Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Krótka historia pewnej iluzji

Krótka historia pewnej iluzji

13.10.2010
Czyta się kilka minut
System komunistyczny wytworzył własne elity. Pod wpływem wstrząsu, jakim było potępienie zbrodni Stalina, część z nich w 1956 roku zapragnęła reformy systemu. Ale dla reformatorów, obdarzonych mianem "rewizjonistów", miejsca w komunizmie nie było.
G

Gdyby trzymać się ściśle encyklopedycznej definicji, za "rewizjonistów" należałoby uznać jedynie filozofów i ideologów podważających dogmaty marksizmu: konieczność walki klas i dyktatury proletariatu. W rzeczywistości ruch ten współtworzyli przedstawiciele różnych nurtów nauk humanistycznych. Łączyła ich pewna wspólnota myśli, aczkolwiek granice zjawiska nigdy nie były ściśle zdefiniowane, a poszczególni reprezentanci rewizjonizmu znacznie różnili się między sobą w poglądach.

Najłatwiej jest w tej sytuacji zdefiniować zjawisko, odwołując się do konkretnych osób. Niewątpliwie w przypadku PRL najwybitniejszym przedstawicielem rewizjonizmu był filozof Leszek Kołakowski. W nurcie tym mieścili się także m.in. filozof Bronisław Baczko, socjolog Zygmunt Bauman i ekonomista Włodzimierz Brus, którzy z czasem zyskali światową sławę.

Orędownicy stalinizmu

Polscy komuniści - w odróżnieniu od swych czechosłowackich czy węgierskich towarzyszy - przed rokiem 1939 pozbawieni byli poważniejszego zaplecza intelektualnego. Tym intensywniej przystąpiono więc do tworzenia "nowej inteligencji", a pierwszy etap tego procesu przypadł jeszcze na czas sowieckiej okupacji Kresów.

Szersze możliwości działania komuniści zyskali po przejęciu władzy w Polsce. Proces stalinizacji nauki nasilił się na przełomie lat 40. i 50. Owiany złą sławą Instytut Kształcenia Kadr Naukowych przy KC PZPR współtworzyli Baczko i Kołakowski. Obaj gotowi byli wówczas wykonać każde polecenie partii, m.in. aktywnie uczestniczyli w nagonce na Tadeusza Kotarbińskiego i Władysława Tatarkiewicza.

Niektórzy z późniejszych "rewizjonistów" wprost angażowali się w budowę systemu. Zygmunt Bauman i Włodzimierz Brus służyli jako oficerowie polityczni w Korpusie Bezpieczeństwa Wewnętrznego i w wojsku. Pierwszy z nich dodatkowo współpracował z Informacją Wojskową. Być może realizowali w ten sposób hasło Tadeusza Krońskiego, intelektualnego guru stalinistów. W jednym z listów do Czesława Miłosza pisał on: "My sowieckimi kolbami nauczymy ludzi w tym kraju myśleć racjonalnie bez alienacji".

Rok 1956

Wielkim wstrząsem dla młodych stalinowców okazał się rok 1956. Potępienie niektórych zbrodni Stalina, dokonane na XX Zjeździe Komunistycznej Partii Związku Sowieckiego przez Chruszczowa, zburzyło im dotychczasowy obraz rzeczywistości. Nagle dostrzegli rzeczy, które dla większości społeczeństwa były jasne od lat.

W wewnątrzpartyjnym konflikcie młodzi adepci marksizmu poparli zwolenników reform w PZPR zwanych popularnie "puławianami". Szczególnie rozpoznawalną postacią stał się wówczas Kołakowski, który publikował na łamach masowo czytanego tygodnika "Po Prostu". Jego najsłynniejszy tekst "Czym jest socjalizm" został jednak skonfiskowany przez cenzurę. Krążył wówczas w odpisach, stając się w pewnym sensie manifestem programowym kształtującego się środowiska "rewizjonistów".

Kołakowski oparł swój tekst na zaprzeczeniu, pisząc, czym socjalizm nie jest (czy raczej w ówczesnej sytuacji - nie powinien być). Kończyło go pełne optymizmu stwierdzenie, iż "socjalizm to piękna rzecz". Problem polegał jednak na tym, że w realnym wydaniu system komunistyczny był właśnie wszystkim tym, czym według Kołakowskiego miał nie być. Na próbach przezwyciężenia tej sprzeczności "rewizjonistom" upłynie następnych kilkanaście lat.

Na skrzyżowaniu dróg

Władysław Gomułka, który w październiku 1956 r. tryumfalnie powrócił do władzy, szybko zdał sobie sprawę z niebezpieczeństw, jakie grożą partii komunistycznej ze strony jej reformatorskiej frakcji. Podczas X plenum Komitetu Centralnego PZPR w październiku 1957 r. użył słynnego porównania, nazywając dogmatyzm grypą, a rewizjonizm gruźlicą. Była to czytelna zapowiedź losu czołowych zwolenników zmian, którzy w ciągu kilku lat zostali pozbawieni stanowisk lub sami odeszli z PZPR.

