I choć w finale orientalna rama powieści zostaje domknięta, kończymy lekturę w nastroju niezbyt wesołym.
O biografii i dziele Josepha Rotha, austriackiego pisarza urodzonego w 1894 r. w Brodach, zmarłego w 1939 r. na wygnaniu w Paryżu, trzy miesiące przed wybuchem II wojny światowej, pisała niedawno na tych łamach Agnieszka Sabor („TP” nr 20/2015) – odsyłam do jej eseju. „Historię tysiąca i drugiej nocy” napisał Roth już po „Marszu Radetzky’ego” – wspaniałym, epickim pożegnaniu monarchii austro-węgierskiej, która dla galicyjskiego Żyda pozostała do końca życia jedyną prawdziwą ojczyzną, im dłużej nieistniejącą, tym bardziej idealizowaną.
Państwo Habsburgów jest też scenerią „Historii...”, wyjąwszy wspomniany początek, który rozgrywa się na dworze szacha Persji w Teheranie. Możemy nawet dokładnie określić czas akcji, w pewnej chwili bowiem ktoś wspomina o zbliżającej się dwusetnej rocznicy bitwy pod Wiedniem. Trudno tu jednak mówić o idealizacji przeszłości, jakby także i na niej kładł się cień, jakby rozpacz pisarza topiącego nostalgię w alkoholu i przeczuwającego rychłą katastrofę nie znajdowała już żadnego źródła nadziei. Niespodziewana podróż wschodniego władcy do stolicy Austrii wyzwala ciąg zdarzeń, banalnych, przypadkowych, czasem wręcz absurdalnych, których ofiarą padnie nieszczęsny rotmistrz Taittinger, niemal do końca nieświadom chmur, które zbierają się nad jego głową. Dodajmy – padnie nie bez własnej winy, choć głównie jest to wina przez zaniechanie.
Wspomniałem o alkoholizmie, który zrujnował zdrowie Rotha i doprowadził go do śmierci. Choroba w niczym jednak nie zaszkodziła jego talentowi, narracja „Historii...” jest niebywale precyzyjna, oszczędna, na pewien sposób lekka, czasem ironiczna. Równocześnie pisarz potrafi wzbudzić w nas współczucie dla swoich bohaterów, przede wszystkim Taittingera i jego kochanki Mitzi Schinagl. Choć nie są oni szlachetni ani mądrzy, nie zasłużyli – zdaje się mówić – na swój los, który ściga ich niby w antycznej tragedii rozgrywającej się tym razem w realiach chwilami niemal operetkowych.
„Historia...” ukazała się po polsku przed wojną i nie była dotąd wznawiana; tłumacz, Izydor Berman, zginął w 1942 r. w obozie janowskim we Lwowie. W serii „Dzieł zebranych” Rotha ukażą się wkrótce „Hotel Savoy”, „Spowiedź mordercy” i „Ucieczka bez kresu”, a także – po raz pierwszy u nas! – tom jego felietonów. ©℗
Joseph Roth, „Historia tysiąca i drugiej nocy”, przeł. Izydor Berman, wstęp Agnieszka Sabor, Wydawnictwo Austeria, Kraków–Budapeszt 2015, ss. 334
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















