Król jest jeden

Stephen King jako niszowy autor nie miałby sensu. Bo potwór spod naszego łóżka, by się wyżywić, potrzebuje milionów przerażonych głosów zjednoczonych w krzyku. Ich chór nie milknie.

Reklama

Król jest jeden

10.02.2020
Czyta się kilka minut
Stephen King jako niszowy autor nie miałby sensu. Bo potwór spod naszego łóżka, by się wyżywić, potrzebuje milionów przerażonych głosów zjednoczonych w krzyku. Ich chór nie milknie.
EAMONN MCCABE / POPPERFOTO / GETTY IMAGES
O

On nie istnieje. To znaczy: może i żyje gdzieś facet o takim imieniu i nazwisku, którego twarz jak przez mgłę kojarzysz ze skrzydełka okładki, ale to nie on napisał te wszystkie książki. To nie na podstawie jego pomysłów nakręcono wszystkie te filmy i seriale. To nie jego wytwory wyobraźni sprawiają, że nie możesz zasnąć w wietrzne, bezksiężycowe noce.

Nie mówię tego po studiach prowadzonych w złowrogiej ciszy biblioteki, setkach przewróconych kartek, dziesiątkach godzin materiału filmowego obejrzanego klatka po klatce. Mam na myśli przede wszystkim inny rodzaj pracy. Ten, który trzeba wykonać przeciw oporowi własnego mózgu. „Musi istnieć jakieś inne wytłumaczenie” – te słowa były jak ciężki kamień, który przez lata wlokłem ze sobą na stromy szczyt. Dziś nareszcie jestem wolny. Mogę wam to już powiedzieć: Stephen King nie istnieje.

Nadzwyczajnie płodny

Kusi...

18912

DZIĘKUJEMY, ŻE NAS CZYTASZ!

Żeby móc dostarczać Ci więcej tekstów najwyższej dziennikarskiej próby, prosimy Cię o wykupienie dostępu. Wykup i ciesz się nieograniczonym zasobem artykułów „Tygodnika”!

Tak, chcę
czytać więcej »

Masz już konto? Zaloguj się

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]