Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Król Lear a sprawa polska

Król Lear a sprawa polska

08.12.2015
Czyta się kilka minut
Wątpliwe ułaskawienia, nocne zaprzysiężenia, teza o wyższości dobra narodu nad prawem – oto drogowskazy ku złej polityce.
William Szekspir, chromolitografia z 1877 r. Fot. Leemage / GETTY IMAGES / MONTAŻ „TP”
W

W roku 1606 scena szekspirowska w Londynie ujrzała aż trzy tragedie wielkiego dramatopisarza: „Króla Leara”, „Makbeta” oraz „Antoniusza i Kleopatrę”. Ale też i rok był niezwyczajny, obfitujący w wydarzenia, które wstrząsnęły elżbietańską Anglią. Ledwie przed trzema laty zmarła wielka Elżbieta, Królowa-Dziewica, a przed kilkoma miesiącami wykryto spisek prochowy, mający zgładzić króla Jakuba I wraz z parlamentarzystami. Ciężkie opary dżumy unosiły się nad Londynem. Koszmary krążyły ulicami, widma zaludniały powietrze.

Co mówi nam „Lear” dzisiaj, czego dowiadujemy się o sobie z tej sztuki o władzy, błędnym wyborze i zdradzonych obietnicach? Przypomnijmy: po wielu latach rządów znużony Lear przekazuje królewską godność, dokonując wyboru między trzema córkami, wskazanie okazuje się fatalne i od tego momentu świat staje się dzikim, pogrążonym w wojnie pustkowiem nocy, a z biegu...

19437

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Miałem nadzieję, że pan profesor Sławek skomentuje postawę prezesa Trybunału Konstytucyjnego profesora Rzeplińskiego. Przypominam, że profesor Rzepliński wraz z innymi sędziami Trybunału czynnie uczestniczył w tworzeniu prawa, które okazało się sprzeczne z Konstytucją RP, a które to stało u źródeł obecnego kryzysu politycznego w Polsce. Nasuwa się pytanie: Który z prezesów ma większe powody do wstydu prezes Kaczyński czy też prezes Rzepliński ?

o powołaniu 2 sędziów "grudniowych". Tylko tyle i aż tyle.

To smutne , ale nie zrozumiał Pan nic z tego mądrego tekstu osadzonego w naprawdę mądrych ipouczających źródłach. Nie jestem pewien ,ale obawiam się ,że zaślepienie szeroko rozumianę , jest jedną z naszych największych bolączek.

Moim zdaniem PiS wdepnęła na minę, którą celowo pozostawiła na polu wycofująca się PO. Zaraz po tym jak prezydent Duda wygłosił prośbę o niemajstrowanie w ważnych kwestiach ustrojowych PO zrobiła dokładnie prezydentowi wbrew. Kadencje wszystkich "starych" sędziów TK upływały już po tym jak odbyły się wybory parlamentarne w Polsce. Odpowiednio były to 6 listopada ( trzech sędziów ) oraz po jednym 2 i 8 grudnia. Przypominam, że wybory miały miejsce 25 października. Tłumaczenie, że sejm poprzedniej kadencji chciał odciążyć nowy sejm nie wytrzymuje krytyki przedszkolaka.

Aha... I Ty wiesz na pewno, że profesor Rzepliński wraz z innymi sędziami Trybunału czynnie uczestniczyli w tworzeniu artykułu, który okazał się niekonstytucyjny, albo chociaż wiedzieli o tym przepisie i popierali go... Platformiana pazerność i nieudolność istotnie stoją u źródeł obecnego kryzysu. Ale nie jako wszechmocne fatum wiszące nad zafrasowanymi mężami stanu z prezydentem na czele, jak próbujesz to przedstawiać, lecz jako tani pretekst do ustrojowej rozróby wśród cynicznych PiS-owców.

Zarówno prezes TK jak i inni sędziowie Trybunału mieli doskonałą wiedzę na temat zmian prawnych proponowanych przez PO. Doprawdy nic na to nie wskazuje aby "obrońcy demokracji" ze sławnym posłem Kropiwnickim na czele pracowali na odludziu, w ciasnym kącie i przy zgaszonym świetle.