Czystki te nie objęły jednak partyjnych intelektualistów. Poszukiwali oni wówczas recepty na stworzenie "marksistowskiego humanizmu". Źródłem inspiracji i odkryciem były dla wielu z nich pisma młodego Marksa. W ekonomii zaś chętnie odwoływano się do jugosłowiańskiego modelu zarządzania gospodarką.

Powoli nad środowiskiem gromadziły się czarne chmury. Od początku lat 60. poszczególne osoby stawały się obiektem zainteresowania SB. Ponieważ jednak wciąż mogli publikować i robili kariery akademickie, "rewizjoniści" lekceważyli sygnały ostrzegawcze. Jednym z nich była wydana w Moskwie w 1959 r. broszura "Podstawowe cechy współczesnego rewizjonizmu". Tym większym wstrząsem było aresztowanie w grudniu 1961 r. socjologa i dziennikarza Henryka Hollanda, a następnie jego samobójcza śmierć (przez lata podejrzewano mord polityczny). Pogrzeb Hollanda stał się swoistą manifestacją środowiska "puławian" i intelektualnych "rewizjonistów".

"Rewizjoniści" byli jednymi z głównych ideowych patronów lewicowego środowiska młodzieży warszawskiej, które szybko stało się zaczynem nowej formacji opozycyjnej. Chodzi oczywiście o młodzież skupioną wpierw wokół Klubu Poszukiwaczy Sprzeczności, a następnie tworzącą środowisko społeczne. Młodzi ludzie czytali prace "rewizjonistów", zapraszali ich na spotkania i dyskusje.

Zerwanie z partią

Sprawa Hollanda, aczkolwiek stała się przedmiotem wewnątrzpartyjnego dochodzenia, nie spowodowała wystąpienia "rewizjonistów" z partii ani ich usunięcia. Do zerwania doszło dopiero w 1966 r.

Punktem zwrotnym stało się przemówienie Leszka Kołakowskiego na zebraniu zorganizowanym przez komórkę Związku Młodzieży Socjalistycznej Wydziału Historycznego UW w dziesiątą rocznicę Października ’56. Kołakowski, aczkolwiek rozpoczął od słowa "towarzysze", poddał krytyce gomułkowską rzeczywistość. Został za to usunięty z szeregów PZPR.

W odpowiedzi na usunięcie Kołakowskiego z partii wystąpiło wielu "rewizjonistów". Nie wszyscy jednak zdecydowali się na ten krok. Wystąpienie z PZPR nie oznaczało zresztą natychmiastowej rezygnacji z wyznawania ideologii marksistowskiej. Zerwanie z materializmem dialektycznym nastąpiło dla "rewizjonistów" dopiero po Marcu ’68, gdy większość z nich została zwolniona z pracy i pozbawiona stanowisk. Ich dalsze wybory były już różne. Kołakowski stał się największym wśród filozofów krytykiem marksizmu, Bauman zaś jednym z ojców postmodernizmu.

Marksistowski rewizjonizm w PRL przestał istnieć.

Nie tylko w Polsce

Zjawisko to nie było jednak tylko PRL-owskim fenomenem.

Niewątpliwie najwybitniejszym filozofem-"rewizjonistą" był György Lukács. Był on ministrem w węgierskim rządzie powstańczym Imre Nagya, za co został wyrzucony z partii. Przełom roku 1956 r. pozwolił mu powrócić do poglądów z okresu młodości wpisujących się w nurt "rewizjonistyczny" (w okresie stalinizmu zapierał się ich). Lukács do końca życia pozostał marksistą i jest powszechnie uznawany za jednego z najwybitniejszych filozofów tej orientacji. Jego najbardziej znaną współpracowniczką była Ágnes Heller.

W Czechosłowacji natomiast najważniejszym rewizjonistą był Karel Kosík. Po zdławieniu Praskiej Wiosny w 1968 r. stał się on obiektem nieustannych szykan bezpieki. W Niemieckiej Republice Demokratycznej aktywny był Ernst Bloch, który po zbudowaniu muru berlińskiego w 1961 r. pozostał w RFN.

Dziedzictwo

Spuścizna intelektualna PRL-owskich "rewizjonistów", jak się wydaje, stała się dość szybko martwa. Pozostawili oni jednak po sobie inne dziedzictwo: była nim silna formacja ludzi tworzących później jeden z głównych prądów opozycji w Polsce. Łączyło ich przekonanie, iż najlepszą drogą do poprawy systemu komunistycznego jest jego reforma, a nie próba jego obalenia. Podzielała je znaczna część inteligencji.

Żywot tej iluzji okazał się wyjątkowo długi.

Dr ŁUKASZ KAMIŃSKI (ur. 1973) jest historykiem, dyrektorem Biura Edukacji Publicznej IPN i pracownikiem Instytutu Historycznego Uniwersytetu Wrocławskiego. Opublikował m.in. "Opór społeczny w Europie Środkowej w latach 1948-1953 na przykładzie Polski, NRD i Czechosłowacji"; "Przed i po 13 grudnia. Państwa Bloku Wschodniego wobec kryzysu w PRL 1980-1982" (redaktor tomu).

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]