje się podchodzić do tej kwestii bardzo instrumentalnie i tam, gdzie jest to dla niej wygodne, uznaje orzeczenia neosędziów.

Skutki upolitycznienia wymiaru sprawiedliwości

Jest to w sumie zrozumiałe, bo podważenie werdyktów wszystkich sędziów powołanych po 2018 r. spowodowałoby zawalenie się systemu. Zarazem wprowadza to jednak element uznaniowości i czyni zasadnym zarzut politycznego traktowania werdyktów.

Ale podobny zarzut można postawić stronie prezydencko-pisowskiej. Dopóki decyzje prokuratury są dla niej politycznie niewygodne, jak w sprawie Marcina Romanowskiego, prawomocność działań prokuratorów jest kwestionowana. Jeśli zaś orzeczenia dotyczą przeciwników, jak w przypadku Janusza Palikota, wszystko jest lege artis.

Gdyby zdarzył się cud i doszłoby do wyciągnięcia wymiaru sprawiedliwości spod sporu politycznego, racjonalne byłoby uznanie, że oczywiście KRS powinna być znów kontrolowana przez sędziów, a nie polityków, zaś dotychczasowe awanse neosędziów cofnięte. Ale czy wtedy nie powinno się uznać ich wszystkich orzeczeń? Włącznie z tymi, które zapadły w Sądzie Najwyższym? To wymaga szczegółowych ustaleń.

Apelowanie o ponadpartyjne porozumienie w tej sprawie to jednak wołanie na puszczy, bo skłócone obozy nie zrezygnują z używania sądownictwa jak pałki, którą się okładają. I nie ma sposobu, by im tę broń odebrać, niczym niebezpieczne zabawki dzieciom.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 41/2024

W druku ukazał się pod tytułem: Czekając na cud