Swą wiedzą sędziowie Trybunału dzielili się jako eksperci odpowiadając na pytania posłów sejmowej komisji. Ustawę uchwalił Sejm, bez głosów sędziów i bez ich odpowiedzialności za nią. Wątpliwości sędziego co do ustaw nie upoważniają go do ich publicznego kontestowania, a tym bardziej zaskarżania - to prawo mają inne organa władzy. I one z tego prawa skorzystały, a Trybunał wydał w tej sprawie wyrok. To jest tak proste,że aż za trudne dla Szanownego Pana? Brednia powtórzona sto razy staje się wrzodem na sumieniu gęgacza.

Niestety profesor Rzepliński publicznie kontestuje postępowanie demokratycznie wybranego polskiego parlamentu i demokratycznie wybranego polskiego prezydenta co jest sytuacją niewątpliwie zarówno kuriozalną jak i karygodną. Zobaczmy co my tu mamy. http://wpolityce.pl/polityka/273828-poslanka-pis-miazdzy-po-przypomnijcie-sobie-kto-kandydowal-z-waszych-list-w-2005-roku-czy-nie-byl-to-przypadkiem-niejaki-andrzej-rzeplinski-profesor-prawa

.

Nic Pan nie rzekl, Panie Gregg? Szkoda. A ja chce podziękować Panu Profesorowi za świetny tekst. Szekspir wciąż stawia przed nami lusterko, jak dla mnie - geniusz wszechczasów. A co do meritum - Króla Leara poznałam jako mała dziewczynka, o wiele za wcześnie, żeby pojąć wielkość Autora. Niemniej po dziś dzień nie mogę pozbyć się pierwszych wrazeń, jakie odniosłam te 60 lat temu. Po pierwsze - król był strasznie głupi i łatwo było go sobie okrecic wokół palca. Po drugie - miał skrzywioną hierarchie wartości i po trzecie - to, co rzekł Edmund: „W walce o wszystko zwycięzcą zostanie, / Kto ceni siłę, nie próżne gadanie”. I chyba tego powinnismy się trzymać, a nie pozwolić w swoim czasie, aby taki Kamiński et consortes nie ponieśli zadnych konsekwencji swoich czynów.

Obecna sytuacja, Pani Kalino, nie jest tak zła, jak by się wydawało. I mówię to tylko z niewielką dozą ironii. Dorobiliśmy się znowu jasno i precyzyjnie określonego przeciwnika - do tej pory to on miał podobny luksus na wyłączność; zaczynamy na powrót widzieć, o co (i przeciw czemu) warto walczyć w tym państwie; wkrótce suweren odmówi prezydentowi-przestępcy dalszego sprawowania urzędu - choćby za cenę rozpadu kraju i rozdziału z tą częścią społeczeństwa, która współuczestniczy w prezydenckim przestępstwie przeciw konstytucji. To wszystko byłoby niemożliwe, gdybyśmy nadal żyli w platformerskim marazmie. Nie wyobrażam sobie, że przez kolejne cztery lata PO miałaby narkotyzować siebie i nas powoli sączącym się PiS-owskim jadem. Dobrze, że ten wrzód pęka...

Kolego.

Proszę mi powiedzieć dlaczego profesor Rzepliński nie orzekał w sprawie słynnej "ustawy czerwcowej" ?

Uważam, czemu? Zgoda, prezydent może nie jest jeszcze de iure przestępcą przeciw obowiązującej konstytucji - ale zaraz nim będzie, gdy tylko wyrok trybunału konstytucyjnego zostanie ogłoszony w dzienniku ustaw (o ile Kempo-podobni ogłoszą go - w przeciwnym razie odium konstytucyjnego przestępcy weźmie na siebie rząd), a prezydent będzie się nadal milcząco upierał, że pięciu figurantów to sędziowie trybunału, i nie zaprzysięgnie trzech rzeczywistych sędziów. Alternatywą jest wycofanie się prezydenta rakiem i z czerwoną ze wstydu facjatą, ale w to nie wierzę - za dużo osiedlowej gangsterki już ta ekipa pokazała. Jeśli idzie o rozpad kraju, to co prawda obecna konstytucja na to nie zezwala, ale nie byłby to chyba dla nas wszystkich najgorszy scenariusz. Ja sobie nie wyobrażam, że wściekłe katole, zmurszała konserwa, nacjonaliści i faszyści, weterani nowej "wojny smoleńskiej" mogliby urządzać przez następne lata przestrzeń publiczną, od której zależy mocno mój osobisty los. Druga strona nie wyobraża sobie, że w ich przestrzeni publicznej mogliby mieć coś do powiedzenia lewaki, lemingi, cykliści, zgniłe liberały, takie jak ja. Oni nie zmienią mnie, ja pewnie nie zmienię ich. Chyba więc już lepiej byśmy się wszyscy choć w tej jednej kwestii porozumieli i w miarę pokojowo rozstali (gwarantując jakieś podstawowe swobody osobiste tym oponentom, którzy zostaną po naszej stronie kurtyny), niż gdybyśmy mieli wyżynać się nawzajem na froncie wojny domowej i na zajętych terenach, jak swego czasu w Hiszpanii. Kto wie, może bym nawet przychylnym okiem spojrzał wówczas na PiS-owców i ich zaplecze? Uznałbym ich za uroczy element folkloru w obcym kraju... Trochę prowokuję (i prorokuję), ale dobrze jest uświadomić sobie, co tak naprawdę jest stawką w "grze o tron". Może ostudzi to niektóre głowy.

O tym, czy Duda jest przestępca czy nie zadecyduje pewnie wcześniej czy później sąd. Póki co jednak bez wahania mogę stwierdzić, że jest obłudnym aparatczykiem pisowskim, że za nic ma swój honor osobisty, a co gorsza - także godność urzędu. Że drogą fałszu i zakłamania doszedł do stanowiska, które piastuje. Że za nic ma dobro Polski Polaków, narażając je dla realizacji partyjniackich interesów. Że rezydując w Belwederze de facto pełni role pacynki poruszającej się w rytm widzimisię J.Kaczyńskiego - wirtuoza gry na najniższych ludzkich instynktach. Duda jest prezydentem narodowej hańby.

Czyżby mi nie wolno nazwać przestępcą kogoś, kto na moich oczach przestępuje prawo? Muszę czekać na wyrok Trybunału Stanu, który może nigdy nie nastąpić (już choćby z tego powodu, że nie będzie żadnego Trybunału Stanu), aby wyrazić swój aktywny sprzeciw? Oczywiście dostrzegam wszystko to, o czym Pan pisze. Tym niemniej stanie na gruncie legalizmu pozwala obecnie najlepiej walczyć z zagrożeniem. Sytuacja jest nadzwyczajna - rewolta mniejszości demoluje ustrój, który nie potrafi się obronić środkami ustrojowymi - i wymaga, być może, pozaustrojowych, kontrrewolucyjnych, nadzwyczajnych środków - właśnie w imię legalizmu i obrony ustroju.

Szanowny Panie - oczywiście, że może Pan Dudę nazwać przestępcą, tę opinię zresztą podzielam ze zdecydowaną większością społeczeństwa - ja tylko wskazuję, że miano to prawomocnie i ostatecznie przysługiwać mu będzie dopiero z rąk (ust?..) sędziów. Niezaprzeczalnie Polska przeżywa dramatyczne chwile, ich waga będzie coraz wyraźniej widoczna z upływem czasu. Nie zawaham się przed porównaniem, że rządy Kaczyńskiego dla Polski i dla polskiej demokracji to jak terrorystyczny zamach na WTC z 11 września 2001 r. dla USA i dla świata. Wszyscy niby przetrwali, ale już nic nie jest tak, jak było. Nasz kraj długie lata odchorowywać będzie hucpę tego perfidnego dziada o patologicznej osobowości i jego oczadziałej, pijanej władzą świty. Rany zabliźniać się będą przez pokolenia. Jedynie Moskwa i Putin są beneficjentami tej sytuacji, i coraz mniej fantazyjna wydaje mi się teoria, iż to agentura Rosji, zamaskowana krzyżykami i dętymi hasłami o patriotyzmie, obłapiająca się obleśnie z wiecznie nienasyconymi biskupami hula teraz po polskich szczytach władzy państwowej. Magnateria z klerem już nieraz zakładała stryczek na szyję Rzeczypospolitej. Niestety podzielam również Pańską obawę, że wściekłe psy można odgonić jedynie kijem.

Zgadzam się z Panem niemal całkowicie, zwłaszcza z teza, ze PiS jest moskiewską agentura. Co do nazywania tego pana o twarzy Maliniaka z "Czterdziestolatka" przestepcą - sorry, ale ja nie muszę mieć wyroku sadowego, aby dojrzeć, jaki jest koń. Nie sadzę tez, aby Kosciół w Polsce tego "konia" nie widział. Już były protesty Episkopatu i nawet Rydzyk uznał, że cos tu nie tak.

Ja tylko przypominam, ze ten gang od lat żada przywrócenia kary śmierci, co zapewne wkrótce nastapi.

...i przypomina wypisz wymaluj pisowskie wygrażania mediom, sędziom, urzędnikom, artystom - tak naprawdę nam wszystkim. Więc uważaj, co piszesz.

Serce moje - jako starej anarchistki - skłania się ku pańskiej diagnozie. Obawiam się jednak, ze kraj nie przezyje tej kuracji.

Nie przeżyć, to mogę ja albo Pani - kuracji policyjną pałą albo 9 mm ołowiu. Ale co by miał oznaczać zgon kraju?

Mam nadzieję, że oprócz ciepłej wody w kranie ma pan także i zimną.

Co racja, to racja, przesadziłem. Policja to nie PiS-owski Berkut (przynajmniej nie szczeble średnie i niższe), nie posunie się tak daleko w obronie obecnej kliki rządzącej przed protestami.

Może nie zgon, bo kraje tak łatwo nie umierają. Wegetują najwyżej w stanie kolonii lub półkolonii. I nie mam na myśli Kanady zależnej od UK:)) Boje się, ze te ostatnie dwadzieścia parę lat, jak dobrze pójdzie, odejdzie w niebyt i nikt już nie będzie pamiętał, ze mielismy paszporty w szufladzie, jeździliśmy po całym swiecie, można było przez Amazona sprowadzić sobie kazda książke i każda płyte, a w sklepach było co najmniej kilka gatunków sera, nie mówiąc o piwie.

Wyrwią nam kolejne lata z życiorysu (jakże cholernie bez sensu!) ale kraj przeżyje. Może to bardzo bolesna ale konieczna cena do zapłacenia dla tych wszystkich kpiących z wyborów politycznych. PISiactwo zaś pozostawi trwały, haniebny ślad swojej obecności u władzy na długie lata.

Dziękuję za znakomity artykuł. Wydaje mi się jednak, że PiS nie jest jak Goneryla i Regana - nie chodzi mu (a przynajmniej nie wszystkim) o władzę dla władzy, naprawdę chce państwa, w którym większej liczbie obywateli działoby się dobrze. Metody, jakimi do tego dąży, są oczywiście nie do przyjęcia, ale dopóki będziemy im przypisywali złe intencje, nie nawiążemy żadnego dialogu - zwolennicy PiS nie będą przyjmowali do wiadomości uwag odnoszących się do sposobu działania, bo są przekonani, że innego sposobu NIE MA. A umacnia ich w tym przekonaniu styl krytyki, jakiej są poddawani.

Taka ciekawostka. Niedawno miałem okazję pogadać z Amerykanami z Teksasu ( małżeństwo w średnim wieku ), którzy w ramach podróży po Polsce właśnie zawitali do Malborka. Przyznam, że Teksańczyk zaskoczył mnie pewnym pytaniem: "Dlaczego wy Polacy, bezkrytycznie popieracie swoich zachodnich sąsiadów w ich dążeniu do hegemonistycznej pozycji w Europie, skoro kilka dziesiątek lat temu Niemcy kompletnie zdemolowały wasz kraj ?" Tłumaczyłem mu, że obecne relacje między naszymi krajami są więcej jak poprawne, a nowe pokolenie nie chce już rozpamiętywać przeszłości. Okazuje się, że z pewnej perspektywy czyli zza oceanu postawa polskich elit może wyglądać na nacechowaną lekkomyślnością, opartą na założeniu, że w przyszłości między nami sąsiadami może być tylko lepiej.

Wprawdzie nie znam badań miarodajnych IQ mieszkańców poszczególnych stanów, ale coś mi się zdaje, ze Teksańczycy nie sa mistrzami swiata w tej kategorii

Amerykanie mają bardzo specyficzne podejście do tych spraw . Dla nich hegemonia jest ok tylko wtedy, kiedy jest hegemonią USA. I oczywiście bez niej nie wyobrażają sobie świata. Tylko dzięki amerykańskim miliardom wpompowanym po wojnie w Niemcy kraj ten jest teraz potęgą. O Europie i generalnie wszystkim, co poza swoimi granicami, statystyczny Jankes ma pojęcie delikatnie mówiąc żadne. Też nieprzypadkowo akurat Teksańczycy są obiektem mniej lub bardziej wyrafinowanych kpin i żartów nawet w samych Stanach. (www.sfora.pl/swiat/Tak-to-robia-w-Teksasie-Zupelnie-inny-stan-umyslu-g79683)

Pani Doroto, odsyłam do "Pana Tadeusza": Nie ma zgody, Mopanku, pomiędzy Soplicą i krwia Horeszków. Ten gang władzy raz zdobytej nie odda nigdy. Dlatego czeka nas raczej zajazd, a nie dialog, bo w inny sposób nie odzyskamy normalnego państwa.

Powtórzę moją genialną tezę. Normalne państwo jest wtedy gdy partia polityczna, która straciła władzę nie płacze, nie histeryzuje, a bierze się do roboty aby tę władzę odzyskać. Na dzień dzisiejszy sytuacja w Polsce wygląda tak, iż z dwóch najważniejszych polskich partii politycznych jedna uprawia politykę historyczną, a druga histeryczną. A więc paradoksalnie i nieoczekiwanie zgodzę się z pani twierdzeniem, że państwo polskie w pełni normalne nie jest. Zgodzę się także z pani tezą, że Shakespeare to geniusz nad geniuszami i przy tej okazji posłużę się cytatem z Króla Lear'a: "Miesza się tutaj sens z niedorzecznością. W obłędzie jest logika." To powiedział Edgar o polityce histerycznej PO.

Myslę, że zamiast wyzywać się na partii niewątpliwie schodzącej ze sceny politycznej, jaka jest PO, należałoby zastanowić się, jak wrócic do normalności, wszystko jedno, za sprawą jakiej partii. Ponieważ obecnie u władzy jest gang zdecydowany na wszystko, czarno to widzę. Chyba nie obedzie się bez posunięć zbliżonych w charakterze do kjowskiego Majdanu.

Prezydentowi Dudzie zostały jeszcze 4 lata i kilka miesięcy aby udowodnić, że przestrzega Konstytucji RP. I ten czas wykorzysta w bardzo poprawny sposób. Przypominam, że jeszcze niedawno autorytety i eksperci nalegały aby pan prezydent przyjął przysięgę od wszystkich pięciu sędziów wyznaczonych w poprzedniej kadencji sejmu. Pan prezydent nie posłuchał i okazało się, że miał rację. Mam nadzieję, że żaden z sędziów TK nie dostanie zawału albo udaru bo na bank Jarosława oskarżą, że podrzucił sędziemu truciznę do ampułki z wiagrą.

Wykorzysta albo i nie. Raczej to drugie. Bowiem jest uzależniony od Kaczyńskiego i swoim zachowaniem już teraz zapracowął sobie na Trybunał Stanu. Teraz dołącza do tego Szydło bowiem zdecydowała ot tak, że nie opublikuje wyroku Trybunału Konstytucyjnego bo nie. W następnej kadencji ona już bankowo stanie za to przed Trybunałem Stanu bowiem do postawienia premiera lub ministra wystarczy bezwzględna większość posłów. Po tym co widzę obawiam się jednak, że te wybory jako ostatnie zostały przeprowadzone w sposób uczciwy. Następne parlamentarne albo zostaną sfałszowane albo kadencja zostanie sztucznie przedłużona. To co pokazało PiS z Trybunałem udowadnia, że dla nich sfałszować wybory to jak splunąć.

Co najmniej pół Polski, a wraz z nią pan profesor Sławek oraz pan Galicjanin oburzają się na prezydenta Dudę, że ułaskawił "kryminalistę" Kamińskiego. A może by tak zapoznać się z argumentami drugiej strony. A druga strona cytuje m.in. profesora Lecha Gardockiego byłego I Prezesa Sądu Najwyższego, który napisał jeszcze w 2007 roku: "ułaskawienie może polegać na abolicji indywidualnej, to znaczy na przebaczeniu popełnionego przestępstwa, nawet jeżeli nie została jeszcze orzeczona kara za to przestępstwo." Zachęcam pana do samodzielnego myślenia i nieulegania histerii. Pozdrawiam.

Dobrze, ale to precedensowa decyzja do tej pory zdarzały się kontrowersyjne ułaskawienia jak np. ułaskawienie przez Wałęsę jednego z bossów mafii pruszkowskiej, "kasjera lewicy" niejakiego Vogla przez Kwaśniewskiego czy kolegę swojego ówczesnego zięcia przez Kaczyńskiego. Lecz wszystko to następowało już po uprawomocnieniu się wyroku. Tymczasem tutaj mamy ułaskawienie w trakcie trwania procesu i to swojego byłego kolegi partyjnego. Prawdopodobnym uzasadnieniem politycznym było to, że ten kolega był ministrem ds. służb specjalnych in spe i trochę nie halo byłoby gdyby sprawował swój urząd jako oskarżony. Oczywiście strona prezydencka miała swoje racje i z nich skorzystała, ale wizerunkowo prezydent po raz pierwszy przy tej sprawie stracił.

Sądzę, że politycy z prawicy muszą nieco popracować nad swoim medialnym wizerunkiem. Ktoś powinien wreszcie powiedzieć prezesowi Kaczyńskiemu, że Święto Niepodległości jest tylko raz do roku ( podobnie jak i inne święta ) i dobrze, że tylko raz do roku. Gdyby Święto Niepodległości odbywało się co miesiąc to jego ranga uległaby dewaluacji. Taka diagnoza dotyczy każdego innego święta czy też uroczystości upamiętniającej jakieś ważne wydarzenie. Czasem też warto odpuścić, ponieważ chwilowe nawet efektowne zwycięstwo może być okupione wielkimi stratami. Lepiej jest przystać na taktyczną porażkę, która wielkich strat nie przyniesie i dobrze przygotować się do strategicznych bitew.

Oooo...zwazywszy, ze akolici Prezesa (oby zył wiecznie) najeli hakerów, którzy na stronie Komitetu Obrony Demokracji odgrazali się, ze Prezesa zastrzelą, nie byłoby to takie dziwne:)))

liczę na bliską, zwłaszcza gospodarczą, współpracę z Chinami. Wiadomo, tam krwawy reżim i tu krwawy reżim. A na lewicy zawsze się znajdzie jakieś Baader Meinhof nawet wtedy gdy gospodarka nasza zakwitnie jak ta niemiecka z lat sześćdziesiątych.

Normalne państwo jest wtedy gdy partia polityczna, która zdobyła władzę nie demontuje instytucji władzy, nie histeryzuje, a bierze się do roboty aby tę władzę utrzymać. PiS uprawia politykę kryminalną. Kaczyńskiemu już nic prócz kota i dopiero co z wielkim mozołem zdobytej władzy w życiu nie zostało. Kot mu zdechnie za dwa lata, i on o tym wie, także o tym, że teraz jest jego OSTATNIE 5 minut w teatrze władzy, w którym zawsze odgrywał role wyśmiewanego Kartofla bądź Czarnego Piotrusia. On obydwie te role chce odgrywać teraz "na maksa", za wszelką cenę, aż do śmierci. I to jest nasz problem, problem Polski.

Ależ kot Alik jest już w Domu Kociego Ojca!

że tak dobry i uniwersalny tekst zepsuł (w moim odczuciu) Autor dorzuceniem (taniego?) dydaktyzmu. Są to refleksje zachowujące aktualność i mogące być odnoszonymi do wielu sytuacji politycznych... Wydaje się jednak, że Autor postanowił je w jakiś szczególny sposób związać z obecna sytuacją, jakby bojąc się, iż ktoś zbezcześci je innym rozumieniem... Albo nie mając wiary w inteligencję czytelnika... Niemniej świetna rzecz.

Kaczyński jest ogarnięty wyraźną patologią charakterologiczną. To wirtuoz w rozgrywaniu niskich instynktów i najpodlejszych pobudek, jednocześnie najbardziej bezwzględny drapieżnik polityki i zimny, cyniczny kłamca. Namaszczona przez niego ekipa marionetek, pijana zdobytą władzą i żądzą zemsty za lata wyautowanie wypełnione emocjami nienawiści i paranoiczną smoleńszczyzną, zatraciła się w euforii wyimaginowanego triumfu "przytłaczającej większości". Osądzenie tej menażerii obłudników i bezczelnych arogantów nastąpi wcześniej czy później. Dzisiejsza masowa manifestacja w Warszawie pokazała to jasno i dobitnie. Nie ma przyzwolenia na pisowską gangsterkę. Kaczyńskiemu - jak zwykle - ostanie się ino sznur.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]